Czy Możemy Przestać Szejmować SexMasterkę Nie Za To, Co Trzeba?

sexmasterka wyślij nudesa

Tą panią kojarzy chyba każdy. Jeśli nie – to jest SexMasterka, youtuberka, która zajmuje się wątpliwej jakości edukacją seksualną spod znaku ‘jak go zaspokoić’, nagrywaniem piosenek, sprzedażą nakładek na telefony, i produkcją pornografii. Obecnie to najbardziej w Polsce popularna kobieta YouTube’a i rekordzistka w ilości obserwatorów na Snapchacie.

Wczoraj wyszedł nowy singiel SexMasterki pod znamiennym tytułem ‘Rak’. O ile do warstwy muzycznej tego zjawiska (bo to jest jednak zjawisko, medialny spektakl, a nie tylko premiera piosenki) można mieć uwagi i ją krytykować (mi się akurat podoba, muzycznie zaczyna to wychodzić ponad to, do czego mnie polscy szansoniści przyzwyczaili przez 25 lat życia), o tyle po raz kolejny mam kilka pytań i refleksji, i trochę mi się już przelało.

Kiedy ktoś obrzuca grubą blogerkę błotem, bo jest tłusta i wstrętna- stajemy w jej obronie.

Kiedy ktoś pisze pod naszymi zdjęciami na Instagramie, że jesteśmy tłuste, brzydkie, a najlepiej to żebyśmy się usunęły z blogosfery – wyśmiewacie to.

Kiedy ktoś pisze, że kobieta po czterdziestce powinna przestać sobie robić zdjęcia, bo nie jest tak apetyczna, jak nastoletnia lolitka, i jest głupią starą torbą – słusznie buczymy.

Nasz tekst o tym, że Małgorzata Rozenek ma prawo robić sobie tyle selfików w majtkach, na ile ma ochotę, jest najczęściej czytanym na blogu, więc chyba ewidentnie się z nim zgadzacie.

Generalnie rzecz biorąc przyjęło się, że każda z nas ma jakieś swoje poletko, które uprawia na swój sposób, i jakkolwiek krytyka jest mile widziana, to hejt już nie.

Ale z jakiegoś powodu uznaliśmy, że mamy stadne prawo do pisania o innej kobiecie, która ma swoją medialną markę, że jest rakiem, że powinna się powiesić, że jest najgorszym produktem internetu, a w najlepszym razie uznać ją za średnio zjadliwe zjawisko snapchatowe, gdyż..?

Drogie Kobiety, drodzy Mężczyźni, Drodzy Wszyscy Poza i Pomiędzy:

SexMasterka ma prawo do swoich opinii, swojego looku, swoich manier, i swoich zachowań. Czy promuje wątpliwej jakości produkty? Tak, a ja wymienię z głowy cztery inne blogerki, które takie produkty promują, i nikt nie nazywa ich rakiem, przeciwnie, są pierwszymi nazwiskami, po które sięga przeciętny pracownik agencji reklamowej, chcąc zrobić akcję sponsorowaną. Czy ubiera się w sposób, który niektórym wysyła brwi na potylicę? Tak, gro innych influencerek też tak robi, i są zapraszane do reklam mainstreamowych marek oraz do Dzień Dobry TVN. Czy mówi rzeczy, z którymi się nie zgadzamy? Oj, kto tego nie robi: znajdźcie mi dowolnego bloga czy kanał na YouTube, pod którym nie pojawiła się chociaż jedna zajadła dyskusja o tym, jaki autor/ka jest głupi/a albo taki, na którym pojawił się wpis sprzeczny ze stanem faktycznym. Palce mnie świerzbią, żeby podlinkować idiotyzmy gorsze, niż pojawiały się u SexMasterki, ale nie będę robić gównoburzy.

SexMasterka, jeśli chodzi o to, co ludzie jej wytykają, jest dokładnie taką samą postacią internetową, jak wszyscy inni więksi influencerzy z pierwszej, powiedzmy – pięćdziesiątki. Inni blogerzy i youtuberzy także mówią czasem durne rzeczy, są sponsorowani przez marki, których trochę wstyd używać, i czasami noszą się dziwnie.

Clue problemu leży w tym, co już kilkukrotnie przywoływałyśmy na blogu: kombinacji strachu przed kobietą, która ma całkowitą kontrolę nad tym, co robi ze swoim ciałem, i whoreshamingu.

SexMasterka nie zmieni się najpewniej w ogóle w kierunku tego, co mainstreamowo uznaje się za normę. Nie porzuci peruk, nie zamknie strony ze swoim porno, nie przestanie nosić bielizny erotycznej jako codziennych ubrań. Nie przestanie także być złym wpływem na młode kobiety – umówmy się, jest nim. Ma całkowitą kontrolę nad tym, co się z nią dzieje, a to ludzi wkurza. Ludzie lubią mieć wpływ na innych, a to, że po Anieli (prawdziwe imię SM) spływają wszelkie ‘dobre rady’ jak woda po kaczce, irytuje gawiedź strasznie. Irytuje i denerwuje to, że po fali hejtu za ‘Poka Sowę’ nie zamknęła kanału i nie płacze w kącie.

Whoreshaming natomiast, to cóż – stare dobre przekonanie, że pracownica seksualna to najgorsze dno i lowest low, jaki może się kobiecie trafić, połączony jednocześnie z całkowitym brakiem szacunku do osób, które się tym parają. SM ma swoją stronę, sprzedaje erotyczne i pornograficzne treści ze swoim udziałem, i o ile nie jest to coś, co sama chciałabym robić, to uważam, że obrażanie jej z tego powodu jest zniżaniem się do poziomu, który się SM ogólnie przypisuje. Nie będę tu wchodzić w dłuższe dywagacje, ale to nie jest blog, na którym pracowników seksualnych traktuje jak osoby drugiej kategorii, i wszelkie komentarze o tej treści będą kasowane.

Połączmy jedno z drugim, i bam – mamy łatwe, proste, i fajne wytłumaczenie na bycie bucem i pisanie ‘lel, masz usta jak obciągara’.

Moim zdaniem SexMasterka daje nam per saldo tyle samo powodu do krytyki, co blogerki, które promują kremy na porost piersi i robią zdjęcia swoim bezbronnym pociechom w wieku niemowlęcym bez majtek. SM promuje nieco niezdrowe podejście do seksu (i szerzy mity) wśród młodzieży, panie od kremów napędzają bodyszejming, a madki naruszają godność swoich dzieci i popełniają dodatkowo przestępstwo, bo wg. polskiego prawa nie można upowszechniać nagich zdjęć osób trzecich bez ich zgody, a małoletnich już w ogóle, nawet za ich zgodą.

Jednak z jakiegoś powodu uznaliśmy, że akurat w przypadku SM mamy prawo komentować jej wygląd w słowach dalekich od uznanych za kulturalne i życzyć jej śmierci.

Albo stosujemy te same zasady wobec wszystkich, albo same siebie skazujemy na los bycia wiecznie poniewieranymi za wygląd i wybory. Albo wszystkie mamy prawo do godności i wybierania, gdzie są nasze granice, albo żadna. Albo wszystkie się zgadzamy, że nie wolno nikomu nazywać kobiety w bikini dziwką, albo jutro wszystkie będziemy SexMasterką.

Jest takie fajne słówko po angielsku – ‘unapologetic‘, w wolnym tłumaczeniu ‘daleka/ki od tłumaczenia się z tego, co robi’. Staram się, żeby we wszystkim co robię, być unapologetic i nie tłumaczyć się ani nie zasłaniać niczym (polecam ten wpis, tu jest trochę o tym szerzej). SexMasterka jest właśnie uosobieniem tego słowa, i życzę każdej kobiecie, żeby umiała tak samo jak ona nawet z negatywnych opinii, a wręcz hejtu czasami, czerpać energię do działania. O czym bowiem jest ‘Rak’, jeśli nie o tym, że próbujemy dzień w dzień skopać i schować do szafy kogoś, kto na to kompletnie nie ma ochoty, i dodatkowo przynosi to kompletnie inny skutek? Ludzie piszą komentarze o tym, że jest kretynką, licznik bije, engagement skacze, kasa z reklam wpada. SexMasterka zrobiła z bycia najbardziej znienawidzoną kobietą polskiego internetu sposób na niezwykle barwne i dostatnie życie. A my przy okazji pokazujemy się od strony bycia małymi, słabymi ludźmi, którzy znów nie potrafią ogarnąć swoich emocji i wymiotują żółcią w cudzym kanale social media. Miliardami komentarzy ze słowem ‘rak’ dosłownie sfinansowaliśmy jej ten teledysk.

‘Agu, czy to oznacza, że lubisz SexMasterkę i jesteś jej fanką?’

Nie. SexMasterka promuje skrzywiony obraz seksualności i świata. Jest uosobieniem seksistowskiego wzorca kobiecości. W ramach edukacji seksualnej proponuje swoim widzom – w części nastolatkom – mity, które mogą poważnie komuś zaszkodzić. Ma bardzo wątpliwej jakości wiedzę o seksie i bezpieczeństwie. Używa niefachowego słownictwa i myli pojęcia. Z lżejszych grzechów – próbowała edukować o dobieraniu stanika, a wszyscy wiemy, że nie nosi właściwego rozmiaru. Nie trzeba kogoś lubić, żeby widzieć, że tą osobę krytykuje się za najmniej problematyczne zachowania, a te najbardziej szkodliwe pomija milczeniem.

Wybór należy do nas, ale ja już wybrałam: będę krytykować Anielę będę za jej wypowiedzi i szkodliwe społecznie działania oraz demoralizowanie młodzieży (serio? Krzyczeć do grupy podstawówkowiczów, żeby pokazali genitalia?), nie za bodystocking noszony w ramach dresu na wizji i tematykę jej kanałów. Nie wiem jak inni, ale ja wolę żyć w świecie, w którym nikt nikogo nie ma prawa krytykować za to, ile ciała pokazuje, bo inaczej nasz blog nie ma sensu.

(Przy okazji chciałabym nadmienić, że nasze opinie są nasze, ale nie zawsze takie same. To, co pisze Agu, myśli Agu, to co pisze Madź – myśli Madź.)

Tagi:

Related Posts

by
Previous Post Next Post
37 shares