ava i'm the boss! soft

Ava – I’m The Boss! 70D, 65G i 80H; Siła jest kobietą

Piszemy tego posta w Dzień Kobiet – co oznacza, że I’m The Boss! poczekał na idealny dzień na recenzję. Tak, każda z nas jest szefową swojego życia, ale każda w trochę inny sposób. Zatem zapraszamy na potrójną recenzję, w której każda z nas odsłoni rąbka tajemnicy odnośnie tego, w czym czujemy się… bosskami! Oto I’m The Boss! od Ava Lingerie: komplet mocno niepokorny 😉


Ava – I’m the Boss! Soft 80H / XXL

Obwód rozciągniętyBand stretched89.0
Obwód w spoczynkuBand77.0
Szerokość miskiCup width16.0
Głębokość miskiCup depth28.0
Długość pojedynczej fiszbinyWire length31.0
Szerokość mostkaGore width2.0
Wysokość mostkaGore height9.0
Wysokość pasa koło miskiWing height12.0
Szerokość ramiączekStraps width1.8
Haftek w rzędzieHooks2

Ocena / Rating

Estetyka/Aesthetics: 10 / 10

Wygoda / Comfort: 8/10

Cena / Price: 9/10

Wytrzymałość / Longevity: 8/10

Kształt / Shape: 9/10

L: Jako wielkobiuściastej Misce, przypadł mi inny model biustonosza niż Agu i Kasi, bo soft. Jest to kolejna rzecz marki Ava w mojej szafie, ale pierwszy sofcik, więc porównanie z innymi produktami Avy, które recenzowałam w przeszłości może być ograniczone. Ale zacznijmy od początku, czyli rozmiaru. Bossa dostałam w rozmiarze takim samym jak balkonetkę Oh My i muszę przyznać – ten rozmiar w wersji soft pasuje mi bardziej. Tak jak w Oh My musiałam pierś nieco „ułożyć” żeby nic nie wystawało z miseczki, tak tutaj nie było takiego problemu. Jest to dla mnie najwygodniejsza rzecz Avy pod względem dopasowania.

Soft I’m the Boss ma trzyczęściową konstrukcję miski z pionowym szwem pośrodku. Podoba mi się sprytne połączenie tkanin. W dolnej części miseczka jest wykonana z różowo-beżowego materiału, który świetnie zlewa się z moją skórą. Góra jest wykonana z czarnej, półprzezroczystej siateczki. Paseczki z imitacji skóry ozdabiające górną krawędź miski nie są przyszyte do niej na całej długości, tylko na końcach, dzięki czemu nie wbijają się w pierś i nie tworzą nieeleganckich bułek. Mostek jest ozdobiony małą satynową kokardką i dwoma wisiorkami z metalowymi kostkami. Ramiączka również ozdobione są mikroskopijnymi kokardkami. Fiszbiny i część biustonosza wokół misek jest dodatkowo obszyta czarną koronką – przy tym nagromadzeniu innych atrakcji ani mnie ona grzeje ani ziębi, ale jest.

Boss, podobnie jak Oh My, ma w rozmiarze 80H zapięcie tylko na dwie haftki. Wolałabym, żeby były trzy. Obawiałam się nieco braku stabilności, ale w sumie nosi się go naprawdę wygodnie. Ma on wręcz spore szanse na awansowanie na wieczornego wygodniczka. Nie czuję, aby był tak „stabilny” jak wynoszony już przeze mnie Tatuaż Nessy, który jest wykonany z nieco „sztywniejszej” tkaniny, ale biust nigdzie nie lata, nie podskakuje zanadto, jest podtrzymany i stabilny. No, rozjechał się nieco w pozycji leżącej, ale umówmy się, że rzadko się ma na sobie biustonosz gdy się leży 😉

Nie mam też zastrzeżeń co do kształtu. Ava dobrze pasuje do moich piersi i jest gdzieś w pół drogi między popularnymi teraz kulkami, a naturalnym, nieco bardziej spiczastym (i preferowanym przeze mnie) kształtem. Nie rozchodzą się one na boki, ale też nie są ściśnięte na środku. Widać to zresztą na zdjęciach!

Majtki (z dostatecznie długim golfem!) dostałam w rozmiarze XXL, który pasował bardzo dobrze. Przy majtkach myślę, że pomógł mi mój kształt klepsydry – mogę podciągnąć sobie majtki tak, aby opierały się na biodrach i nie opadają. Są one wykonane z tej samej kombinacji beżowo-różowej i czarnej siateczki, a z tyłu posiadają koronkowy panel. Koronka, skóra i metalowe nity to dla mnie klasyczny casus „o jedną rzecz za dużo”, więc mogłoby tej koronki po prostu nie być. Majtki są rzeczywiście dość wysoko wycięte, co zresztą sprzyja podciąganiu ich wyżej, co optycznie wydłuża nogi.

Pas do pończoch z kolei przyszedł w rozmiarze XL i muszę przyznać, że następnym razem chyba użyję do niego przedłużki. Był on na granicy dopasowania i po sesji zdjęciowej widziałam, że szeroka guma, którą ma wszytą w talii, uległa pewnemu zniekształceniu przez rozciągnięcie. Jest to klasyczny „bieliźniany” pas do pończoch, zapinany z tyłu na dwie haftki, z czterema paskami. Dzięki umieszczeniu pasków na dodatkowej warstwie materiału konstrukcja jest całkiem stabilna. Paski są regulowane, a żabki chyba metalowe, ale pokryte czarną farbą.

No i porozmawiajmy wreszcie o tej stylistyce! Połączenie siateczki, skóry i metalowych elementów trafia prosto w moje fetyszowe serduszko. Fakt, że w zestawie jest też całkiem dobrze funkcjonujący pas do pończoch tylko dopełnia tej stylizacji! Bardzo mi się też podobało, że przy mojej figurze skórzane paski na majtkach i na pasie do pończoch nie nachodziły na siebie, a stanowiły uzupełnienie całości.

Cały zestaw I’m the Boss to w mojej typologii absolutnie zestaw randkowy, a może nawet sceniczny, przy odrobinie dodatków. Czułam się w nim naprawdę seksownie i, hmm, potężnie 🙂

Ava – I’m the Boss! Push Up 65G / XL

Obwód rozciągniętyBand stretched78.0
Obwód w spoczynkuBand59.0
Szerokość miskiCup width14.0
Głębokość miskiCup depth19.0
Długość pojedynczej fiszbinyWire length23.5
Szerokość mostkaGore width1.0
Wysokość mostkaGore height5.5
Wysokość pasa koło miskiWing height8.5
Szerokość ramiączekStraps width1.0
Haftek w rzędzieHooks2

Ocena

Estetyka / Aesthetics: 10 / 10

Wygoda / Comfort: 9 / 10

Cena / Price: 10 / 10

Wytrzymałość / Longevity: 10 / 10

Kształt / Shape: 8 / 10

Ava – I’m the Boss! Push Up 70D / L

Obwód rozciągniętyBand stretched88.0
Obwód w spoczynkuBand65.0
Szerokość miskiCup width13.0
Głębokość miskiCup depth19.0
Długość pojedynczej fiszbinyWire length20.0
Szerokość mostkaGore width1.0
Wysokość mostkaGore height5.5
Wysokość pasa koło miskiWing height8.5
Szerokość ramiączekStraps width1.0
Haftek w rzędzieHooks2

Ocena / Rating

Estetyka/Aesthetics: 10 / 10

Wygoda / Comfort: 8/10

Cena / Price: 9/10

Wytrzymałość / Longevity: 8/10

Kształt / Shape: 9/10

A: Moja wersja I’m The Boss! to push-up na kopie, bardzo podobny do jednego z moich ulubieńców z marki – Equinoxa. Oznacza to, że gąbka nie jest wyjmowana, ale wszyta na stałe. Duży plus daję Avie za minipaseczki, bo są… regulowane!

A: Kształt jest bardzo, bardzo zaokrąglony. Można wręcz powiedzieć, że I’m The Boss! daje efekt operacji plastycznej! Miseczki są jednak dość płytkie i u niektórych może się nawet przy dobrym rozmiarze pojawić bułeczka nad brzegiem. Swój push-up dostałam dzień przed okresem i mostek odstawał na palec. Po okresie już nie, ale ogólnie miseczki wydają mi się pół rozmiaru mniejsze niż normalnie bywają u Avy. Podejrzewam że 70G (gdyby istniało) mogłaby pasować minimalnie lepiej, ale wtedy obwód byłby sporo za duży. 70tki ryzykuję u Avy tylko w przypadku półgorsetów.

K: Przy moich proporcjach efekt nie jest aż tak zaokrąglony, powiedziałabym, że to kształt minimalnie szpiczasty. Fakt, powiększa sporo, ale mi nawet pasuje odejście od idealnej krągłości – efekt uzyskany w Im the Boss! nie krzyczy z daleka: „Cześć, właśnie patrzysz na złudzenie optyczne, mój biust bez stanika jest o rozmiar mniejszy”. Przy mniejszych rozmiarach „wspomaganie” push-upem może wyglądać bardziej… ostentacyjnie, że tak się wyrażę 🙂 U mnie również mostek odrobinę odstaje, ale mimo tej drobnej niedogodności stanik zbiera i trzyma biust na medal.

A: Teoretycznie krojem I’m The Boss! jest bliźniakiem Equinoxa, ale jak wspominałam wydaje mi się ciutkę mniejszy niż tamten push-up. Sugerowałabym brać rozmiar więcej, jeśli macie biust wypadający gdzieś pomiędzy jednym a drugim rozmiarem miseczki albo ze skłonnością do rośnięcia w cyklu. Ponadto, w odróżnieniu od Equinoxa, I’m The Boss! dużo bardziej rozstawia piersi na boki. Jest to spowodowane tym, jak w miseczkach umieszczona jest gąbka, jak dla mnie odrobinę za dużo w dole a za mało na zewnętrznym boku.

K: Nie mam porównania z Equinoxem, natomiast 70D wydaje się dla mnie idealne – prezentuje się na pewno lepiej niż Oh My!. Biust się nie bułkuje, tworzy jednolitą krzywiznę z brzegiem miseczki, nie dostrzegam znaczących różnic w poszczególnych etapach cyklu, ale mam też inną budowę piersi niż Agu. Może to też sprytna konstrukcja elementów a’la skórzanych, które nie są przyszyte na całej długości do krawędzi, a jedynie na początku i na końcu, dzięki czemu układają się na ciele bardziej elastycznie.

A: Myślę, że mogę nawet pokusić się o kupienie sobie miękkiego I’m The Boss!, bo motyw metalowych kółeczek mnie w sobie rozkochał. Trochę pachnie to hasłami punk is not dead albo no future, z drugiej fetyszem… z trzeciej motocyklami 😉 czyli wszystko to, co Agu lubi najbardziej. Bałam się, że ta eko skóra po praniu będzie wyglądać jak psu z gardła, jednak zarówno na majtkach jak i na staniku wygląda nadal bardzo w porządku. Metalowe ozdoby są nabite, nie przyklejone, więc nie odpadają i wydaje się, że powinny trzymać się jeszcze długo. Nie widzę też oznak rdzy, co było moim kolejnym zmartwieniem, mogę więc pogratulować osobom, które wybierały materiały – odrobiliście lekcję!

K: Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona starannością wykonania i jakością materiałów w tym modelu. Gdybym nie wiedziała, że to Ava, obstawiałabym sporo wyższą półkę cenową, bo laserowe wycięcia, nity, solidność siateczek i koronek zasługują na oklaski. Estetycznie również wpisuje się w moje preferencje, choć nigdy nie zdecydowałabym się na zakup bielizny z elementami skórzanymi do noszenia na co dzień. Ten biustonosz jest wart dodatkowego zakupu w postaci przejrzystej bluzki, aż chciałoby się go wystylizować! Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim musi pasować taki styl, ale Ava w swoich kolekcjach stara się uwzględnić najróżniejsze gusta klientek – dla ciekawych innych opcji zachęcam przejrzeć inne modele z kolekcji.

A: Figi są dość wysokie i wycięte na brzegach, więc przypominają trochę majtki z lat 90′. Trochę mi przeszkadza ta koronka z tyłu, bo nie ma jej na staniku i pasuje ni w pięć ni w dziewięć, ale przymknę na to oko 😉 Rozmiar XL leży zgodnie z oczekiwaniami.

K: Cały czas nie mogę się przyzwyczaić do faktu, że przybyło mi w biodrach podczas pandemii i z typowego M przesunęłam się na duże M albo mniejsze L (101cm w biodrach). Jeśli jesteście na granicy rozmiarów, sugeruję kupować większy, bo figi nie rozciągają się zbyt mocno, m.in. ze względu na gumki na brzegu przy talii. Wykończenie dołu w postaci złożonego tiulu to moje ulubione, więc czuję się ukontentowana :). W bonusie dostałam jeszcze pas do pończoch, czyli akcesorium, którego nie miałam na sobie bez mała 7 lat. Tak jak majtki, pas też ma element dekoracyjny niepojawiający się na moim biustonoszu, czyli gumkę z jakby wytłaczanym wzorem – możecie zobaczyć ją na zbliżeniu w galerii poniżej.

I’m The Boss! – opinie końcowe

I’m The Boss to fetyszowy zestaw, który przypadnie do gustu wielbicielkom kusidełek, bazy alternatywnej i klimatów BDSM. Unikalna stylistyka, której bardziej spodziewałabym w się linii Novika (zobacz pierwszą recenzję tych produktów!) jest zdecydowanie kolejnym sygnałem, że Ava wie, skąd czerpać trendy i jak przekonywać do siebie przez kolejne sezony Polki. Tres chic!

Komplety I’m The Boss! kupisz u naszych partnerów – Rafjolki i u Ekskluzywnej 🙂

Skomentuj