Jesienny Salon Bielizny 2018; Niebiańskie Róże (2/2)

Jeśli przyszłaś tutaj do nas, żeby pooglądać nowości z Salonu Bielizny – to zapraszamy, rozgość się, ale część I jest tutaj. Czytasz teraz część drugą, czyli niebieskości, róże, kwiatki… i varia.

 

Część błękitów jest urocza i pensjonarska, tak jak we Fleur od Rosy Fai.

 

 

Bardziej intensywny odcień pojawił się u Anity Active w formie nowego, miękkiego biustonosza sportowego.

 

 

 

Jeśli jesteś plus-sajzką, i szukasz dla siebie nowej ulubionej marki, to sugerujemy Nazeli – poniższy komplet szyty jest aż do rozmiaru 5xl!

 

 

Ten balkonik w uroczy, rystykalny wzorek gingham to projekt … Nazeli. Tak, tej samej Nazeli, której stoisko wyglądało jak sklep dla metali. Śliczny, słodki, niemal dziecinny, istny kostium z bardziej rozerotyzowanej wersji Chłopów.

 

 

 

Bardziej zielonkawy odcień błękitu (aż muszę zajrzeć do Wikipedii, żeby zidentyfikować, jak się nazywa … cyjan. Chyba retroaktywnie zacznę dopisywać nazwy kolorów i do poprzednich modeli 😉 ) w trzech krojach będzie miał w ofercie Gorteks.

 

 

 

Pomarańczowo-żółto-zielonkawe zawijasy na podobnież cyjanowym niebieskim to pomysł Ewy Bień – trochę jak płomienie, trochę jak kwiaty, trochę niewiadomoco, ale bardzo ładne.

 

 

 

 

Ciemniejszy kolor o nazwie cereulean (ceruleum) pojawił się u Wies-Manna, który jak zwykle każdą wersję kolorystyczną uszył w czterech wersjach.

 

 

 

Cyjan chyba jest najbardziej popularnym wyborem, bo pojawił się także u Agio Milano w parze z bardzo nasyconym, soczystem oranżem.

 

 

 

 

Dama Kier zainspirowała się baśnią o Królowej Śniegu (na wiosnę?!) i uszyła szarobłękitnego puszapka (Wikipedia zeznaje, że ta barwa zwie się błękitem karolińskim).

 

 

 

 

Niebieskości w bardziej kobaltowym rodzaju są również bardzo popularne. Na przykład w połączeniu z pomidorową czerwienią u Nipplexa (przypomina mi to model Lily z dawniejszych kolekcji Panache).

 

 

 

Pamiętacie Leię? Otóż Leia także się zniebieszczyła i wystąpi w wersji z kobaltową siateczką na szarym tle. Do kompletu Room669 proponuje stringi (czekam na majty z golfem!)

 

 

 

 

 

Równie kobaltowy jest nowy paseczkowiec od Avy. Ten model to już nie jest fantazja na temat sadomaso, tylko bardzo wyszukany, nobliwy wręcz stanik semisoft. Aż mi się oczy śmieją, więc kto wie, kto wie… zwróćcie uwagę na emaliowany filigranik!

 

 

 

 

Miłe naszemu sercu Lupoline pokaże kilka miękkusów w błękicie królewskim, albo bleu roi (tak twierdzi Wiki).

 

 

 

 

 

Łudząco podobne kolorystycznie będzie nowe Deco z kwietną lamówką i ramiączkami. Jeśli ktoś lubi Deco tak jak od niedawna ja, to polecam, bardzo klimatyczna edycja.

 

 

 

Ultramaryna też nam się objawiła, na przykład u Kingi, jako miękkusek-balkonik.

 

 

 

Oraz u Konrada – w kilku wersjach, w tym push-upie, miękkusie i sztywniaku.

 

 

 

A także, na koniec – u Gorteksa, w nowej wersji lubianej Adele 🙂

 

 

 

Róż włóż, bo wezmę pod nóż!

 

Różowy to kolor, który regularnie pojawia się w kolekcjach wiosennych, i tym razem zabraknąć go nie mogło. Na samym początku stawki znajduje się szokująco intensywna fuksja od Kingi, w konstrukcji Volcano.

 

 

 

 

Udało mi się złapać okiem obiektywu Joannę Cesarz w powyższym komplecie, i to będącą uosobienie joie de vivre. Absolutnie naulubieńsze ze zdjęć, jakie zrobiłam tym razem.

 

 

Bardziej truskawkowy odcień różu ma w katalogu Rosa Faia, i to w dwóch krojach – miękkusku i sztywniaku.

 

 

 

To jest, proszę szanownej publiczności, stanik sportowy. I to od Avy, która startuje z nowym krojem i modelem w postaci nieusztywnianego sporciaka w głębokiej, neonowej, świecącej niemal w ciemności różowej barwie. Jestemy mocno podekscytowanie nową opcją!

 

 

 

 

Ten ceglasty róż to propozycja Gai – lekko połyskuje w świetle metaliczną nitką. Wystąpi w kilku wersjach krojowych.

 

 

 

 

U Room669 poza Leią oko nacieszymy nowym usztywnianym modelem ‚na zakładkę’ w odcieniu różu indyjskiego i głębokiego grafitu.

 

 

 

Do staników dokompletować możemy piżamki – jak widać, całkiem dosłownie (totalnie widzę noszenie takich szorcików pod spódnicę z koła).

 

 

Ta szokująca fuksja to z kolei dzieło Lupoline.

 

 

 

Nie poznałam do tej pory w ogóle marki Volin, a szkoda – na targach pojawili się z selekcją połyskujących metalicznie kostiumów kąpielowych w tęczy kolorów; najbardziej do gustu przypadł mi koralowy róż.

 

 

 

Wiosną kwiaty na łąkach rosną.

Czy da się jeszcze kreatywnie ograć motywy floralne na wiosnę? Tak, nadal jeszcze się da. Najbardziej podobały mi się kwiaty w interpretacji Gai, które błyszczą czernią na pudrowym różu. Do tego klejnocik w kabaretce i ja jestem kupiona.

 

 

 

U Nessy kwiaty wyglądają trochę jak z epoki świetności Emilio Pucci…

 

 

 

… niewinnie, jak ze szkolnego sztambucha…

 

 

 

…albo fotorealistycznie, przywodząc na myśl lubianą bardzo Klarę w psychodeliczne, niebieskie róże.

 

 

 

 

 

Karmniki też są kwietne, na przykład u Nipplexa, w tym konkretnym modelu przypominają trochę zeszytowe bazgrołki. Plusik za to, nie jestem fanką romantycznego kwiecia.

 

 

 

Ewa Bień zinterpretowała kwiaty po swojemu, w wersji nieco galaktyczno-magicznej. Dość rzec, że zwróciły moją uwagę i przypominają mi kilka starszych modeli, a ta rozetka na mostku!

 

 

 

 

Kwietne są też piżamy – co normalnie mnie nie ekscytuje, ale pasjami lubię wzór english rose, więc i na tą flanelę od Cornette musiałam zwrócić uwagę.

 

 

 

Dama Kier na swoim kwietnym staniku ma… bazie. No czy te tak wyglądają te pędy z małymi pączkami?

 

 

 

Kto woli floralności w wersji ‘dziecko-kwiat’ niech uderza do Rosy Fai – tam kwietny wzór na kostiumie kąpielowym przypomina wzory z lat 60′!

 

 

 

Ava stanęła okoniem i kwiaty zrobiła w kolorze cyraneczkowym z dodatkiem bieli. Biel mnie nie bierze jako kolor, ale w takim połączeniu mogę nad nią pomyśleć – zwłaszcza, że mamy do wyboru kilka krojów.

 

 

 

 

 

 

Avy ciąg dalszy – tym razem na sportowo, bo pojawi się także sporciak we wzorek, którzy przypominami moje nieudolne próby malowania kwietnej łąki akwarelkami w zerówce. Przyjmijmy zatem, że to kwiaty z lotu ptaka 😉

 

 

 

 

Kto lubi dżunglę, ten niech bieży do Gai. Tutaj kwiecistości są zielonkawe, trochę panterkowe.

 

 

 

 

Kinga wybrała na pole do ukwiecenia samą ‘ramę’ biustonosza, miseczki pozostawiając brzoskwiniowej koronce. To jedna z bardziej kreatywnych interpretacji trendu.

 

 

Ostatnie słowo w kategorii kwietnej należy do Gorteksu, który na brudnogranatowe tło rzucił kwiaty z ptakami – pamiętacie jeszcze żurawie z ostatniej kolekcji? Nadal są do kupienia!

 

 

 

 

A może tak w egzotykę?

Tym razem dodajemy jeszcze na końcu kompilację najciekawszych, ale kompletnie niepasujących do żadnej kategorii modeli.

Prym wiedzie Capri, które Magda przytuliła do serca i oddać nie chciała na stoisku Gorteksu. Od kiedy serce jej złamał zółciutki model od Slovianki nasza ruda poszukuje idealnego zółtego biustonosza. Oby okazał się nim Capri!

 

 

 

Stanik sportowy w piłeczki tenisowe. Tego jeszcze nie grali (nomen omen), ale efekt jest mocno zabawny i draczny. Z daleka wygląda jak coś floralnego, ale z bliska dopiero ujawnia swoją prawdziwą naturę. Brawo Anita Active za ten pomysł!

 

 

 

To pokazał mi paluchem Misek Trzeci u Cornette. No na cyc tego nie wciągniemy, ale tbh – żałuję, żądam stanika w bombki.

 

 

U Konrada mamy nową konstrukcję – straplessa formowanego z pionowymi fiszbinami i niziutkim mostkiem. Tymczasowo jeszcze nie na nasze cycki, ale kto wie? Może już na wiosnę będzie co testować!

 

 

Kolejny żółtek, tym razem w kolorze nieco bardziej fluorescencyjnym, znalazłyśmy u Ewy Bień. Renesans żółtej bielizny się zbliża, a Madź zaciera łapki tak, że aż krzesze iskry.

 

 

 

 

Metaliki, które w tym sezonie pojawią się w obfitych ilościach, pojawiły się także u Wiess-manna – skromnie bo skromnie, ale oko przykuwa.

 

 

 

 

U Samanty mamy metalik w wersji motylej – wyszyte błyszczącą nitką owady fruwają po miseczkach.

 

 

 

 

Pamiętacie Volin? Otóż metalików u nich dostatek, nie tylko w kolorach innych niż róż, ale i we wzorkach!

 

 

 

 

 

 

Błyszczki będą także u Gorteksu, w pięknym odcieniu szeroniebieskim. W ramach haftu – rozetki a’la spirograf.

 

 

 

 

U Rosy Fai też błyszczy! Tym razem na srebrno na turkusowym bikini.

 

 

 

Lubicie lurex? Jeśli tak, to poszukajcie Pierre Cardin! Mają marszczone figi z złotą nitką.

 

 

 

Żeby trochę odsunąć się od tematu brokatu (aż się zrymowało) przejdźmy do Elomi i pięknej Sachi w wersji panterkowej. Duży smutek, że nie ma w moim rozmiarze.

 

 

 

 

Nasze odczucia odnośnie tej edycji są dość podobne, jak przy odsłonie wiosennej – mimo rozciągnięcia targów na 2 dni czasu jest nadal mało, bo teraz z kolei mamy więcej wystawców! Nie będziemy jednak na to narzekać, bo niestety nie da się doby magicznie rozciągnąć, więc rośnijcie, drogie targi, jak na drożdżach. Sprzymierzeńcem nie było też światło, padające złośliwie w taki sposób, że na niektórych stoiskach prawie nie sposób było robić zdjęć (stąd na przykład brak zdjęć oferty Mat). Przykre jest także to, że nie na wszystkich stoiskach miałyśmy możliwość robić zdjęcia albo chociaż dostać materiały marketingowe z powodów bliżej nam nieznanych (i chyba losowych, bo dotyczyło to tylko części odwiedzających), ale to mam nadzieję stanie się kiedyś w końcu reliktem przeszłości i zapomnianą praktyką.

Muszę przyznać, że wielkość nowej lokalizacji targów zdecydowanie poprawiła komfort zarówno dla wystawców, jak i dla odwiedzających. Niektóre stanowiska nadal były maleńkie i zatłoczone, ale większość urosła i pozwoliła na wygodniejsze zwiedzanie, oglądanie, i fotografowanie. Podzielenie przestrzeni targowej na sektory także jest bardzo, bardzo udanym pomysłem, dzięki czemu nie trzeba się przedzierać przez stanowiska pończosznicze i bielizny nocnej, jeśli się jest nimi niezainteresowanym. Szczególnie przyjazna była nam sekcja marek butikowych, gdzie miejsca było w bród i nie ryzykowało się potrącenia nikogo ani niczego przy podnoszeniu aparatu do oka, jak na niektórych mniejszych stanowiskach na głównej hali.

Drogie biuściaste mniej i bardziej – ponawiam apel: chodźcie na targi i lobbujcie oraz gadajcie z modelkami. Pisałam już kiedyś, jak wielki efekt terapeutyczny może dać rozmowa z modelką, która w katalogu wygląda jak lalka, ale to jednak nadal żywy człowiek z bliznami i cellulitem gdzieniegdzie. I te znane, jak Joanna Cesarz, i mniej znane chętnie zamienią z Wami kilka słów. Co do lobbowania – nigdzie nie znajdziecie tak dobrej okazji do przekonywania producentów do swoich racji odnośnie poszerzania rozmiarówki, jak w Łodzi na Salonie Bielizny. Serdecznie dziękujemy wszystkim Wam, które do nas podeszły i pogadały chwilę albo zrobiły sobie zdjęcie – jest moc! Do zobaczenia na wiosnę!

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post