Rosa Faia – Selma 65G; Królewna Śnieżka

Rosa Faia - Selma
Rosa Faia to marka, która jawi mi się jako bieliźniany odpowiednik Helen Mirren – dojrzała, piękna klasycznie kobieta, której wystarczy ubranie we właściwym rozmiarze, żeby wyglądać doskonale i szykownie. Nie ma tu miejsca na szalone eksperymenty dizajnerskie, ale produkty są ponadczasowe i wiecznie aktualne. Kilka miesięcy temu testowałam sportowy stanik Anity – teraz marka-siostra Anity, Rosa Faia, postanowiła zmierzyć się z moim kapryśnym szkiełkiem i okiem.
Rosa Faia - Selma
Rosa Faia – Selma 65G
 
Wymiary/Measurements:
Obwód rozciągnięty/Band stretched:  79.0
Obwód w spoczynku/Band:  65.0
Szerokość pojedynczej fiszbiny/Cup width:  14.0
Głębokość miski/Cup depth    23.0
Długość pojedynczej fiszbiny/Wire length: 29.0
Szerokość mostka/Gore width:  2.0
Wysokość mostka/Gore height:  7.7
Wysokość pasa koło miski/Wing height: 10.0
Szerokość ramiączek/Straps width:  2.0
Haftek w rzędzie/Hooks: 3
Ocena: / Rating:

Estetyka / Aesthetics

Wygoda / Comfort
Cena / Price
Wytrzymałość / Longevity
Kształt / Shape
Nigdy nie miałam białego stanika – co pewnie nie zaskoczy nikogo, kto śledzi moje recenzje i Instagrama; biel to kolor, którego wystrzegam się jak ognia ze względu na wrodzoną ślamazarność (tu się obleję, tam poplamię). Bałam się też całe życie, że biel mi zszarzeje i będzie wyglądać mało estetycznie, ale mam nadzieję, że uda mi się tego jakoś uniknąć. Będę musiała Selmę prać z rzeczami Miska Trzeciego, bo tylko on ma jakieś białe ubrania.

Miseczki są wykończone białą lamówką – siateczka, którą tą lamówką obszyto, jest tak cienka, że na skórze daje efekt paseczkowy. Całość projektu jest raczej stonowana i spokojna, idealna bazówka. Całość stanika jest dwuwarstwa; miseczki i obwód. Materiały obwodu są zdecydowanie grubsze i nieco szorstkie w dotyku, ale na skórze jest to kompletnie nieodczuwalne. Ramiączka są raczej szerokie i wykończone falbanką, która trochę mi przypomina ozdoby na ludowych bawarskich strojach.

 

 

 

Na mostku mamy maleńką monetkę – czy tylko ja tu widzę inspirację monetami Majów?

 

Wierzchnia tkanina na miseczkach jest siateczką we wzór rombów; miseczki są cięte z trzech części i raczej szerokie. 65G leży jak należy, aczkolwiek mimo szerokich fiszbin mam małego ‘chomika’ po jednej stronie (skolioza niestety powoduje, że mimo lat noszenia dobrze dobranych staników nadal tkanka rozkłada się nierównomiernie) – nie przeszkadza mi to aż tak bardzo, zwłaszcza że pod ubraniem i tak nic nie widać. Poleciłabym zatem Selmę osobom przyzwyczajającym się do nowego rozmiaru, które muszą biust nauczyć trzymania się z przodu klaty, a nie pod pachami; będziecie bardzo dobrze widziały, co jeszcze wymaga wygarnięcia 🙂 Dla kobiet z biustem nieprzetrenowanym do leżenia z przodu może to być pewien problem wizualny, więc może Selmę zostawcie sobie na miesiące swetro-bluzowe, drogie nowoostanikowane.

Obwód jest raczej ciasny i ma efekt gorsetowy, z braku lepszego słowa – w Selmę zapina mnie Misek Trzeci, bo moje rączki nie wyginają się tak, żebym dała radę zapiąć się sama (to jest akurat wina mojej anatomii a nie stanika – zawsze tak mam jak jest więcej niż 3 haftki). A weź się spróbuj w Selmie zgarbić! Trzyma jak przesławny pajączek, którym katowali nas rodzice w przedszkolu, z tą różnicą, że nie piszczy, i trzyma biust na miejscu jak dobry stanik sportowy; Selma minimalizuje mój bauns do stopnia, w którym pewnie mogłabym jakieś niewymagające ćwiczenia w niej wykonać.

Jedno, co trzeba bezwzględnie zauważyć, to fakt, że Rosa Faia z mojego doświadczenia nie jest marką dla kobiet, które mają problem z mostkiem trzymającym się ciała. Zarówno Fleur jak i Selma odstawały u Madź, co jest dla niej chlebem powszednim, natomiast u mnie Fleur odstawał nawet w rozmiarze 65H, w którym miseczki już nieźle powiewały, za to Selma się trzyma… z pewną jednak tendencją do odstawania na kilka milimetrów. Miseczki wypełniam ściśle, rozmiar jest właściwy, ale konstrukcyjnie nie jest to stanik na piersi blisko siebie osadzone, rekomendowałabym go raczej biustom z tendencją do ucieczek na boki. Mam wrażenie, że fiszbiny są jakby… zbyt płaskie? Mam wrażenie, że w większości posiadanych przeze mnie staników fiszbiny wyginają się przy zakładaniu lekko ‘wgłąb’ siebie, a w Selmie pozostają idealnie płaskie, podczas gdy ciało jest jednak z natury bardziej krzywe niż proste. Po drugie mostek jest skrojony w dwa skosy, a nie na płasko, jak w większości staników, co też może mieć pewne znaczenie.

Jakościowo nie ma się absolutnie do czego przyczepić – niemiecką dokładność i ordnung widać w Selmie jak na dłoni. Wszystkie szwy i ozdoby są wykonane z najwyższą troską i nie widać nigdzie większych śladów zużycia ani rozciągania.

 

Kształtowanie jest ukłonem w stronę naturalności – Selma kulkuje co ma kulkować i puszcza luzem to, co naturalnie wisi luźno. Biust doznaje małego liftingu i wygląda jakby odmłodniał o kilka dobrych lat, więc mamy efekt ‘bezstanikowy’ pod ubraniem. Podoba mi się to tym bardziej, że moda na ‘biust noszony nisko’, jak to pisał Świat Młodzieży, wraca.

 

 

Doceniam Rosę Faię jako markę przeznaczoną dla kobiet dojrzałych i nieco konserwatywnych, dla których szaleńcze neony czy printy mogą być przytłaczające i nieciekawe; taka sekcja rynku także istnieje i jest bardzo potrzebna (sama chętnie przytuliłabym kilka kompletów z katalogu jesiennego 17′), więc brawa za pozostanie przy tożsamości marki i stawanie na przekór trendowi na bycie marką taką samą jak każda inna. Wzornictwo marki jest jednolite, klasyczne, wykonanie również wzbudza głęboki szacunek. Problemem jest natomiast dla mnie kwestia mostkowa – prawie wszystkim modelkom w sesjach RF odstaje mostek. Zastanawiam się, czemu marka nie próbuje jakoś wypracować nowych konstrukcji lub chociażby dobrać po prostu modelek do katalogu tak, żeby nie wyglądały jak w za małych biustonoszach (jeśli pamiętamy, że po prostu pewne konstrukcje na sprawdzają się na wszystkich biustach, co jest starą prawdą) – albo już w ostateczności w Photoshopie poprawić ten mankament. Mamy świetny produkt, który można z czystym sumieniem polecać, a psuje mu się opinię takim dopasowaniem w zdjęciach stockowych; trochę mam dysonans poznawczy w tej kwestii. To absolutnie nie są biustonosze, które są źle uszyte i nie da się ich założyć tak, żeby leżały dobrze, więc dlaczego..?

Żeby nie było – to nie jest wyzłośliwianie się z mojej strony, a bardziej szczere zdziwienie i próba wskazania, że te zdjęcia średnio oddają to, jak dobrze staniki od Rosy Fai mogą leżeć na normalnych ciałach. Lubię markę – nie lubię zdjęć.

Cena Selmy to okolice 250 PLN – moim zdaniem jednak za dużo jak na bazę, zwłaszcza że ta cena przebija niektóre marki luksusowe. Jakość jest świetna i jest to stanik, który będzie służył latami, ale obawiam się, że ręka by mi zadrżała przy kupnie. Na pewno Selma jest stanikiem inwestycją, który szybko się nie zużyje, i trzeba brać ten fakt pod uwagę przy zakupie; materiały mają być mało efektowne, ale stabilne i wytrzymałe. Ponieważ nie jestem fanką bazy i mam jej jak na lekarstwo ze względu na umiłowanie stałych zmian w szufladzie, nie jest to dla mnie dostateczny argument, i za taką ceną ocenę obniżam, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że są biuściaste dla których wydatek rzędu 250 PLN raz na 7 lat to dobra opcja.

Co powiecie o Selmie? Nosicie Rosę Faię?

*Post sponsorowany; autorka otrzymała produkt od dystrybutora lub/i wynagrodzenie. 

Tagi: , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
1 share