Cztery Drobne Oszukaństwa Bieliźnianych Marek i Sklepów

Nawet Buzzfeed dał się nabrać lub / i stara się nie widzieć, że zalinkował do podróbki projektu Ohh Lulu. (Źródło)

 

Z racji swojej pasji spędzam na oglądaniu katalogów i zdjęć bielizny mniej więcej tyle, co przeciętny Kowalski na etacie. Dzięki temu dostrzegam czasem rzeczy, których konsumentki nie mają szans zauważyć, i przez to przepłacają lub głosują portfelem na markę, której nie polecałabym z powodów etycznych. Uważam, że jeśli marka świadomie próbuje podnieść w oczach klientek jakość swojego towaru w sposób, który nie przydaje produktowi faktycznej wartości, to jest to po prostu oszustwo, nieetyczna praktyka handlowa, którą należy rozpoznać, upublicznić, i pokazać, że się na to nie godzimy… kupując u kogoś innego.

 

Plagiaty – czyli kradzież cudzego pomysłu

 

Czasami przeglądając oferty różnych sklepów czy katalogi danych marek coś mnie zaswędzi i mam deja vu – czy ja to gdzieś widziałam, wydaje mi się? Otóż niestety często ten głosik, który się podówczas odzywa, ma jak najbardziej rację; często marki próbują cichaczem zaiwanić cudzy pomysł, i to nie tak delikatnie, nawet nie do kwadratu, bo niektóre firmy kopiują do sześcianu, zmieniając w zasadzie tylko metkę. O notorycznym kopiowaniu przez Bonprixa cudzych wzorów pisałam tutaj, ale zdecydowanie nie tylko Bonprix zachowuje się nieładnie, kopiując cudze projekty.

 

Innym przykładem może być Forever21, które szczęśliwie odcięło się już od swoich nieczystych machlojek w postaci notorycznych kradzieży projektów małych marek i biznesów: oto majtki z uszkami KnickerRocker i plagiaty F21.

 

 

(Źródło)

 

Nie tylko duże marki i koncerny próbują takich zagrań – podobnie zrobiła Khloe Kardashian, kupując od Destiney Bleu jej charakterystyczne, wysadzane kamyczkami produkty d.Bleudazzled… i wysyłając je do pracowników swojej firmy Good American, żeby je skopiowali.

 

 

(Źródło)

 

Na Aliexpress znajdziemy takich przypadków setki, jeśli nie tysiące. Biorąc pod uwagę, że jest to portal, na którym setki Polek regularnie robi deale życia kupując podrabiane buty New Balance za 100% ceny oryginałów w outlecie, nie powinno chyba to dziwić. Przykład? Pentagramowy playsuit Karoliny Laskowskiej, kiepsko skopiowany i sprzedawany za 1/10 ceny oryginału.

 

 

(Źródło)

 

 

Kopia z Aliexpress

 

Ten model z kolekcji Dity von Teese moje czytelniczki na pewno kojarzą – recenzowałam go kilka miesięcy temu. Be Wicked, marka sprzedająca tanią bieliznę, skopiowała go prawie 1:1, z tą różnicą, że stanik od Dity kupimy w faktycznych rozmiarach stanikowych, natomiast kopię sprzedaje się w rozmiarach S-XL. Kolejna bezczelna kopia? Tak, ale tym razem wyjątkowo łamiąca prawo; na zdjęciu sklepowym modelka Be Wicked ma na sobie autentyczny komplet od Dity, a klientki dostają złej jakości kopie, w których na przykład nie ma charakterystycznych frędzli – towar niezgodny z opisem.

 

 

Starlift od Von Follies by Dita Von Teese

 

 

Be Wicked – Very Sexy Pink Satin and Black Lace with Thong S M L XL

 

 

Porównanie majtek od Dity i z Be Wicked – źródło

 

W tym miejscu musimy przejść płynnie do drugiego punktu, czyli Za Daleko Posunięte ‘Inspiracje’.

 

Czasami ciężko jest nawet ocenić, która marka pierwsza wpadła na dany pomysł, która go skopiowała, albo czy podobieństwo jest przypadkowe, i jestem tego jak najbardziej świadoma; na świecie jest tylko pewna ilość kolorów i wzorów, które można ze sobą miksować. Jednak zdarzają się chwile, kiedy trudno uwierzyć w cudze dobre intencje. Jest to grząski grunt, po którym ciężko stąpać bez armii prawników, więc jeśli dana marka oficjalnie nie ogłosiła, że jej projekt został skopiowany – nie będziemy o tym pisać.

 

Podmiany Metek – kupione za dolara, sprzedawane za 30

 

Niektóre hurtownie sprzedają towar, który można oznakować jako ‘swój’, doczepiając do niego metkę z innym logo lub po prostu sprzedając pod swoją marką, co pozwala kupującej uwierzyć, że nabywa przedmiot autorstwa polskiej szwaczki czy chociaż zaprojektowany przez polską artystkę. Z jednej strony po to są hurtownie – żeby sprzedawać duże ilości towaru, który potem będzie dystrybuowany w innych sklepach. Z drugiej natomiast sugerowanie konsumentce, że to, co kupuje, to projekt robiony tylko dla tej jednej marki (np. nadając produktowi charakterystyczną, nieopisową nazwę, jak imię) jest słabe.

 

Ostatnio w oko wpadły mi bransoletki typu panja sprzedawane pod marką Cofashion (brand-siostra Livii Corsetti) – myślę, że każda była nastoletnia gotka je kojarzy z Aliexpress, gdzie kupowałyśmy je za dolara lub dwa i obnosiłyśmy dumnie. I wiadomo, że nikt nie oczekuje od Cofashion nadmiernej jakości nie do zdarcia i materiałów luksusowych, ale dobrze byłoby wiedzieć, że to, co kupujemy, to nawet nie jest produkt polski. Jeśli ktoś chce mnie spytać, czemu piszę o bransoletkach na blogu bieliźnianym, spieszę z odpowiedzią; Cofashion sprzedaje je jako akcesorium erotyczne.

 

 

Nie tylko Cofashion próbuje tego typu praktyk; Livia Corsetti od dawien dawna ma w ofercie gorset Tyra, który kiedyś sprzedawało także Restyle. Jeśli dwa sklepy mają na magazynie dokładnie ten sam produkt, który nazywa się zupełnie inaczej, a nikt nikogo jeszcze nie pozwał o plagiat, to warto go poszukać taniej w hurtowni internetowej.

 

 

Livia Corsetti – Gorset Tyra

 

 

Restyle – Gorset Barokowy

 

Ten sam gorset na Aliexpress

 

Kojarzycie może Vipsters, znane także jako Showroom prive? Temat tego sklepu często wypływa, kiedy pojawiają się na nim przecenione staniki Freyi, a potem mimo najszczerszych chęci nie dochodzą albo dochodzą po drodze magicznie zmienione w coś zupełnie innego. Ja na Vipsters nigdy nic nie kupiłam i raczej nie kupię, a poniżej widać powód.

 

 

Kampania bielizny damskiej, cena gorsetowych majtek 43 zł

 

 

Aliexpress, cena gorsetowych majtek 13 zł

 

A może znacie Li Parie? To bardzo hi-endowy butik z bielizną, mała sieciówka. Kiedyś sprzedawali także inne marki, jednak w pewnym momencie wyprzedali wszystkie resztki Comeximów i Masquerade i zaczęli zapełniać wieszaki swoimi produktami. Mózg mnie swędział, jak na nie patrzyłam, i zastanawiałam się, czemu obsługa jest średnio chętna opowiadać o stanikach i majtkach, a także czemu usprawiedliwia ceny tym, że ‘produkty są szyte w Polsce’. No i z pomocą przyszłyście mi w końcu Wy, czytelniczki drogie.

 

 

Strapless Virginia – Corin

 

 

Strapless Cake – Li Parie

 

 

Miękkus Sienna – Corin

 

 

Miękkus Mr Pierre – Li Paire (ooof, to zdjęcie…)

 

 

Miękkus Big Boudoir, czyli…

 

 

Soft Selena od Nessy z dodanymi paskami (dziękujemy anonimowej brafitterce, która dała nam cynk).

 

Podróbki – czyli sprzedawanie kopii jako cudzego produktu

 

Jestem daleka od krytykowania estetyki ‘look for less’, bo umówmy się – nie każdego stać na jedwabny szlafrok z prawdziwym marabutem od Catherine D’Lish. Ale jeśli ktoś pragnie mieć coś w tym stylu, to niech kupi inny, tańszy, być może inaczej skrojony peniuar z innymi piórami, a nie bezczelnie skopiowany przedmiot, który został po prostu zrekonstruowany z użyciem tańszych materiałów. A takie podróbki jak poniższa smętna kupka pierza sprzedawane są z użyciem zdjęć ze strony Catherine, spełniając wszelkie możliwe kryteria kradzieży własności intelektualnej.

 

Czasami piszecie do nas z pytaniem, czy warto kupować na Aliexpress podróbki szlafroków z marabutem od Catherine D’Lish. Na dole szlafrok oryginalny, na górze – podróbka. Wiecie już? 😉 Repost from @catherinedlish using @RepostRegramApp – We finally received a gown that we purchased from one of the people using our photos for their online stores! Can you guess which one is ours, and which is the one that arrived from their store? . . . . . #miskidwie #bielizna #lingerie #dessous #👙 #instalingerie #lingerieblog #bieliznamodowa #fashionblogger #instabra #koronka #fashionblog #bieliznanablogu #luxurylingerie #vintage #burlesque #burleska #lingerieoftheday #handmade #teal #bieliznanocna #catherinedlish #szlafrok #dressinggown #marabou

Post udostępniony przez 👙MiskiDwie👙 (@miskidwie)

 

O podróbkach pisałam szerzej w tym tekście, ale jest to jedna z najbardziej wstrętnych i nieuczciwych praktyk biznesowych; traci autor (bo ukradziono mu zyski), traci konsument (bo dostaje niskiej jakości szmelc, który dodatkowo może być toksyczny), traci gospodarka (bo podróbki to szara strefa) i traci świat (bo podróbki często są produkowane przez kartele zaopatrujące terrorystów w broń). Wkurza mnie też, że sama niestety parę razy padłam ofiarą podróbkowiczów – kilka miesięcy temu na Aliexpress kupiłam nasutniki Mimi, które dopiero w styczniu na kontraktacji zidentyfikowałam jako podróbkę Bijoux Indiscrets, a niedawno inna firma wprowadziła baaaardzo podobne do sklepów jako swój oryginalny produkt.

bijoux indiscerts nasutniki naklejki na sutki mimi

Produkt oryginalny

 

 

Podróbka którą kupiłam

 

anais kallea nasutniki

 

Produkt firmy Anais

 

Czekam na Wasze głosy – miałyście takie doświadczenia? Czy jest sens konfrontować marki? Jak przeciwdziałać takim zagraniom?

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
60 shares