Mamy karmiące to nie aseksualne zakonnice; rzecz o karmnikach

Mam taki dziki plan na życie, że chcę się rozmnożyć. Rozmnażanie się generalnie oznacza, że trzeba będzie potomka wykarmić, stosownie do obecnego stanu wiedzy medycznej i biologicznej, czyli piersią. Pomijając już wszechobecne przeszkody, jakie czychają na mamy karmiące, stajemy wtedy przed wyborem, co wybrać do podtrzymania biustu w okresie laktacji, czyli jaki stanik do karmienia kupić.

I jeśli tak jak jesteście przywyczajone do szuflady pełnej pięknych satyn, koronek, welurów i pasków, to możecie rzewnie zapłakać widząc coś takiego.

 

 

Czemu, za co.

Odmawiam ubierania biustu karmiącego w rzeczy mniej piękne niż te, które zakładam na co dzień, toteż podsłuchawszy Waszych bolączek i skarg odnośnie kupowania sobie karmników postanowiłam zrobić kompilację ładnych, kolorowych, i przede wszystkich nie wyglądających jak odzież ortopedyczna staników do karmienia. Pod uwagę wzięłam także te firmy, których estetyka do mnie osobiście nie przemawia, bo jednak nie każdy ma ten sam gust.

Warunki znalezienia się w zestawieniu były trzy:

  • marka posiada w ofercie chociaż jeden stanik do karmienia
  • stanik ów jest w przeważającym kolorze innym niż biały, szary, beżowy lub czarny, chyba, że jest dodatkowo ozdobiony w sposób niebudzący wątpliwości, że nie miał być zgrzebną bazą (paski, zawieszki biżuteryjne, kokardki, nadruki, koronki et consortes)
  • model jest dostępny w wersji gotowej, do kupienia na już w sklepie online (wyłączamy modele w opcji “możemy zmodyfikować na żądanie” – mama karmiąca też zasługuje na możliwość zerwania czegoś z wirtualnego wieszaka i kupienia tego z marszu)

Przegląd modeli i marek ciekawych podzielimy na kategorie rozmiarowe – A-D, D+, G+, i K+ (w rozmiarówce brytyjskiej – wybaczcie, trzeba było coś wybrać). Poniżej załączam przelicznik, żeby było łatwiej zorientować się, o jakich formatach mówimy; na górze miseczki systemu brytyjskiego, na dole – większości marek europejskich, aczkolwiek niektóre polskie marki mają także podwójne literki (np. Ewa Michalak i Kris Line).

 

 

Wydawać by się mogło, że postawienie tylko trzech warunków powinno dać nam posta długości encyklopedii PWN, prawda? Niestety nie. Jak już wiecie, z przeglądu wyłączyłam wszystkie gładkie beżowe, szare, białe, i czarne staniki jako wyraz niechęci wobec bazy i oczekiwania, że kobiety karmiące będą się nią zadowalały… bo tak. Bardzo dużo marek w ten sposób odrzuciłam, wliczając w to, niestety, marki szyjące bardzo duże rozmiary (Comexim, Kris Line, Bravissimo – rozczarowaliście mnie). Wszystkie zdjęcia są zalinkowane, więc wystarczy kliknąć i przenieść się do sklepu (linki aktualne w trakcie pisania posta).

 

Karmniki A-D

 

H&M – wiem, ja też się zdziwiłam, to jedna z dwóch (!) marek, które mają w ofercie sporciaka dla karmiącej. Rozmiary literkowe, więc wrzucamy go do najmniejszej kategorii rozmiarowej.

 

Karmniki D+

 

Bonprix – ledwo ledwo łapie się w D+, bo karmniki nie przekraczają miseczki DD (EU E), ale niebywałą zaletą biustonoszy Bonprixa jest dostępność i cena; każdy chyba chociaż raz obierał ziemniaki na katalogu tej marki. Modele są raczej stonowane, w większości ciemne, jest kilka sportowo-dresowych.

 

 

 

 

 

 

Unikat – ta polska marka ma w ofercie typowo kobiece, koronkowe lub kwiatkowe modele, wszystkie usztywniane. Rozmiary kończą się na literce F (EU G).

 

 

 

 

 

 

Von Follies by Dita von Teese – buduarowa i burleskowa marka bielizny autorstwa niezrównanej Dity von Teese, która oferuje paskowe, koronkowe, i seksowne modele do miseczki F (EU G). Kolekcja jest kapsułkowa i zawiera tylko kilka zaadaptowanych do karmienia modeli z głównej linii. Obecnie już trochę ciężko ją dostać ze względu na kontrowersję, jaką staniki wzbudziły w Stanach, ale niedobitki są jeszcze do znalezienia na wyprzedażach 🙂

 

 

 

 

Mitex – wahałam się, czy uwzględnić tą markę w zestawieniu ze względu na mocno zgrzebny charakter ich karmników, ale kolorystyka przeważyła, tym bardziej, że jednak nie wszystkim karmiącym podejdą typowe seksowności, a i nie każdy biust (jak zauważyła jedna z czytelniczek) wytrzyma klasyczny stanik, kiedy sutki swędzą. Staniki Mitex kupimy do miseczki E (EU F).

 

 

 

 

Kinga – ta marka ma w swojej ofercie póki co tylko jeden model, ale jest wart zauważenia ze względu na fakt, że ma nietypową konstrukcję: delikatnie różowy sofcik w kwiatki jest ściągany sznureczkiem w głębszy lub płytszy dekolt. Rozmiary do miseczki F/FF (EU G/H).

 

 

 

Benefit – polska marka karmników z rozmiarami miseczek do G (EU I). Większość to klasyczne, kobiece wzory w stylu floralnym, jednak w większości nadal bardziej estetyczne od przeciętnej (ja chcę to zielonoczarne!). Prawie wszystkie modele karmnikowe mają odpowiedniki klasyczne.

 

 

 

 

 

 

Anita – ta niemiecka rodzina marek szyje karmniki do miseczki GG (EU J). Są to raczej spokojne, klasyczne modele, częściowo bliżniaki wersji klasycznych (czarna wersja Fleur to moje niespełnione marzenie: jej konstrukcja jest tak do mnie niedostosowana, że nawet rozmiar 65H nie chciał leżeć przy mostku ze względu na płytki miseczki 🙁 ), ale jeśli ktoś lubi wzornictwo nieco bardziej spartańskie niż przeciętna, to polecamy właśnie Anitę.

 

 

 

 

 

 

MomToBe – nowa polska marka karmnikowa, z tego co wyczytałam sister brand Benefitu. Oficjalnej tabelki brak, ale po przeglądnięciu oferty wnoszę, że maksymalny rozmiar miseczki to F (EU G). Projekty MTB wyglądają na pierwszy rzut oka jak klasyczne staniki i braletki, i tylko klasyczna poza modelki wskazującej na zapięcie zdradza, że mamy do czynienia z biustonoszem do karmienia. Nosiłabym, nie powiem.

 

 

 

 

Gorsenia – ta znana większości marka co katalog ma po jednym lub dwóch karmnikach, z czego przynajmniej jeden jest różowy. Nie moja estetyka, ale jeśli ktoś lubi róże, to proszę bardzo 🙂 największa miseczka to G (EU H).

 

 

 

 

 

 

Alles – tą markę wskazało wiele z Was jako najczęściej noszoną, ale niestety ma bardzo (moim zdaniem) skromny rozrzut wzorniczy. Karmniki Allesa kupicie do miseczki G (EU H), w sklepie internetowym tymczasowo jest dość mało modeli.

 

 

 

 

Karmniki G+

 

Royce – specjaliści od karmników i biustonoszy bez fiszbin. Rozmiarówka bardzo miła, bo do miseczki H(EU K), a wzornictwo bardzo klasyczne i kobiece, bardzo wręcz “brytyjskie” (kto nosił Freyę i Fantasie, ten wie, o czym mowa).

 

 

 

 

 

Mimi Holliday – marka córka Damaris, i przy okazji producent jedynego w ogóle karmnika, jaki kiedykolwiek miałam  (służył mi jako stanik do spania 😉 ). Wadą Mimi Holliday są ceny, które oscylują w okolicach 40 funtów za stanik (i jest to dolna granica) oraz prawie natychmiastowe wyprzedawanie się nowych modeli, natomiast niewątpliwą zaletą jest użycie przyjaznego skórze jedwabiu i piękne, słodkie, bardzo dziewczęce wzornictwo inspirowane cukiernią i ciastkami. Marka przewiduje tylko jeden krój stanika do karmienia, ale słyszałam o nim same dobre opinie. Mimi Holliday szyje karmniki w rozmiarówce konfekcyjnej i do miseczki GG (EU J).

 

 

 

 

 

 

Kostar – obecnością tej marki w zestawieniu zaskoczyłam się sama, bo nie miałam zielonego pojęcia, że robią karmniki (i nie miałam z nią dobrych doświadczeń własnych – obwody rozciagliwe, miski mocno małe)! A jednak, i to niektóre bardzo kusidełkowe; zwracam uwagę na panterkę. Rozmiary do miseczki GG (EU J).

 

 

 

 

 

 

Lupoline – to jest marka, która powoduje u mnie co sezon niesłychany ból dupy, bo kolekcja mamowa jest zazwyczaj ciekawsza i ładniejsza niż klasyczna (hurr durr, rzekła uprzywilejowana dziewucha z małym biustem). Karmniki kupicie do miseczki H (EU K). Modele są słodkie, kobiece, raczej w palecie kolorystycznej róży, fioletów, błękitów i mieszanek.

 

 

 

 

 

HotMilk – jedna z najbardziej znanych marek karmnikowych. Projekty są wysmakowane, ale raczej skromne, trochę nawet sportowe, jedna z najbardziej popularnych marek mamowych na Wyspach. HotMilki kupimy do miseczki H (EU K).

 

 

 

 

 

Karmniki H+

 

Melissa Dessous – niezależna polska marka oferująca biustonosze do miseczki HH (L EU). Wzornictwo może niezbyt do mnie przemawia, ale jest to zdecydowany oddech od beżosmutów. Staniki są niestety prezentowane na manekinie, ale za to możemy także dostać ekologiczne staniki do karmienia, które uszyte zostały z naturalnych materiałów przeznaczonych dla alergików. Większość staników jest w części czarna, ale wybaczamy to ze względu na kolorowe dodatki, falbanki, wzorki i koronki. Uwaga! Obwody są bardzo, bardzo ciasne.

 

 

 

 

 

 

 

Panache – tej marki chyba nie trzeba przedstawiać nikomu, kto kiedykolwiek był u brafitterki. Brytyjski lider stanikowy ma w ofercie jeden podstawowy karmnik niebazowy, Sophie. Wystąpiła w czterech wersjach kolorystycznych, stale dostępne są dwie: różowy i czarny. Sophie kupimy do miseczki J (M EU).

 

 

 

Ava Lingerie – jeden z naszych ulubionych producentów polskich szyje karmniki do miseczki HH (EU L). Są raczej wesolutkie, mocno różowe, ale zdarzają się wersje karmnikowe klasycznych modeli. Nie zauważyłam póki co niebazówkowych miękkusów, ale wszystko przed nami.

 

 

 

 

Freya – ta brytyjska marka oferuje nam obecnie dwa karmniki: Rosie i Dottie, z czego ta ostatnia miała swój odpowiednik w wersji klasycznej. Karmniki kupimy do miseczki HH (EU L); nie jesteśmy fankami estetyki frejowej, ale być może kiedyś nas w końcu uwiodą.

 

 

 

Cake Lingerie – marka, na którą najbardziej się cieszę w perspektywie karmieniowej. Staniki sportowe, plandże, bez fiszbin, z fiszbinami, kolorowe, we wzorki, koronkowe, znajdziesz tu prawie wszystko. Karmniki od Cake kupimy do miseczki K (EU O).

 

 

 

 

 

Karmniki K+

Ewa Michalak – rodzynek, nikt inny, kogo udało mi się znaleźć, nie szyje staników karmnikowych K+. Co prawda jest tylko jeden kolorowy model, ale lepszy rydz niż nic 🙂

 

 

Jakie wnioski mi się nasuwają?

Po pierwsze producenci z jakiegoś powodu uważają, że kobiety karmiące automatycznie lubią … róż. Ten kolor najczęściej pojawiał się po wyeliminowaniu całej karmnikowej gładkiej bazy, i przynajmniej w jednej wersji u każdej marki. Jestem daleka od psychologizowania odnośnie kobiet, które lubią róż (tym bardziej że sama jestem jedną z nich), ale mam pewne uwierające mi mózg wrażenie, że ten kolor kojarzy się markom z bezpiecznym, słodkim, dzieciowym nastrojem, i dlatego ładują go w kolekcje dla karmiących, tym bardziej, że zazwyczaj występuje on w wersji rozbielonej i pastelowej. Soczysta fuksja nikogo by nie zabolała, uwierzcie nam, drogie firmy 😉 Dużo pojawia się też żółci, i to może mieć jakiś wymiar praktyczny, bo plamy z pokarmu zapewne w takim kolorze przebarwiają bieliznę.

Po wtóre – mamy karmiące najwyraźniej nie uprawiają sportu, bo w powyższym zestawieniu tylko u dwóch firm znalazłam karmnik dostosowany do wysiłku fizycznego. A to wielka szkoda, bo uprawianie sportu służy i mamie, i dziecku, więc czemu by nie ułatwić kobiecie powrotu do formy fizycznej i naturalnego dopalenia się endorfinami? Obolałe, mleczne piersi nie zasługują na sporciaka? A może to tylko wizja producentów stanikowych, którzy nie wyobrażają sobie mamy karmiącej na siłowni?

Co z tym zrobić?

Moja wyobraźnia może jedynie biec wprzód i mam nadzieję, że kiedyś zostaną poczynione jakieś badania na biuściastych, które będą mogły się wypowiedzieć odnośnie tego, jakie kolory i wzory im odpowiadają. Rynek narzuca w tym momencie karmiącym, co mogą nosić, zamiast słuchać ich utyskiwań (a pod naszym postem z pytaniem, czy warto o tym pisać, utyskiwań była mnogość) i wprowadzać modyfikacje w ofercie. Bardzo bym chciała, żeby projekty w stylu Cake czy Dity von Teese z zapięciami do karmienia pojawiły się w końcu w polskich katalogach, i to w palecie kolorystycznej nieróżowej i nieżółtej, bo ileż można. Mamy karmiące to też kobiety seksualne, i nie widzę powodu, dla którego mają nieraz na kilka lat kastrować sobie poczucie bycia zmysłową, wdziewając zgrzebne beże.

Jestem ciekawa Waszych opinii, przemyśleń – w czym karmicie?

Related Posts

by
Previous Post Next Post
54 shares