Ulubieńcy Czerwca 2018 (i minirecenzja Bijoux Indiscrets)

Trochę lata, trochę polskiej jesieni, co nie? Ten miesiąc rozpieszczał nas tylko bielizną 😉 Kolejność absolutnie przypadkowa, bez sugestii. Linki nie są afiliacyjne, wpis nie jest sponsorowany.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • i na koniec… seria Maze od Bijoux Indiscrets.

 

bijox indiscrets maze

 

Bijoux Indiscrets to hiszpańska marka akcesoriów bieliźnianych i erotycznych, produkowanych między innymi z wegańskiej skóry, która do złudzenia przypomina tradycyjny wyrób garbarski. Produkty te mają atest PETA, dzięki czemu wiemy, że są w 100% i uniwersalnie etyczne. Kiedy pierwszy raz miałam styczność z tymi akcesoriami, to naprawdę byłam przekonana, że mam przed sobą wieszak skórzanych pasków, bo nawet zapach odpowiada skórze naturalnej. A to niepodzianka! Przyznam szczerze, że z niejakim niesmakiem widzę już tańsze, chińskie zamienniki ze skaju, i głowę dam sobie uciąć, że za chwilę jakieś się pojawią, jeśli jeszcze ich nie ma.

 

Nazwa marki pochodzi od tekstu “Les bijoux indiscrets”, czyli “sekretne klejnoty”, autorstwa Denisa Diderota: jest to opowieść o Sułtanie Mangogulu, którego magiczny pierścień sprawia, że kobiece genitalia opowiadają o swoich doświadczeniach seksualnych. Kto chce poczytać więcej – klika tutaj. Metafora jest w każdym razie jasna; kobieta to klejnot, który można namówić do ekspresji seksownej lub seksualnej, albo obydwu naraz.

 

Linia Maze, czyli raczej surowe formy, ma elegancki sznyt, który jest unikatową kombinacją prostoty i ozdobności. Główną atrakcją są tu faktury, a nie zdobienia.

 

Testować będziemy dwa modele – naszyjnik z chwostem i kajdanki, obydwa z serii Maze. Do testów zaprosiłam ostanikowaną niedawno przez nas czytelniczkę –  wegankę Olę!

 

Kajdanki Maze mają jeszcze jedną fajną funkcję: rozpięte i spięte na odwyrtkę służą genialnie jako obróżka, co zresztą niektórzy mogli podziwiać na Salonie Bielizny 😉 nie są to takie delikatne ozdóbki. Wytrzymały uwieszenie się na jednej pętli całym ciężarem ciała, więc około 70kg żywej masy – nie zerwą od byle pociągnięcia czy zaczepienia.

 

 

Moim jedynym zarzutem wobec kajdanek jest barwienie skóry – czerń trochę obciera się na szyi i nadgarstkach, więc ewidentnie materiał reaguje z potem i sebum. To mija po kilku założeniach, ale jeśli się pocisz, to pierwsze kilka razy ponoś te cuda w domu 😉

 

Za jakość płacimy, i to nawet nie jakoś słono – naszyjnik Oli kosztuje około stu złotych, a moje kajdanki (kajdankochoker) około siedemdziesięciu. Bijoux Indiscrets to marka luksusowa jeśli chodzi o wykonanie, ale zdecydowanie przyjazna portfelowi. Chyba wolę inwestować w takie biżuty niż w te, które się trzyma klasycznie w szkatułce.

 

Pamiętacie, co mówiłam o kopiach i podróbkach? Otóż okazało się, że rok temu nieświadomie kupiłam podrabiane nasutniki Bijoux Indiscrets, a czytelniczka podpowiada, że kopia harnessu ‘sukienkowego’ jest lub była do kupienia na znanej polskiej stronie z gotyckimi ciuchami. Ech ech.

 

Oddajmy głos Oli!

 

 

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Bijoux Indisreet – firmie tworzącej wegańskie akcesoria erotyczne, pomyślałam że to kolejna firma która wybrała tańszy od skóry materiał, dodała słowo “wegański” i potroiła cenę. Przeglądałam gadżety ze strony i wyobrażałam sobie jak mogą wyglądać na żywo. W zasadzie do tej pory rezygnowałam z takich gadżetów, bo wszelkie podróbki skóry wydawały się być tandetne, śmierdzące i nieciekawe.

 

Na szczęście szybko okazało się, jak bardzo się myliłam 🙂 Pod lupę wzięłam choker z kolekcji MAZE. Już przy pierwszych ogędzinach widać, że w niczym nie przypomina tanich plastikowych podróbek z Aliexpress. Najbardziej szokujące było to, że nie tylko wyglądał ale też pachniał jak prawdziwa skóra.

 

Choker jest bardzo solidnie wykonany. Brzegi są zabezpieczone, nie wygląda jak kawałek wyciętego tępymi nożyczkami tworzywa. Części metalowe są grube, solidne i pokryte pięknym złotym kolorem, który z pewnością się nie zetrze. Rzemyki wyglądają jak prawdziwe i są ładnie wykończone. Bardzo spodobało mi się też zapięcie, które można bez problemu zapiąć samej i łatwo zdjąć kiedy jest taka potrzeba. Logo firmy wyżłobione z tyłu jest dyskretne i estetyczne.

 

Choć tego typu produkty kojarzą się raczej z klimatem bondage, ta biżuteria z pewnością znajdzie zastosowanie w wielu stylizacjach. Poza sypialnią, śmiało można dopełnić nim stylizację na festiwalu rockowym. Sprawdzi się też w wersji odważnej – do koszuli biurowej. Możliwości są setki, można go nosić do zwykłego topu czy wydekoltowanej sukienki. To biżuteria, którą faktycznie można nosić na codzień a nie chować do szuflady i wyjmować tylko na specjalne okazje.

 

Przekopałam się w życiu przez setki gadżetów erotycznych, i uwierzcie mi – nic tak nie psuje erotycznej stylizacji jak tanie plastikowe pończochy czy kajdanki z bazarku made in China. W stylizacjach bondage warto postawić na jakość. Jeden solidny gadżet zamiast kilkunastu aliexpressowych świecidełek zdecydowanie robi efekt końcowy. Ten choker skradł moje serce, już przeglądam stronę internetową i odliczam dni do urodzin, świąt czy innych okazji, kiedy mogę sie obdarowywać bez wyrzutów sumienia 🙂 Cieszę się, że w Europie mamy firmę, która wzięła się za ten temat na poważnie. Cieszę się, że te produkty są dostępne dla nas w Polsce, a za ceną idzie fantastyczna jakość. Cieszy mnie fakt, że można stworzyć tak solidny produkt bez produktów odzwierzęcych. Polecam dla wszystkich – nie tylko wegan 🙂

Tagi: , , , , , , ,

Related Posts

by
Previous Post Next Post
33 shares