woman wearing gray sweater dress

Czy brafitting stoi w kontrze do ciałopozytywności i wolności wyboru?

Ostatnio zetknęłam się z opinią, że artykuły dotyczące doboru bielizny nie są ciałopozytywne i utrudniają wręcz próby zrozumienia i zaakceptowania swojego ciała. Czemu? Bo odkrywają przed kobietami (nie tylko, ale taka była teza w opisywanym dyskursie) „problemy”, o których by im się w innym wypadku nawet nie śniło.

Wydawałoby się, że jest to co najmniej dziwny pomysł, i odruchowo wręcz machnęłam na taki dictum ręką… ale widzę tego typu wypowiedzi coraz częściej, więc chyba czas się do nich odnieść. I kiedy mówię „coraz częściej” mam na myśli fakt, że piszą o tym nie tylko zupełnie niezaangażowane w temat osoby z for i grup na fejsiku, ale nawet osoby pracujące w branży, co już mnie trochę zaskoczyło. Czyżbyśmy miały mieć brafittingową schizmę?

Z jednej strony – rozumiem. Miałam zdaje się 19 lat kiedy odkryłam, że są kobiety golące sobie przedramiona, co w życiu by mi nie przyszło do głowy. Żadna z kobiet w moim otoczeniu nie goliła rąk, więc skąd w ogóle miałabym wziąć pomysł na to, żeby depilować sobie ręce? A tym bardziej żeby postrzegać włosy na przedramionach jako coś co możnaby z jakiegoś powodu usuwać? Postrzeganie włosów na ciele jako nadających się do golenia i nienadających się do golenia jest tak bardzo zależne od kultury i środowiska, że w oczach niektórych jestem prawdopodobnie niedbającym o higienę niechlujem, bo nie tylko nie golę rąk, ale i resztę włosów na ciele głównie skracam zamiast golić.

To nie jest dobrze dobrany stanik. Fot. Malinez Bielizna

Z drugiej – to jest jednocześnie moim zdaniem najlepszy na świecie dowód na to, że wiedza brafittingowa jest ważna i potrzebna. Nigdy nie przyszło mi do głowy zguglać, czy nie powinnam golić włosów na rękach… natomiast jest spora grupa osób, która gugla „odstające miski”, „fiszbiny niewygodne”, „tłuszcz pod pachą”, „miska się załamuje”. Czy naprawdę najlepszą metodą postępowania jest ignorowanie tych pytań? Moim zdaniem – nie. Nie, bo to prowadzi do wkuwanego kobietom do głów przez tysiąclecia domyślnego wniosku: z moim ciałem jest coś nie tak. Nie ze stanikiem, nie z konstrukcją, nie z materiałem, nie z krojem. Z ciałem.

A z ciałem nigdy nie jest „coś nie tak”. Ciało jest dobre jakie jest, każde.

Różnica zatem między wmawianiem kobietom, że istnieje jakiś arbitralny zestaw miejsc na ciele, które golimy BO TAK, a między dawaniem im wiedzy jak rozwiązać problemy które je trapią jest następująca: to pierwsze odbiera moce decyzyjne przez zawstydzanie. To drugie je oddaje.

Kiedy piszę artykuł o pomarańczy w szklance i powodach jej powstawania nie zawstydzam żadnego ciała, nie wytykam żadnego z ciał palcem. Nie komentuję, czy jakieś piersi są lepsze czy nie. Daję czytającej to osobie moc decyzji: czy załamująca się na dnie miska to jest coś, z czym chcę żyć, czy nie. A jeśli nie, to jak się tego pozbyć. Decyzja zawsze pozostaje w rękach czytającej osoby. Nie znajdziecie na Miskach Dwóch komentarzy typu „skóra pod pachą jest w tym sezonie passe” albo „jeśli masz odstające ramiączka, to czy Ty w ogóle masz rozum i godność człowieka”. Artykuły o goleniu pach raczej nie zapewniają, że pozostawienie ich au natural jest spoko. Nie, upewniają się, że wiesz, że jesteś wstrętna i brudna, jeśli się nie golisz.

Jedno ciało, 12 efektów. Wiesz, od czego zależą?

Jeśli chcesz nosić ten Wymarzony Stanik, w którym coś odstaje, coś się marszczy, i jeszcze coś się załamuje – noś. Po to są zasady brafittingu i cała ta techniczna otoczka, żebyś każda z noszących staniki osób wiedziała, że ma opcje, że na marszczeniu i odstających miskach nie kończy się świat bielizny. Ale jeśli chce świadomie nosić stanik, który nie do końca leży? Proszę bardzo. Pisałam zresztą o tym w tekście „Nie pasuje? Nie musi.”

Na tym polega demonizowana niekiedy istota wolnego wyboru. Kobietom często się go odmawia w imię źle pojętej troski, bo przecież mając za dużo opcji, wiedzy i wyborów zgłupiejemy. Nie, nie zgłupiejemy. Jesteśmy ludźmi, którzy mają prawo do odpowiedzi i świadomości, dzięki której podejmą racjonalne decyzje. Nikt mi nigdy nie wytłumaczył, dlaczego niektóre rzeczy w stanikach nie działają, więc skoro już mam tą wiedzę, to podaję ją dalej – a statystyki mówią wyraźnie; przychodzicie do nas po bardzo konkretne rozwiązania kwestii, które Wy same postrzegacie jako problemy. Czy nadal będziecie je postrzegały jako problemy po lekturze? Nie wiem. Nie moja to decyzja.

I jeśli chociaż jedna osoba nie wyda fortuny na niepasujące biustonosze, w których czuje się fatalnie, bo trafiła na artykuł o zezowatym biuście – to wspaniale. Cały wysiłek czytania, że ogłupiamy kobiety, się opłacił.

Skomentuj