pracownia Joanna Sokół gorseciarka gorset na zamówienie

Jak powstaje gorset na zamówienie? Czyli z wizytą w studio Joanny Sokół

Czasami zdarza się przy pracy nad blogiem taka współpraca, że człowiek ma ochotę wzdychać z zachwytu, tak jest zadowolony tym co się dzieje. Świetnie się gada z właścicielem/-ką, produkt wspaniały, nosi się cudownie. Nic, tylko pisać i nosić. Dla mnie tak właśnie było przy współpracy z Joanną Sokół, spod ręki której wyszedł mój nowy kostium sceniczny – modyfikowany, robiony specjalnie i tylko dla mnie gorset na zamówienie.

Pomyślałyśmy sobie, że na pewno są osoby, które chciałyby wiedzieć, jak się zamawia coś na wymiar – a zwłaszcza gorset. Dlatego postanowiłam opisać tutaj, jak wyglądała nasza droga – od pierwszego spotkania i projektu do gotowego produktu.

Parę słów o Joannie

Joanna Sokół traktuje gorsety jako element ozdobnej bielizny i to widać w jej projektach. Nie mam tutaj na myśli, że nie nadają się one do noszenia “na wierzchu”, jak gorsety do stylizacji goth czy steampunkowych. Chodzi o punkt wyjściowy inspiracji do stworzenia elementu ubioru – u Joanny jest to zdecydowanie bielizna. 

Kolejnym powodem dla innego podejścia do tworzenia swoich dzieł jest wykształcenie Joanny. Pracuje ona jako projektantka, zajmuje się tworzeniem prototypów różnych części odzieży dla innych marek, a także szyciem różnych elementów odzieży na miarę. To technologiczne podejście do tworzonego produktu też jest bardzo widoczne. Każdy gorset na zamówienie, każda sukienka, wyglądają jak z eleganckiego butiku gdzieś w centrum miasta.

Chcąc zająć się tworzeniem gorsetów Joanna zdecydowała się pojechać do Petersburga na kurs prowadzony przez Irinę Pavshinę. Jej szkoła jest pewnie jedną z najlepszych tego typu szkół na świecie. Wystarczy zresztą spojrzeć na zdjęcia prac tworzonych przez Irinę i jej absolwentki żeby zobaczyć poziom kunsztu krawieckiego, który tam się praktykuje. Ta inwestycja zdecydowanie się opłaciła. Gorsety spod igły Joanny są naprawdę śliczne.

Większość gorsetów tworzonych przez Joannę to gorsety modelujące, zakładane pod ubranie. Mieszczą się w standardowej rozmiarówce odzieżowej (rozmiary 34-52, więc rozpiętość jest całkiem imponująca!). Ale oczywiście tworzy też ona projekty na zamówienie. Oprócz gorsetów Joanna tworzy także sukienki, suknie ślubne, kostiumy do sesji… Rozmawiałyśmy o różnych planach na przyszłość i sama się nie mogę doczekać, żeby zobaczyć niektóre rzeczy o których wspominała 🙂

Jak powiedziała mi Joanna, każda gorseciarka marzy, żeby uszyć coś dla Dity Von Teese. Kiedy przyszłam ja, z pomysłem na burleskowy gorset sceniczny, Joanna była równie podekscytowana co ja. Trudno mi wyobrazić sobie lepszą osobę do współpracy 🙂

Muszę też napisać parę słów o pracowni, do której mogłam zajrzeć. Nie wiedziałam w sumie czego się spodziewać. Joanna prowadzi studio sama, więc nie oczekiwałam maszyn jak z zakładu produkcyjnego. Ale spodziewałam się czegoś więcej niż jednej maszyny do szycia (i było ich więcej). Ogromne wrażenie zrobiła na mnie ściana nici, wieszak z wykrojami i próbnik z tkaninami. Zaskoczyło mnie żelazko, chociaż w sumie nie powinno. Przestrzeń nie jest może największa, ale wydaje się być bardzo optymalnie wykorzystywana. Ale o to trzeba by pewnie spytać Joannę 😀

Projekt

Nasza przygoda zaczęła się od omówienia pomysłu na to, co ma zostać zrobione. Joanna upewniła się, że mam podstawową wiedzę o tym, jakie są możliwości jeśli chodzi o gorsety, jakie są różne modele itd. Jako, że jestem gorsetową wyjadaczką, obyło się bez długiego wykładu! Następnie omówiłyśmy dwa pomysły, które chodziły mi po głowie (spoiler: oba sceniczne) pod względem możliwości wykonania, estetyki, inspiracji.

Ważnym elementem, który wyróżnia mój projekt od standardowych gorsetów robionych zwykle przez Joannę jest też jego wykorzystanie. Mam zamiar używać go jako kostiumu scenicznego, więc zależy mi na tym, aby był solidny, łatwy do włożenia i zdjęcia, oraz trwały. Z pewnością nie będzie to rzecz do założenia raz-dwa, na specjalną okazję. 

Po ustaleniu, którym projektem się zajmiemy, omówiłyśmy wstępnie fason, możliwe tkaniny z których można go uszyć i ewentualne zdobienia. Joanna przedstawiła mi też plan dalszych kroków, czas wykonania. A następnie przystąpiłyśmy do przymiarki!

Przymiarka

Część garderoby zrobiona idealnie na Twój wymiar to chyba jedna z najbardziej luksusowych rzeczy, które mogę sobie wyobrazić. Jestem osobą plus size o dość “niestandardowej” dla plus size sylwetce – a przynajmniej tak wnioskuję z tego, że większość ubrań “z wieszaka” zwykle na mnie nie pasuje w biodrach, albo w biuście. Dlatego ciuch dopasowany do mojej sylwetki to dla mnie rzadkość.

Przystępując do przymiarki napotkałyśmy na mały problem. Bardzo chciałam uwiecznić dla Was ten moment, ale ponieważ byłyśmy w pracowni same, musiałyśmy wymyślić sposób na robienie zdjęć zdalnie. Na szczęście okazało się, że Joanna ma genialny zestaw aparatu na statywie połączonego z aplikacją w telefonie, na której można było zobaczyć podgląd z obiektywu. Na zdjęciach można więc zobaczyć mnie z telefonem Joanny w ręku, próbującej uchwycić najlepsze ujęcie 😀

Prototyp

Kolejne spotkanie było poświęcone przymiarce prototypu – gorset na zamówienie go bezwzględnie wymagał. Prototyp Joanna uszyła z surowej tkaniny, po to by sprawdzić, czy fason się zgadza, czy nie trzeba weń wprowadzić poprawek i czy fiszbiny wytrzymają. No i takie rzeczy jak kąt pod którym będą się układać wyłogi, czy długość poł… ponieważ wybrany przeze mnie projekt to gorsetowa wersja fraku, z długimi połami i wbudowaną zapinaną marynarką!

Nie obyło się oczywiście bez niespodzianek. Najcieńsze fiszbiny spiralne nie wytrzymały zetknięcia z moimi krągłościami! Więc to już była informacja, że w gotowym produkcie trzeba będzie użyć grubszych 🙂

Muszę przyznać, że sporo poprawek wynikało z inicjatywy Joanny. Sama doradzała mi, co można zrobić tak, żeby było jeszcze “bardziej”, wygodniej, ładniej. Za jej namową podwyższyłyśmy boki gorsetu, tak aby podchodziły pod pachy i lepiej obejmowały biust, ale niczego nie uciskały, za to powiększyłyśmy dekolt. Ja zaś od samego początku byłam pod ogromnym wrażeniem dopasowania do mojej figury i efektu, jaki dawał spersonalizowany gorset na zamówienie. Dość długo rozmawiałyśmy na temat tego jak powinien wyglądać tył. Według sztuki krawieckiej, jak już pisałam, gorset powinien mieć z tyłu pewną przerwę między bokami. W tym projekcie nie ma jej po to, żeby uzyskać pożądany przeze mnie efekt poł fraka, które powinny się łączyć.

Kolejnym omawianym elementem był też efekt modelowania jaki daje gorset. Tutaj też była pewna modyfikacja w stosunku do „klasycznego” gorsetu. Gorset sceniczny musi być rzeczą łatwą do zdjęcia, więc jakiekolwiek ekstremalne taliowanie nie wchodziło tutaj w grę. Zwyczajnie, nie mogłabym się zeń sprawnie rozwiązać na scenie, a był to dla mnie wymóg konieczny. Kolejnym czynnikiem jest fakt, że często w swoich występach śpiewam na żywo. To oznacza, że nie mogę być zbyt ściśnięta, bo inaczej nie będę mogła wziąć głębokiego oddechu! Dlatego strój jest zaprojektowany tak, żeby ładnie podkreślał talię bez nadmiernego jej ściskania.

Podczas tego drugiego spotkania omówiłyśmy też takie detale projektu jak tkaniny, guziki, a także możliwe opcje wykończenia.

Gorset na zamówienie – efekt końcowy

Trzecie spotkanie było już z produktem gotowym w 95%. Gorset nie był wykończony na brzegach na wypadek gdyby jednak trzeba było coś jeszcze przyciąć. Można było jednak zobaczyć efekt (prawie) końcowy. Sprawdziłyśmy jak pracuje busk, jak gorset prezentuje się w pełni związany i czy da się go łatwo zdjąć (co, jak już wspominałam, jest dla mnie kluczowe). Upewniłyśmy się, czy rozmiar jest odpowiedni. Na tym etapie poprawki były już naprawdę drobne. Umówiłyśmy się, że ja kupię guziki (czego jeszcze nie udało mi się zrobić) i ustaliłyśmy datę odbioru.

Premiera!

Przed ostatnią wizytą Joanna poprosiła mnie o przyniesienie paru rzeczy w kabaretowym stylu. Dzięki temu na szybko stworzyłyśmy prostą stylizację do zdjęć. Zrobiłyśmy parę fotek w studio Joanny, które jest fantastyczną przestrzenią do fotografowania. Nakręciłyśmy też materiały na bloga Joanny, na którym dzieli się ona swoimi dziełami.

Ostatecznie zdecydowałam, że gorset ozdobię we własnym zakresie (chociaż i tak wygląda dość strojnie dzięki tkaninie przetykanej srebrną nitką). Nie byłabym sobą, gdybym nie dokleiła tam jakichś kamyczków 🙂

Kiedy myślę o tej współpracy i jej efekcie, pozostaje mi tylko się uśmiechać. Jestem szczerze zachwycona współpracą z Joanną, jej otwartą postawą, podejściem do tematu i profesjonalizmem. Przymierzając gorset zdałyśmy sobie sprawę z tego, że guziki są przyszyte troszkę za daleko, przez co nie można ich swobodnie zapiąć mając gorset na sobie. Joanna niewiele myśląc poprawiła to od ręki. 

Jak napisałam na początku, gorset, czy kostium robiony dokładnie na wymiar jest dla mnie czymś niesamowicie luksusowym. A jednocześnie czuję, że muszę o tym napisać – prawie zawsze jest to dla mnie konieczność. Ze względu na (nie)dostępność rozmiarów u standardowych producentów odzieży, chcąc znaleźć komponenty do kostiumu scenicznego muszę zwyczajnie kombinować. Albo zamawiać rzeczy na wymiar, co wiąże się z większymi wydatkami. Kupienie czegoś „z wieszaka” i wyjście w tym na scenie, co widzę u mych szczuplejszych koleżanek po fachu, po prostu odpada.

Czy naprawdę nie da się szyć couture plus size?

Dlatego wierzcie mi, że to co teraz napiszę jest ważne. W żadnym momencie moja figura, czy mój rozmiar, nie były traktowane przez Joannę jako coś złego. Zdarzało mi się słyszeć w życiu komentarze na temat tego, że większa figura to przeszkoda, utrudnienie w stworzeniu czegoś ładnego. Niektórym ludziom (szyjącym czy robiącym zdjęcia) po prostu brak umiejętności w tym zakresie, bo jest to sylwetka bardziej wymagająca. Ale, co gorsza, brak im też chęci zdobycia tych umiejętności. Nie widzą ich przydatności. Jeśli coś nie wyjdzie, to wina fałdek, a nie osoby, która nie umiała ogarnąć ich istnienia.

Tutaj było wręcz przeciwnie. Obie z Joanną jarałyśmy się jak głupie tym, jak gorset, który wcale nie został uszyty w celu jakiegoś ekstremalnego sznurowania, robił mi ładne rzeczy z talią. Zachwycałyśmy się wyglądem dekoltu. Moja figura nie była żadną przeszkodą. Joanna zdjęła miarę i uszyła rzecz według tej miary. Rzecz – gorset na MIARĘ, moją MIARĘ – leży idealnie. Koniec tematu.

Są projektanci, ekhem ekhem, którzy twierdzą, że powyżej jakiegoś rozmiaru to już zbyt trudne coś uszyć, albo nieestetycznie wygląda – wtedy wchodzi Joanna Sokół i pokazuje, że nie ma czegoś takiego jak „niedasię”. Tak jak Due Lune udowodniło, że braletka na biust D+ jest do zrobienia, tak gorsety Joanny na informację, że „niedasię” szyć gorsetów couture na ciała plus size mogą co najwyżej zazgrzytać w ubawieniu fiszbinami.

Jeśli chcecie sobie zamówić część odzieży, suknię, kostium sceniczny czy gorset szyty na miarę, to szczerze polecam Joannę. Ja sama już wiem, że jeszcze do niej wrócę.

Sam gorset na zamówienie zamierzam zrecenzować w osobnym poście, więc watch this space.

Skomentuj