Freya – Pulse 65F – Dżgacz Neonek Z Fluo Koronek

freya pulse
(Freya Pulse 30F review)
Pulse to nowe wcielenie przesławnej Arabelli – hitu Freyi sprzed kilku lat. Jest to również miękki plandż, czyli coś, co do tej pory było wielkim problemem w kwestii dopasowania; miałam do wyboru za wąską albo za głęboką miskę. Kiedy udało mi się dostać Pulse w rozmiarze 65F byłam całkiem uradowana, bo lubię neonowe kolory, które świecą w ciemności, ale niestety nawet te kolory nie uratowały sytuacji. 

Wymiary: / Measurements
Obwód rozciągnięty / Band stretched 76.0
Obwód w spoczynku / Band  54.0
Szerokość pojedynczej fiszbiny / Cup width 14.5
Głębokość miski  / Cup depth  22.0
Długość pojedynczej fiszbiny  / Wire length 32.0
Szerokość mostka  / Gore width 3.0
Wysokość mostka / Gore heigth 15.0
Wysokość pasa koło miski / Wing heigth 10.0
Szerokość ramiączek / Straps width 3.5
Haftek w rzędzie / Hooks 3

Ocena: / Rating:
Estetyka / Aesthetics

Wygoda / Comfort

Cena / Price

 

Wytrzymałość / Lonegvity

Kształt / Shaping

 

 

 

 

 

Kolory Pulse zachwyciłyby nawet największą wybrednisię; winogronowy fiolet w stylu flamastrów przedszkolnych i żółty, który świeci w ultrafiolecie, to coś fantastycznego. Dużo bardziej podoba mi się ta wersja, niż poprzednia, żółto-pomarańczowa, która kojarzyła mi się, nie wiedzieć czemu z rozpuszczalną oranżadką, którą jadło się z łapki, bo nikt jej nie wsypywał do wody.

 

 

 

Piersi wypełniają miseczki, mamy lekkie marszczenie na boku ze względu na raczej obniżony stan. Wszystko wydaje się być okej, tylko że…

…po całym dniu noszenia Pulse obudziłam się z bólem mostka, przez który miałam problem z wzięciem głębszego oddechu; czułam się trochę tak, jakby ktoś sprzedał mi fangę w klatę. Zbagatelizowałam sytuację, sądząc, że być może źle się ułożyłam do spania, i założyłam Pulsującą znowu na cały dzień. Po 3 dniach stwierdziłam, że nic innego, a jedynie Pulse mnie krzywdzi – w trakcie noszenia czuć cokolwiek dopiero przy schylaniu, bo fiszbiny zamiast odgiąć się od ciała wbijają się w mostek – i odłożyłam ją ze smutkiem na półkę. Miałam nadzieję, że może kilkukrotne upranie poprawi sytuację i fiszbiny się poluzują w kanalikach, ale niestety po 2 tygodniach prób różnych ustawień ramiączek i manipulacji przy mostku poddałam się. Szkoda! Nie jestem w stanie wytłumaczyć ani zrozumieć, co konkretnie się dzieje, ale Pulse miażdży mi mostek tak, że po zdjęciu jestem obolała, tkliwa i ciężko następnego dnia wymyśleć, co założyć (obywam się karmnikiem Mimi Holliday).
Obwód to standardowe freyowe 65 – potrzebuję kilku dni w przedłużce, żeby dostosował się do moich wymiarów, ale potem można go bezproblemowo nosić cały dzień. Bardziej delikatne dziewczyny powinny uważać, bo tasiemka potrafi się podwinąć czasem.
 
 
Majtki to klasyczne freyowskie szorciki: wzięłam S, bo tak jak i Deco stały się nagle strasznie duże. Pasują na moje 89/103 równie dobrze jak polskie majtki rozmiar 40. Bardzo śliczne i przezroczyste tak jak stanik.
 

 

 

Niestety; Pulse nie będzie moim Kusidełkiem idealnym, bo po prostu nadaje się wyłącznie (jak dla mnie) do ponoszenia przez kwadrans w sypialni. Będę szczerze wdzięczna, jeśli ktoś pochwali się podobnymi przeżyciami, bo
jest mi zwyczajnie smutno.
Tagi: , , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
1 share