Room669 – Michelle 75E; Bliźniaczki Dwujajowe

ROOM669 MICHELLE BALKONETKA

Nie każde bliźnięta są identyczne – większość różni się choćby jednym, drobnym szczegółem.  Takie właśnie są dwie Michelle, balkonetki od Room669. Mimo, że noszą to samo imię i na pierwszy rzut oka wyglądają, jakby różniła je tylko barwa, w rzeczywistości dają nieco inny efekt i z przodu, i z tyłu. Powitajcie zatem Michelle Czerwoną i Michelle Czarną!

 

Wymiary/Measurements:
 
Obwód rozciągnięty/Band stretched: 90.0 (wersja czerwona) / 85.0 (wersja czarna)
Obwód w spoczynku/Band: 75.0 (wersja czerwona) / 70.0 (wersja czarna)
Szerokość pojedynczej fiszbiny/Cup width: 15.0
Głębokość miski/Cup depth: 21.0
Długość pojedynczej fiszbiny/Wire length: 22.0
Szerokość mostka/Gore width: 1.3
Wysokość mostka/Gore height: 5.0
Wysokość pasa koło miski/Wing height: 7.5
Szerokość ramiączek/Straps width: 1.5
Haftek w rzędzie/Hooks: 2

 

Ocena: / Rating:

 

Estetyka / Aesthetics
Wygoda / Comfort
Cena / Price
Wytrzymałość / Lonegvity
Kształt / Shaping
room669 michelle

 

Michelle to ukochane dziecko marki i jeden z najlepiej rozpoznawalnych produktów, w związku z czym nie mogło go u nas zabraknąć. Projekt opiera się na płytkiej balkonetce o elipsowatej krawędzi miski, która to balkonetka ozdobiona została stosunkowo szerokim paskiem w kolorze biustonosza z dodatkową falbanką z koronki. Paseczki są przesuwane wzdłuż ramiączek, co początkowo wprawiło mnie w konfuzję – czyżby przyszyto je krzywo? Nie, po prostu chwilę zajęło mi odkrycie, że mogę regulować ich wysokość. Może przydałaby się kartonikowa metka z informacją, że to feature, a nie bug 😉

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

Główna tkanina różni się między stanikami nie tylko kolorem, ale i fakturą: czerwona Michelle obszyta została mikrofibrą w odcieniu ceglastej, lekko przyprószonej szarością czerwieni (Wikipedia zeznaje, że to się nazywa czerwień perska), natomiast Michelle czarna ma ciekawą, wyraźną fakturę. W dotyku przypomina ona… małego węża. Nie powiem, wpływa to na nastrój po założeniu kompletu – aż nachodzi chęć zgiąć się w eskę jak grzechotnik 😉

 

room669 michelle

 

Biust leży w Michelle podobnie jak w brytyjskich balkonikach: efekt skoczni narciarskiej jest nieco mniej zaznaczony, ale nadal jest to bardzo apetyczny kształt.  Podoba mi się to, że dzięki regulacji paseczków omija mnie problem wiszących luźno pasemek koronki, a raz ustawione paseczki nie ruszają się i nie trzeba ich poprawiać w ciągu dnia mimo braku regulatorków.

 

 

room669 michelle

 

Plecy zdradzają dopiero główną różnicę między wersjami kolorystycznymi – Michelle czerwona ma plecy gumkowe, otwarte jak w projektach od Dity von Teese (np. w Starlifcie), a czarna siateczkowe, zabudowane. Efekt jest zupełnie inny, chociaż rozmiar pozostaje ten sam. Muszę przyznać, że wyjątkowo to wersja czerwona podoba mi się bardziej (Agu nie wybrała czerni?!), ale plecy jednak wolałabym zabudowane. To osobista preferencja, czuję się lepiej wsparta mimo braku bardzo wyraźnych różnic w dopasowaniu. Czerwona wersja jest lekko luźniejsza i myślę, że mogłabym wybrać nawet jeden obwód mniej, ale nie chcę się ściskać, bo przy mojej zawartości procentowej tłuszczu w organizmie nie wyglądałoby to najlepiej. Czarną wersję zapinam na pierwszą haftkę, czerwoną najczęściej na drugą.

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

Majtki do kompletu występują w dwóch wersjach – paseczkowej i klasycznej. W tym starciu wygrywa wersja czarna! bardzo podoba mi się, że paski opierają mi się na kościach biodrowych i nie powodują niechcianych efektów wcinaniowych. Na czerwonych stringach zabrakło mi jakiegoś złotego elementu z przodu – regulatorek byłby to niepotrzebny, ale może zwykłe złote kółeczko zwieńczyłoby projekt.

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

Bonusowo dostałam także pas do pończoch pasujący do czarnego kompletu, ale ponieważ jestem mną, to nosze go także do wersji czerwonej, z którą wygląda równie wyśmienicie. Nie jest to może sześciożabkowy mocarz girdle, w którym przechodzisz 3 lata codziennie, ale jako uzupełnienie kompletu i dodatek sprawdza się znakomicie… aczkolwiek znów chyba chciałabym coś ze złota na tych koronkach!

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

Room669 to marka premium, więc i ceny są nieco wyższe niż w przypadku przeciętnego polskiego kompletu. Michelle kosztuje 220 zł, co nie jest jednak kwotą zaporową, zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę jakość tkanin i fakt, że dodatki metalowe pokryte są faktycznym złotem (nieoceniony fakt w przypadku alergiczek). Moim zdaniem Michelle ma szansę stać się bazą dla marki do produkcji limitowanych serii sezonowych (ja bardzo proszę o wersję zieloną, tak? Dziękuję).

 

room669 michelle

 

Trochę mniej jasne są dla mnie ceny majtek, ponieważ stringi pasujące do Michelle kosztują już 150 zł w wersji paskowej i 120zł w wersji bez pasków. Absolutnie rozumiem te z Was, którym ręka drgnie na ten widok, bo to już faktycznie sporo jak na majtki, które przecież będą się niszczyć dużo szybciej. Materiały jak najbardziej są z wyższej półki, ale majtki są, no… zdecydowanie mniejsze i zajmują mniej powierzchni. I nie mają tylu złotych elementów co staniki. Pas do pończoch kupimy za 175 zł, ale jest to element dodatkowy. I tutaj pozwolę sobie na małe expose.

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

Sporo osób uważa, że Room669 jest za drogie – i jak najbardziej zgadzam się z faktem, że dla wielu osób pozwolenie sobie na stanik z Wrocławia to wydatek niebagatelny. Jestem wielką fanką estetyki Room669 i mam nadzieję, że marka stanie się może nieco (ale podkreślam – nieco, bo jak na swoją jakość już jest bardzo tania) bardziej egalitarna cenowo i szerzej dostępna, bo oczywiście naśladowców jest już od groma (puszczam perskie oko do kilku marek – my wiemy, że wy wiecie, że my wiemy). Uważam, że dobrze jest, kiedy marka zachowuje swoją tożsamość i nie idzie w tanią masówkę, jeśli od niej nie zaczęła, nie alienując jednocześnie klienteli. Czy chciałabym zapłacić z własnej kieszeni Room669, gdyby zaczęli szyć nagle staniki za 65 zł, dalej sprzedając Leię i Michelle? Nie, tak samo jak przestałam mieć ochotę na Agent Provocateur, od kiedy wprowadzili linię L’Agent; produkty przestały mieć dla mnie uzasadnienie luksusowości, skoro obok widzę bardzo podobne modele za 1/3 ceny. Nigdy nie byłam i nie będę konsumentką, która uważa, że ‘należy jej się’ i ‘zasługuje’ na jedwabne satyny i złoto w cenie bawełny i niklu. Nie chcę sugerować tu, że tak skomplikowane projekty wykonane z bardzo dobrej jakości półfabrykatów powinny tanieć tak długo, jak ktoś z potencjalnych kupujących kręci nosem. Jasnym jest dla mnie, czemu dany projekt musi kosztować tyle a tyle, jeśli jasno widzę jego skład, stopień skomplikowania, i jestem w stanie zweryfikować, kto go robił. W przypadku biustonosza Michelle nie mam wątpliwości, że cena jest adekwatna do produktu końcowego; wszystkie osoby, przez których ręce przeszedł ten produkt, zostały słusznie wynagrodzone, od projektantki do szwaczki.

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

room669 michelle

 

Mając to wszystko w pamięci – te majty. Majty są za drogie w stosunku do tego, ile płacimy za stanik; balans został moim zdaniem jednak zbyt zachwiany. Resztę kocham miłością szczerą i wierną.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
16 shares