Rihanna i jej kolekcja bielizny to żadna rewolucja.

Rihanna, barbadoska piosenkarka, aktorka i przedsiębiorczyni, znana jest ostatnio dzięki swojej kolekcji kosmetyków zawstydzającej największych gigantów makijażowych bogactwem odcieni – dzięki tej linii nawet te kobiety, które nie mogły dla siebie znaleźć podkładu, mogą się teraz swobodnie malować czymś, co odpowiada odcieniowi ich skóry.

 

Kolekcja jej bielizny, która swoją premierę miała w nocy z czwartku na piątek, poszła za ciosem kolorówki makijażowej i znajdziemy w niej bazowe modele staników i  majtek, wszystkie w różnych odcieniach skóry: Bare (najjaśniejszy, dla dziewczyn bardzo bladych), Honey (kolor zazwyczaj metkowany jako nude), Brown Sugar, Tobacco, Spiced, i Cocoa, i Caviar (czarny, przeznaczony dla najciemniejszych odcieni cery).

 

 

Przekrój krojów majtek i staników linii nudziakowej

 

 

Caviar, model Smooth Microfiber Push Up Bra

 

 

Cocoa, model Smooth Microfiber Push Up Bra

 

 

Spiced, model Smooth Microfiber Push Up Bra

 

Lace Bralette

 

Brown Sugar, model Lace Bralette

 

Unlined Lace Bra

 

Tobacco, model Unlined Lace Bra

 

 

Honey, model Smooth Microfiber Push Up Bra

 

Demi Cup Bra

 

Bare, model Demi Cup Bra

 

Większość kolekcji to drobiazgi do noszenia na co dzień, skromne, lecz urocze; dużo fig, wysokich i klasycznych, dużo gładkich staników z mikrofibry, kilka klasycznych koronkowych braletek. Szczerze mówiąc, po Rihannie spodziewałam się nieco bardziej ryzykownych, może burleskowych albo inspirowanych BDSM biustonoszy i majtek, biorąc pod uwagę jej kompletnie ignorujący jakiekolwiek mainstreamowe zasady styl ubioru. Wydaje mi się, że mogła naprawdę nieco więcej czasu włożyć w stworzenie projektów bardziej korespondujących z jej osobowością i sposobem życia – może nawet inspirowanych jej legendarnymi kreacjami z gal MET albo teledysków? Znalazło się jednak kilka modeli, które wydają się interesujące, i nie są już bazowo-grzeczne. Kolekcja RiRi składa się z kilku linii: On The Reg – modele codzienne, basicowe, Black Widow – obszyte satyną i marabutem buduarowe śliczności, U Cute – klasyczne koronki, oraz Damn – pasy do pończoch, wdzianka i gorsety typu ‘Wesoła Wdówka’.

 

High-Waist Cheeky

 

High-Waist Cheeky, kolor Candy Apple Red, modelka nosi rozmiar L (chyba ktoś tu zżynał od Avy 😉 )

 

Cami And Shorty Set - SavagexFenty

 

Cami And Shorty Set, kolor Highlighter, modelka nosi rozmiar XXL

 

Low Rise Open Bikini

 

Low Rise Open Bikini, kolor Dusty Peach, modelka nosi rozmiar XS

 

Flock Dot Bustier

 

Flock Dot Bustier, kolor Bay, modelka nosi rozmiar S

 

Open Back Marabou Bikini

 

Open Back Marabou Bikini, kolor Fairy Dust, modelka nosi rozmiar S

 

Plunge Lace Bra

 

Plunge Lace Bra,  modelka nosi rozmiar 34C

 

Sheer Marabou Short Robe

 

Sheer Marabou Short Robe, kolor Fairy Dust, modelka nosi rozmiar XL/XXL

 

Lace Corset

 

Lace Corset, kolor Candy Apple Red, modelka nosi rozmiar S

 

Wielkie  nadzieje wiązały się z kolekcją bielizny RiRi, zwłaszcza, że zapowiadana była jako święto inkluzywności i bodypositivity. Niestety, niektóre z nas, wchodząc północy do sklepu SavagexFenty, srogo się rozczarowały. Na pierwszy rzut oka – modelki w różnych rozmiarach, od XXL od XS, białe i kolorowe, niskie i wysokie. Super! Jeśli jednak przyjrzymy się rozmiarówce i komunikacji marki, entuzjazm może zgasnąć. Nie jest inkluzywną linia, która oferuje rozmiary staników kończące się na miseczce DD [edit: najnowsze zapowiedzi wskazują, że do sklepu dosztukowane są w tym momencie modele z miseczką DDD]. Nie jest inkluzywną linia, w której większość majtek sięga najwyżej rozmiaru XL.

 

Nie jest inkluzywną linia, która prezentuje złe rozmiary na swoich modelkach, i pokazuje to jako przykład, jak nosić bieliznę.

 

 

 

 

Bardzo, bardzo się cieszyłam, że celebrytki zaczynają wypuszczać swoje linie bielizny – tą drogą poszła Dita von Teese (recenzję jej stanika przeczytasz tutaj), Britney Spears, Elle MacPherson, Heidi Klum, Halle Berry, Jessica Simpson… miałam nadzieję, że Rihanna weźmie przykład z Dity i Britney i nie poprzestanie na zwielokrotnionej miseczce D, że jej kolekcja będzie faktycznie obejmowała możliwie najwięcej wersji kobiecych ciał, od drobnych po duże, od chudych po grube. Rozmiarówka stanikowa, która zawiera 4% wszystkich szytych rozmiarów, to nie rozmiarówka. Tabelka rozmiarów majtek, która w większości modeli kończy się na XL, to nie jest tabelka body positive. Rzucanie plussajzkom czterech opcji na krzyż jak ochłapu to nie jest bycie inkluzywną.

 

Normalnie nie czepiałabym się tej linii, bo marek bieliźnianych oferujących staniki w rozmiarach S/M/L albo z miseczkami A-DD jest na świecie od groma i ciut ciut. Jednak Rihanna zapowiadała swoją kolekcję tak:

 

“Inspired to create a line of intimates that celebrates and speaks to all shades and shapes, Savage X Fenty will celebrate fearlessness, confidence, and inclusivity. In partnership with a team assembled from the industry’s elite, the label is braced to disrupt and redefine the marketplace with its accessible price point and full range of nudes.”

 

Ta linia nie celebruje pewności siebie, bo nie daje dostatecznego wsparcia większości klientek. Ta linia nie jest inkluzywna. Ta linia nie redefinuje niczego. Ta linia to kolejny marketingowy wytwór, narzucony na tanie wykroje i znane konstrukcje. Bielizna RiRi jest bardzo ładna, ale reklamowanie jej jako rewolucyjnej, redefiniującej rynek, i celebrującej ciała w każdym rozmiarze, jest nieporozumieniem. Oferowanie kilku odcieni skóry dla kobiet o ciemniejszej karnacji jest nader słuszne i bardzo to pochwalam, ale również nie jest niczym nowym, bo zrobiło to Nubian Skin, zrobiła to Ewa Michalak, w dodatku obydwie firmy proponują bieliznę dla kolorowych kobiet w zdecydowanie większej gamie rozmiarów; RiRi po prostu zbija kasę na tym, że przeciętnej Amerykance ‘Ewa Michalak’ kojarzy się bardziej z pierogami w Polishtown niż z bielizną.

 

Fikuśna bielizna erotyczna, i to w rozmiarach plus size (część projektów jest w rozmiarach do 3XL), również jest świetnym pomysłem – ale znów nie jest to coś, czego wcześniej nie zrobił ktoś inny (ponownie Ewa Michalak, Scantilly, Bonprix, What Katie Did, Anais, Angels Never Sin, Playful Promises, i dziesiątki innych), ba – niektóre nasze rodzime marki wychodzą dalej z rozmiarówką swojej erotyki. I znów, żadna to nowalijka – RiRi dotarła z tym wcześniej do swoich klientek, niż WKD i inne marki.

 

Nic, co pokazała nam Rihanna, nie jest moim zdaniem warte wpisania w annały, ani nie byłoby samo z siebie przyczynkiem do poświęcenia głębszej uwagi, gdyby nie firmowanie nazwiskiem Fenty. Nic tu nie zatrzęsie perspektywą na świat bielizny tych z nas, które coś niecoś o rynku wiedzą. Nic, co wchodzi w skład żadnej z linii bielizny Rihanny nie jest ewenementem, nie zmienia żadnego życia, nie umożliwia niczego nowego. Mogę jedynie ufać, że wypuszczenie takiej ilości kolorów cielistych zaalarmuje inne marki i pociągnie ten trend dalej – po sukcesie kolekcji Nubian Skin autorstwa Ade Hassan wiele marek wypuściło na sezon lub dwa kolory typu ‘czekolada’, ‘karmel’, ‘kakao’, ale zaraz zwinęło te modele z kolekcji, z powodów bliżej mi nieznanych (obstawiam marketing). Może nazwisko Rihanny koło czterech modeli staników w mnóstwie wersji nudziarzowych wspomoże faktycznie walkę kolorowych kobiet o cielistość we własnym odcieniu.

 

Krótko mówiąc – nie jestem usatysfakcjonowana. Mam nadzieję, że kolejne odsłony SavagexFenty będą jednak bardziej nastawione na celebrowanie realnych ciał kobiecych i bardziej w stylu samej Rihanny. Kolejne kopie Victoria’s Secret to jednak nie to, czego potrzebuje ta branża, a wstawianie na stronę zdjęć wytatuowanych i grubych kobiet jako tokenowych przykładów na ‘niemainstreamową kobiecość’ (coś jak wklejanie losowej osoby kolorowej na zdjęcie pełne białych osób, żeby nie wyjść na rasistę) to nie jest body positivity. Jak już zresztą pisałam,

 

[…] jednak wiek i kolor skóry to nie jedyne czynniki, które trzeba brać pod uwagę, starając się dbać o różnorodność; gender, rozmiar, odbiegające od fashion-standardu rodzaje piękna, melanizm, bielactwo, tatuaże, kolczyki, doświadczenie trans*, kolorowe włosy, rozstępy, brak kończyny, wózek inwalidzki, wiek bardzo zaawansowany […].

(źródło)

 

Co z tej lekcji wynika? Drogie firmy – nie piszcie, że Wasze produkty założy KAŻDA kobieta. Nie ma takich linii, nie ma takich kolekcji, nie ma takich linii. Nie twierdźcie buńczucznie, że możecie sprzedać coś na każde ciało, bo to niemożliwe. Marka, która próbuje być wszystkim, tak jak SavagexFenty, staje się niczym, brakuje jej spójności i jednolitego charakteru. Z bardzo konkretnego powodu są firmy szyjące do miski K, od miski K, do miski D i od miski D, od XL w górę i do XL włącznie – każda z nich ma na oku innego klienta, o innej budowie ciała i wymaganiach sprzętowych, że tak oględnie powiem. Zresztą spytajcie przeciętną plussajzkę; jak myślicie, czy jej zdaniem kuse stringi typu paseczek i trójkąt powiększone do rozmiaru 5XL spełniają swoje zadanie tak samo dobrze, jak te same stringi w rozmiarze M? Czy stanik narysowany i uszyty jako 75C będzie pracował równie dobrze, gdy przeskalujemy go do rozmiaru 90G? Nie, to tak nie działa. Nie da się, ruszając z nowym projektem i nową kolekcją, obstawić WSZYSTKICH możliwych opcji, ba – nie da się obstawić nawet większości. Za mało ma na to RiRi i jej zespół doświadczenia, za mało możliwości. Nazywanie się w tym kontekście rewolucjonistką jest słabe.

 

SavagexFenty ma być z założenia serwisem subskrypcyjnym – niektóre modele są dostępne tylko dla tych dziewczyn, które wykupiły sobie prawo za 50$ rocznie do nabycia limitowanych części kolekcji i szybszego dostępu do owych modeli oraz darmowych zwrotów i wysyłki. Póki co nie jest do końca jasne, w jaki sposób będzie funkcjonowała ta linia – czyżby było to jedno z pierwszych pudełek bieliźnianych? – ale mam szczerą nadzieję, że feedback od konsmentek zatrzęsie Rihanną bardziej, niż ona zatrzęsła branżą. Jeśli pomysł RiRi na sprzedawanie bielizny w pudełkach takich jak GlossyBox podchwycą i zmodyfikują inne firmy (zwłaszcza nasze polskie – bardzo proszę!) to faktycznie, z jej marki może narodzić się coś fantastycznego. Pozostaję jednak sceptyczna.

 

 

RiRi – plz, zbrafituj się. I nie serwuj nam już kolekcji, w które większość się nie zmieści dołem lub górą, lub obydwoma naraz, jeśli chcesz to nazywać rewolucją.

Tagi: , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
82 shares