Paseczki w bieliźnie się przejadły: case study

Kiedy Marlies Dekkers wprowadziła do swoich kolekcji elementy paskowe, branża wybuchła. Mało kto jednak pamięta, że to nie jej modele z paskami na dekolcie były pierwsze, ani nawet nie były prekursorami trendu; na nowo do mainstreamu przemyciła je Damaris Evans, założycielka Mimi Holliday i Damaris, która w 2001 r. pokazała je w swojej kolekcji w formie sznurowań na majtkach. Ten śmiały (dlaczego śmiały, o tym za moment) krok przeszedł bez echa aż do momentu, kiedy Karolina Laskowska, nasza rodaczka, pokazała światu swój podrabiany masowo przez Chińczyków harness/body Pentagram. Produkt wyprzedał się w mgnieniu oka, Karolina rozbłysła na modowym niebie, a w kolekcjach marek, które do tej pory uznałyby skojarzenia z BDSM za wizerunkowy skandal, pojawiły się masowo paski we wszystkich możliwych konfiguracjach, od dekoltowych ozdób przez bieliznę zrobioną w całości z rzędów paseczków, jak u Bordelle, do gorsetowych sznurowań. 

Karolina Laskowska – Elzbieta Pentagram Playsuit
Mimi Holliday – Starry Eyed Corset Knickers


Dlaczego Damaris Evans mogła wiele stracić, sznurując swoje figi? Ponieważ pierwotnymi pomysłodawcami koncepcji dopinania do bielizny paseczków byli pracownicy seksualni i ruch LGBTQ (te dwie sfery się w gruncie rzeczy w tej kwestii zsolidaryzowały modowo w pewnym momencie, i są głęboko przez branżę niedoceniane mimo robienia jej olbrzymich przysług… przyjrzyjcie się, jak stylizowane są sesje bieliźniane, gwarantuję Wam, że inspirowane są zdjęciami, które można przeglądać w agencjach towarzyskich w ramach wyboru damy do towarzystwa), którzy już w latach 60′ nosili to, co dzisiaj Forever 21 i H&M sprzedają jako ‘bieliznę dla trendy kobiety’. Ba, bez większego problemu można znaleźć zdjęcia pin up dziewczyn z lat 30′ i 20′, na których widać sznurowania i paseczki. Wyglądają zupełnie jak modelki z dzisiejszych katalogowych zdjęć! Poniżej widzicie Bettie Page, jedną z najbardziej rozpoznawalnych gwiazd pin-up, o której nakręcono piękny wizualnie biograficzny film Notorious Bettie Page. Same zatem rozumiecie, że postawienie na sznurowane majtki było sporą szansą na strzał w stopę i pogrzebanie reputacji marki.

Bettie Page, kultowa modelka pin-up z lat 50′, w upaskowionym zestawie.


Ale znana większości fanek pin-up Bettie Page to nie wszystko! Pierwszą marką, która upaskowiła swoje modele i puściła je świat była Diana Slip… która jest zapewne równolatką niektórych z naszych babć lub prababć, została założona w latach 30′, tuż przed wybuchem II Wojny Światowej. Paryski sklep oferował nie tylko skandalizujące książki, ale także dyskretny serwis kurierski, dzięki któremu można było zamówić sobie na odległość na przykład gumowy pas do pończoch albo damskie majtki z kocim ogonkiem. Każdej generacji wydaje się, że jest wyzwolona seksualnie nad wyraz, a jednak zawsze okazuje się, że to nie my, a nasi dziadowie wymyślili bondage i inne fetysze, a nasze babcie były skandalistkami na miarę Emmanuelle. Léon Vidal, założyciel Diany Slip zatrudnił do sfotografowania swojej kolekcji takich mistrzów jak Brassaï – żeby oddać proporcje, byłoby to tak, jakby kolekcję Panache sfotografował Mario Testino albo Annie Leibovitz. I Diana Slip i Yva, o której zaraz opowiemy, odnosiły sukcesy aż do wybuchu II Wojny Światowej, kiedy jedwab szedł na spadochrony, a nie reformy.


Głównym konkurentem Diany Slip była Yva Richard – równie wulgarna jak na ówczesne czasy marka, którą prowadziło małżeństwo znudzone życiem. Ta marka była nieco mniej subtelna, niektóre modele były kute z metalu lub szyte ze skóry licowej, i większość tchnęła dychotomią dominatrix / niewolnica. Yva to zdrobnienie od Nativa, i to właśnie sama właścicielka marki była modelką. Nieformalną galerię zdjęć Yvy znajdziecie na Facebooku, i są one bardzo sensualne, a i w dzisiejszych czasach byłyby uznane za mocno rozebrane, być może nawet ‘odważne’ – uch, nie znoszę tego słowa w odniesieniu do stopnia rozebrania. Yva występuje na nich jako poskramiaczka lwów (i mężczyzn), gladiatorka, dama w gorsecie, marynarz… brzmi znajomo? Przebieranki były znane i lubiane już wieki temu 😉


Po Dianie, Yvie i Bettie paski na długie lata zostały zakopane w modowej niepamięci, żeby wyjrzeć na światło dzienne w stylizacjach subkultur w latach 60′. Marlies Dekkers była jednak faktycznie jedną z pierwszych mainstreamowych marek, które z pasków uczyniły swoją sygnaturę, i jeszcze kilka lat temu Stanikomania marzyła o paskach od Marlies Dekkers u siebie na blogu, a dziś są one obecne w praktycznie każdej kolekcji bieliźnianej. Ma je Gorsenia, ma je Gorteks, ma je Room669, Curvy Kate ruszyło z nową marką Scantilly, aby obudzić seksowny buduar na nowo, Sachi od Elomi też chyba każdy już kojarzy.

Elomi – Sachi


Na tyle, że niektórym się już przejadło i mają dość. Lubimy z Madź paseczki dość mocno, i często pod recenzjami opaskowanych modeli pojawiają się komentarze w stylu ‘no ileż można, dość pasków’. Faktycznie, można odnieść wrażenie, że dla niektórych marek paski stały się taką modową kostką rosołową, ersatzem faktycznego designu. Ot, na znany już i przerobiony do znudzenia krój czy konstrukcję rzućmy paski, będzie bestseller na walentynki. Będzie grej, będzie szał ciał, erotyka i wielkie wow. Po chwilowym zachłyśnięciu się franczyzą pseudo-BDSM świat bielizny zaczyna wyhamowywać, i to jeszcze zanim paski na dobre wysyciły wszystkie segmenty rynku (kto pamięta jeszcze całkowicie zasadne utyskiwania sprzed kilkunastu miesięcy, że na duże biusty nie ma paseczkowców?) – karmniki na przykład z paskami to nadal szokujące novum, a nie gwarantowane znalezisko, nie mówiąc już o bieliźnie dla Amazonek.


Nie wiem jak Wy, ale dla mnie paski w formie czarnych kawałków gumy czy wstążki były dobrą przystawką, ale nie jem obiadu złożonego z samych przystawek. Nie mam ochoty mieć w szufladzie pięćdziesięciu czarnych biustonoszy z paskami na dekolcie, bo to się mija z celem, nawet jeśli układ tych pasków będzie nieco inny. Nie lubię też lenistwa wzorniczego, więc omijam szerokim łukiem projekty, w których paski stanowią taki dorzucony po namyśle element… tym bardziej, jeśli to po prostu pojedynczy czarny pasek tuż przy misce. Bleh. Przecież interpretować można te nieszczęsne paski na milion sposobów, aczkolwiek dominują trzy; rama na piersi, gorsetowe sznurowania, i szwy podkreślone lamówką w mocnym kolorze kontrastującym z resztą.

Creepyyeha – komplet Ravish Me, jeden z pierwszych mainstreamowych modeli paskowych, kopiowany po wielokroć


Co więc zrobić, jeśli lubimy pomysł paskowy, ale zaczyna się nam on przejadać? Moim skromnym zdaniem (i pewnie parę marek się za to obrazi) jeśli chcemy w 2018 roku szukać ciekawych i interesujących interpretacji trendu paskowego, to żegnaj mainstreamie, witajcie marki indie. A zwłaszcza witajcie erotyczne marki indie. Generalizuję tu mocno, ale niestety prawdą jest, że do kolekcji największych graczy przenikają niestety mocno zheblowane, nazwijmy to, koncepcje estetyczne. Wynika to z tego, że jeśli marka chce sprzedać 10.000 sztuk biustonosza, to musi uszyć go takim, aby podobał się maksymalnej ilości osób, bo w przyszłym roku nie zakontraktuje sobie nawet połowy tego. Nie zobaczymy zatem ani u Freyi ani u Panache odwracalnych, cekinowych cętek lamparcich na neonowo turkusowym megaplandżu – zobaczymy turkusowego plandża w panterkę. Ciężko mieć z tego powodu pretensje, ale niestety mechanizmy rynkowe są nieubłagane; im bardziej marka chce być ‘dla każdego’ i im bardziej hurtowo szyje, tym bardziej uśredniać musi swoje produkty, bo zginie. Nie glanujmy zatem wielkich graczy! Zamiast tego sprawdźmy, gdzie mamy szansę znaleźć coś bardziej unikalnego.

Nie możemy nie zacząć od Room669, bo ta marka nie tylko jest nasza własna, rodzima, ale zaczyna odnosić międzynarodowy sukces (ale o tym tymczasowo sza!) i mamy nadzieję, że staniki z Wrocławia staną się bieliźnianym Wiedźminem; magicznym towarem eksportowym z Polski, który zawojuje branżę. Recenzowałyśmy Michelle, na której paski są oblecone koronką i przesuwane, oraz Leię, czyli półgorset ze złotymi kółeczkami.


Gorteks wypuścił co prawda kilka modeli paskowych, ale najciekawsze są moim zdaniem te sznurowane – balkonik Dita (i jej siostra, Lucy) oraz Shirley z wiązaniem z tyłu majtek. Jeśli preferujecie klasyczne paski na dekolcie, to nadal są dostępne w sklepie internetowym marki w formie usztywnianych push-upków i fullcupów; plusem jest to, że paseczki są regulowane jak ramiączka!

Gorteks – Lucy


Paski są dobre także wtedy, kiedy są nieco bardziej klasyczne, ale odpinane: wtedy jedna ozdoba dekoltu może służyć kilku biustonoszom, a nie jednemu, który nawet być może nie służy najlepiej Waszym kształtom. Paski przy push-upie od Lupoline są odpinane i bardzo ciekawe, bo łapią oko zielonym, metalicznym detalem. Radzą sobie przypięte i do innych modeli! Podobnie sprawa ma się z Allison od Kingi, w której tzw. fancy straps, jak paseczek nazywa firma, jest odpinany i można do dopiąć do każdego innego stanika z pętelką na mostku. Nie macie takowego? Good news: doszycie pętelki wymaga prawie zerowych umiejętności krawieckich 😉

Kinga – Allison Półgorset


Paski to też możliwość na zagospodarowanie strefy okołodekoltowej nowymi formami tekstylnymi, i korzysta z tego Ava. W nowym katalogu na wiosnę i lato paski wystąpiły w trzech wersjach (dwie u nas zobaczycie!), i są dowodem na to, że trend nadal da się zinterpretować w ciekawy, smaczny, i przede wszystkim funkcjonalny sposób. No hej, paski zakładane jako top na stanik? Bardzo mądrze, mniejsi twórcy od dawna z tego korzystają! Nie mogę się doczekać, aż sprawdzę, jak topik wygląda z innymi projektami Avy 😉

Screenshot at lis 25 23-35-45
Screenshot at lis 25 23-35-23
Screenshot at lis 25 23-34-30



Effuniak ostatnio ruszył z produkcją modeli paskowych; większość z nas pamięta kultowe już Przeplatanki, jednak dawno zginęły one przy nowszych propozycjach. Dodatkowo część prezentuje na sobie GalantaLala w ramach bonusu! Vivat reprezentacja grubych <3 Do wyboru mamy w zasadzie nieograniczoną liczbę kombinacji, bo produkty upaskowione pasują do siebie nawzajem nawet wtedy, gdy nosimy je nie od kompletu. To duży plus, bo dobrze jest zostawić zwłaszcza kapryśnej biuściastej pole do własnych wyborów 😉

Ewa Michalak – 
Figi Why Not?


Od niedawna mam harness od MiyakaBiżu, i jestem nim zachwycona. Nie tylko pasuje do absolutnie każdej bielizny ze względu na fakt, że zakładamy go na nią (albo i na ubrania, jak wolicie), ale mnogość wzorów przepleceń i możliwość wyboru wykończenia sprawia, że gorąco polecamy tą konkretną manufakturkę. Dużą zaletą tego zakupu jest fakt, że wspieracie lokalnego, polskiego twórcę! Dodatkowo można zalecić uszycie harnessu na wymiary inne niż w domyślnym rozmiarze, więc, nawet bardzo duże biusty i bardzo duże podbiuścia się ucieszą.


Niekwestionowanie najpłodniejszą paskowo polską marką jest Axami – wręcz ciężko znaleźć model, w którym nie ma jakiejś formy pasków! Mamy paski w panterkę, paski fioletowe i różowe, paski z kamyczkami, do wyboru do koloru. Warto zwrócić uwagę na tą firmę, bo w testach wypadła nieźle, a na Instagramie firmy pojawiają się wzmianki o poszerzeniu rozmiarówki! Jedno, co może odstraszać, to cena, którą Axami dogania projekty Chantelle…

Creepyyeha – ta marka jest w Polsce prawie nieznana, ale jej projekty namiętnie kopiowane są przez całą masę brandów erotycznych, w tym polskich (tu pozdrawiam znajomą prawniczkę od własności intelektualnej; nie martw się, nie będę wymieniać, których). Znakiem rozpoznawczym jest inspirowanie się męskimi paskami do spodni i regulowanymi ramiączkami oraz operowanie przestrzenią między elementami jako dodatkową ozdobą. Ich kultowe już modele, jak pas Alethea i biustonosz Liow na pewno co nieco kojarzycie, bo inspirują się nimi i wielcy i mali.

Samantę większość Was zna, ale pewnie nie wszystkie wiecie, że ostatnio zaczęła szyć harnessy! I to ciekawe harnessy, bo z elementami przypominającymi haft angielski albo szydełkowe koronki czy serwetki. Dość rzec, że teraz chcę koniecznie mieć harness z podhalańską parzenicą! Sporą zaletą ozdóbek od Samanty jest to, że niektóre są uniwersalne i pasować będą do każdego stanika, no i występują nie tylko w czerni, ale i leśnej zieleni oraz granacie. Jeśli lubicie ozdoby subtelne niczym strzał z panzerfausta (no co, to komplement!), to szukajcie ich u Samanty.


Restyle zna chyba każda polska gotka – w najnowszej kolekcji pojawił się półgorset z paskami w formie szerokich ramiączek z eko skóry. Niestety tylko na małe biusty albo średnie z dużym obwodem 🙁 ten księżyc na mostku, och… tymczasowo niestety wykupione rajstopy też zdarzają się paskowe!


O Savage x Fenty już kiedyś pisałyśmy, ale nie sposób było nie umieścić kolekcji Rihanny w zestawieniu ze względu na dwie sprawy; po pierwsze stała się ona (kolekcja, nie Rihanna) zdecydowanie bardziej dostępna dla Polek ze względu na dostarczane stale na maila kody rabatowe i okazje typu 3 za 1, po drugie pojawiają się w niej paski nieczarne i niestandardowe. RiRi opaskowuje bowiem swoje projekty i beżem i wiśniową czerwienią, w pionie i w poziomie, koronką i satynowym sznurem. Mało? No to mamy jeszcze marabuta. Od czasu pierwszych modeli kolekcja zdecydowanie się poprawiła charakterologicznie, nazwijmy to, i coraz częściej zerkam na nią z chęcią zakupową.


W sprzedaży nadal dostępne są modele od Gorsenii, czerwony Mon Cheri i czarny Coco, obydwie wersje kolorystyczne można dostać w miękkusie lub push-upie. Obydwa upaskowienia mają dodatkowo piękne, skrzące się kryształki, dzięki którymi dekolt przyciąga wzrok, dla takiej sroki jak ja to rarytas! Uwaga dla tych z długim tułowiem: być może tak jak ja będziecie musiały wypruć sobie krótsze paseczki przytrzymujące ozdobę na miejscu, bo mi miejsca przyszycia do ramiączek wbijały się boleśnie w obojczyk… a stanik i tak trafił w końcu zaprzyjaźnionej biuściastej po zakupie do testów.


Nieznany nam póki co kompletnie debiutant Seduce Me proponuje sukienki i tuniki złożone wyłącznie z pasków – dla wielu z nas będzie to już mocna stylizacja, ale jestem w stanie wyobrazić sobie zarzucenie takiego harnessu na wdzięczną koszulkę w jasnym kolorze czy dziewiczy, kremowy komplet. Zwłaszcza koncepcja wykorzystania suwaka w takim modelu zwraca uwagę, brawa za niekonwencjonalność. Mam tylko nadzieję, że paski to coś więcej, niż czarny elastyk!


Lupoline wypuszcza się coraz dalej na paskowe wody i proponuje nam coraz więcej bondage’owych modeli, w tym takie, które zagospodarowywują przestrzeń dekoltową. W to nam graj, kreatywność górą! No i, dzięki Borowi, nie wszystko jest czarne! Lupoline ma tak duży zakres rozmiarowy, że ubierze się tu także część plussajzek, co jest dodatkowym plusem. Bardzo podoba mi się fakt, że paski pojawiają sikę tu na balkonach, a nie tylko na plandżach, jak się przyjęło z jakiegoś bliżej nieznanego mi powodu.


Princess Lingerie, marka raczej małobiuściasta, operuje przestrzenią negatywną i kontrastem. Model beżowo-czarny co prawda jest boleśnie bliski pewnemu z kolekcji Agent Provocateur, no ale… 😉 jak to powiedział kiedyś ktoś mądry (a potem powtórzyło za nim milion szefów działów projektowania), w modzie nie ma nic nowego, są tylko ludzie, którzy już nie pamiętają, że to było. Z jakiegoś powodu Princess znajduję tylko na Intymna.pl, i podejrzewam, że może to być marka własna, ale póki się nie przekonam nie jestem w stanie Was o tym zapewnić.


W ostatniej kolekcji Scantilly pojawiły się paski kolorowe, negatywna przestrzeń, podkreślanie paskami szwów pionowych, body, halternecki i więcej; oto kompilacja najlepszych pomysłów, jakie mieli designerzy marki. Scantilly lubimy, nosimy, i polecamy. Czekajcie jednak na wyprzedaże na Brastopie, zwłaszcza jeśli nosicie rozmiar w zakresie E-GG UK! Wtedy stanik kupicie za mniej obciążające portfel ceny w przedziale 10-20 funtów, natomiast majtki i pasy do pończoch nawet za funta lub dwa, więc jest to dość tania impreza. Pamiętajcie, że doły są dość duże, i na polską pupę w rozmiarze L eska od Scantilly powinna wejść bez problemu.

Nazeli to nadal jeszcze mało znana marka, ale zdecydowanie wybije się na rynku: własny, nieco perwersyjny styl (halka z lacku do ziemi? Proszę bardzo!) sprawia, że aż krzyczy na tle bardziej zachowawczych kolekcji. U Nazeli upaskowione są dwa modele: pasogorset Vicky, spod którego dojrzeć można prostokąty skóry, i majtki do kompletu z braletką Lea. Nie jestem znawcą architektury i proszę o miłosierdzie, jeśli plotę bzdury, ale obydwa produkty kojarzą mi się ze strzelistym, posługującym się złudzeniami optycznymi stylem gotyckim… wyciągają sylwetkę w pionie, podkreślają miejsca, gdzie naturalnie kości pokazują się pod skórą, jestem mocno zauroczona. Gdyby tylko majtki pasowały i do usztywnione stanika … 😉

Nazeli – Vicky Gorset
Nazeli – Lea Bralette

Jeśli ktokolwiek może się bić z Marlies Dekkers o koronę w dziedzinie upaskowienia w mainstreamie, to z pewnością będzie to Bordelle. Ciężko bowiem znaleźć w ich kolekcjach model, który składałby się z czegokolwiek poza paskami zszytymi w przemyślny, podkreślający figurę sposób. Zwróćcie uwagę na charakterystyczne miseczki, które zakrywają tylko część piersi, podpierając je jednocześnie przedłużonym obwodem. Regulatory na paskach są częściowo ozdobne, a częściowo funkcjonalne. Niestety marka należy do najdroższych w tym zestawieniu 🙁


Oto Misia, Misia była grzeczna dzisiaj. Mniej grzeczne było Avocado, autor Misi, bo nie wystąpiła póki co w turkusie (skandal). Ten mocno przezroczysty model jest o tyle figlarny, że przy dość mocnym zabudowaniu odkrywa tyle, ile tylko się da… przy okazji podkreślając wszystkie krzywizny ciała szwami z lamówką. To chyba najbardziej estetycznie przemawiający do mnie przedstawiciel modeli opaskowionych na szwach, i jeśli kojarzycie podobne – prosimy o linki w komentarzach!


Lolitta to casus ciekawy, bo z jednej strony już na pewno widzicie tu zebrane w jedną kolekcję top 10 najlepszych pomysłów na paski, i to w dodatku w dość wybaczających rozmiarowo konfiguracjach, ale z drugiej większość jednak nadaje się do sparowania z codziennym kompletem biustonosz-majtki! Zwłaszcza pasy do pończoch zasługują na wzmiankę, bo nie są paseczkami gumokoronki, i mają szansę w dłuższej perspektywie sprawdzać się, gdy klasyczny girdle się znudzi.


Nie mogłam jednak nie pokazać Wam modeli nakładanych na górne partie ciała… i nie ponarzekać na Photoshopa. Z całym szacunkiem, ale nie było potrzeby robić z modelki plastikowego odlewu, drogi grafiku. Naprawdę, nie było żadnej potrzeby, zdjęcie w komplecie Daring jest zdecydowanie najgorszym retuszem, jaki widziałam w 2018.


La Belle Epoque także paski w kolekcji ma, i to w formie gorsetu underbust, który został uszyty z siatki i pokryte lamówką fiszbiny wspaniale podkreślają krzywizny i krągłości ciała. Na La Belle Epoque warto zwrócić uwagę, jeśli chcecie zainwestować w produkt, który będziecie mogły przekazać córkom czy nawet wnuczkom; gorsety szyje doświadczony krawiec, i mogę zapewnić, że to czuć! Są ciężkie, solidne, i nie do zdarcia. Obstawiam, że taki zakup, choć nietani, może stać się niemal rodzinnym skarbem 😉


La Belle Epoque – Gorset Underbust

Obsessive dość chętnie i hurtowo opaskowuje swoje modele, i chociaż jakościowo można sobie jeszcze wiele zażyczyć, to komplety porozbijane na części i noszone do bardziej realistycznych rozmiarowo produktów mogą zrobić świetny efekt. Paseczki łańcuszkowe w Sinsicie od dawna mnie kuszą, i myślę, że w końcu sobie ten model sprawię. Muszę przyznać, że jednak najbardziej podonają mi się przebrania od Obsessive, i gdyby można je było kupować po elemencie naraz, to miałabym ich sporo, sporo więcej… sznurowane majtki w kolorze ściany w przychodni? Brałabym.


Dziwić może, że dorzucamy do miksu Forever 21; postanowiłam jednak dołączyć i przegląd tej marki, ponieważ jest to stosunkowo popularne i tanie źródło pasków kolorowych na mniejsze biusty! Rozmiarówka nie powala, aczkolwiek jeśli obwód 80 jest na tyle sztywny, że mogę go nosić na swoim 73 cm pod biustem, to jest szansa na sister sizing dla niektórych deplusek. Braletki i biustonosze zwłaszcza teraz dostępne są w ciepłej game kolorystycznej oraz w welurach.

Co z tych wynurzeń dla pasków wynika?

Otóż kolejny trend doczekał się pierwszych oznak powolnego spadku swojej fazy sukcesu. Konsumentki chcą więcej, ciekawiej, innowacyjniej, inaczej. Co na to marki? Jak w Legii Cudzoziemskiej, maszerują albo giną, a przynajmniej giną ich projekty, które są odtrąbywane jako lenistwo projektowe. Jeśli kiedykolwiek spojrzałyście na model, i miałyście ochotę urwać sobie nerw wzrokowy wywracając oczami, to dokładnie wiecie, co mam na myśli. Jak zwykle zachęcam do głosowania portfelem, w pierwszej kolejności na niepokorne (że tak pozwolę sobie pożyczyć alt-rightowe słowo), a w drugiej – na lokalne projekty. Mamy w Polsce całkiem spoko marek, które nie tylko dają się zupełnie spokojnie lobbować (zasypujcie mailami!), ale i w niektórych przypadkach zrobią coś spersonalizowanego. Paski to taki sam trend jak panterka czy neony: mogą się znudzić. Nie odrzucajmy ich jednak w całości, bo to nie biednych paseczków wina, że bywają użyte nieciekawie.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
35 shares