Z wizytą w stanikowym oddziale noworodkowym; Ava Lingerie

Jak powstają biustonosze? Jak szyje się staniki?

Przyznajcie się, każda z nas kiedyś zadała sobie to pytanie, a wpuszczenie fanki zapełniania sobie szuflad kolejnymi frymuśnymi modelami do szwalni jest jak zaserwowanie dwulatkowi ścieżki kokainy na śniadanie. Ale być może to tylko ja się tak czułam, przemierzając wnętrza siedziby firmy Ava, która zaprosiła mnie na zwiedzanie.

Kiedy na blogu pojawiła się pierwsza recenzja produktów Avy (pióra Madź) nie kojarzyłam marki i miałam dość blade pojęcie, skąd jest i skąd się wzięła. Teraz natomiast Ava odpowiada za największą na naszym blogu liczbę tekstów (i oby nam tak zostało do końca świata i jeden dzień dłużej 😉 ) więc kwestią czasu było, aż odpowiemy na zaproszenie i wyruszymy na wycieczkę do Białegostoku, gdzie mieści się szwalnia i biuro Avy.

Kto projektuje biustonosze?

Każdy stanik zaczyna swój żywot jako pomysł jednej z projektantek i konstruktorek, które tworzą od 30 do 40 konceptów na biustonosze i staniki kąpielowe przed ostatecznym wyborem tych, które trafią do produkcji. Tak duża liczba modeli wynika stąd, że wespół z działem marketingu muszą potem wybrać te staniki i kostiumy, które z największym prawdopodobieństwem zostaną przejęte przez hurtownie. Jeśli więc marzycie o jakimś konkretnym kroju, kolorze, czy finiszu (brokat, błysk, satyna) – lobbujcie w swoim lokalnym sklepie bieliźniarskim! Brafitterki będą tak długo męczyć hurtowników, że może w końcu w hurtowniach zaczną pojawiać się modele rodem z kalejdoskopu, najbardziej kolorowe i szaleńcze. Póki co niestety nadal właściciele hurtowni bywają zachowawczy 🙁 z opowieści projektantek wynika, że czasami bitwy o zostawienie konkretnego modelu w kolekcji trwają czasem aż do ostatniej chwili, nawet i po wydrukowaniu katalogu…

kolorowe modele bielizny na wieszaku
szaro różowy biustonosz Ava Lingerie
biustonosz ze śliniakiem Ava Lingerie

Para buch, katalog w ruch

To jest moment, w którym sięga się po katalogi koronek, haftów i sublimowanych tkanin oraz wiedza i doświadczenie osób odpowiedzialnych za dostarczanie nam musisztomieciów. Pod uwagę trzeba wziąć nie tylko urodę finalnego produktu, ale i stronę ekonomiczną zagadnienia – czy zużycie haftu sprawi, że stanik będzie zbyt drogi? A może dana koronka jest za wąska, żeby uszyć z niej dostateczną ilość rozmiarów? Wszystkie te czynniki mają wpływ na to, które modele trafią do katalogu, ponieważ szczególnie skomplikowane projekty mogą się okazać nierentowne – ich cena, biorąca się z kosztów materiałów i hardware, pracy rąk pań szyjących, i ilości detali, może po prostu przekroczyć próg cenowy, powyżej którego stanik staje się zbyt drogi jak na swój zakres rozmiarowy czy funkcjonalność. Dlatego właśnie na każdy katalog marki pojawiają się dwa, góra trzy musisztomiecie; firma nie może ryzykować, że czwarty utopi kolekcję.

katalog koronek

Marka jednak poza katalogami i zeszytem pełnym malutkich próbek ma również tajemny magazyn pełen bel materiału – od gładkich przez wzorzyste i metaliczne aż do przezroczystych i brokatowych. Ilość metrów tkanin zgromadzonych na półkach można liczyć w setkach tysięcy!

A to bele gumy – we wszystkich możliwych kolorach! Dzięki niej kostiumy kąpielowe mienią się soczystymi barwami również w miejscach elastycznych tasiemek.

Biżuteria, fiszbiny, regulatory, i reszta hardware

To, co każdy bieliźniarski geek lubi najbardziej, to zazwyczaj wisiorki na mostkach, które czasami ważą na urodzie modelu. Wszystkie ozdoby, które trafiają na mostki, mieszkają w szarych pudłach z imieniem i kodem kreskowym danej kokardki czy koralika na boku. To chyba najprzyjemniejsza część wycieczki poza wizytą w szwalni! Zwłaszcza, jeśli wyobrazić sobie, że te najładniejsze ozdóbki trafią kiedyś w nasze ręce w formie staników… (poproszę zwłaszcza coś z tym złotym filigranem!)

Jak widzicie, do wyboru mamy dziesiątki różnych drobiazgów, od kokardek przez charmsy aż do maleńkich elementów gipiury i ozdobnych regulatorów.

Staniki to jednak nie tylko części, którymi się zachwycamy, ale i hardware, bez którego nie mają prawa działać – regulatory na przykład, także te najprostsze i obliczone na funkcjonalność. Nie wszystko, co kryje się w ciężkich pudłach w magazynie, jest romantyczne i wygląda jak z bajek o Panu Kleksie 😉 wszystko musi zostać posegregowane i policzone.

Panie siedzące w magazynie sortują regulatory, które wszyją później panie szyjące – ale ponieważ liczenie ich musiałoby zabrać wieki, używa się do tego wagi! Sprytne i ekonomiczne czasowo 😉 dzięki temu w szwalni nigdy nie zabraknie w kluczowym momencie hardware do poskładania stanika, który jest akurat w produkcji.

Liczone są też oczywiście ozdóbki w rodzaju kokardek na mostki.

Fiszbiny powiązane w pęczki – widzicie różnokolorowe końcówki? Mają dwa zastosowania: kolor pomaga szyjącej rozpoznać, który rozmiar reprezentuje, a sama końcówka to po prostu kropla specjalnej emalii, która pogrubia nieco fiszbinę i czyni ją tępą, aby trudniej było jej się wydostać z kanalika.

Krojenie tkanin

Metki z rozmiarami są drukowane na satynowej tasiemce i przechowywane w rolkach na regale w progu szwalni – można je wygodnie pociąć i wszywać bez problemu w zapięcia! Teraz się zaczęłam zastanawiać, czy Ava nie mogłaby w duchu zero waste zacząć korzystać z ostatków tych tasiemek jako przyszłych kokardek na mostki… kupowałabym, eko jest zawsze w modzie.

Na uszycie jednego biustonosza potrzeba ok. 300m (!) nici, wskutek czego kolejny regał zajęty jest przez setki szpulek różnokolorowej przędzy – takiej, którą wykonuje się zwykłe szwy, i tych do obszywania overlockiem, czyli specjalnym szwem zabezpieczającym surowy brzeg materiału, dzieki czemu tkanina nie siepie się i nie pruje.

Bardzo istotną rzeczą jest zweryfikowanie, jak pomysł zrodzony w głowie projektantki przełoży się na rzeczywistość – kojarzycie problem pod tytułem “kolor produktu może różnić się zależnie od ustawień monitora”? Dlatego w pokoju projektantek wisi specjalny próbnik kolorystyczny, dzięki któremu mogą sprawdzić, jak kolor w programie komputerowym obsługującym daną paletę barw ma się do tego naniesionego na tkaninę.

Nie możemy zapomnieć o koronkach – są trzymane obok tkanin w magazynie. Kojarzycie niektóre z tych wzorów?

Kiedy już projekt jest zaakceptowany i gotowy do odszycia trafia najpierw do pokoju krojczych – poniżej widzicie maszynę, która bardzo ułatwia zadanie!

Na tych belach brązowego papieru nadrukowywane są elementy wykrojów tak, aby jak najwięcej zmieściło się na jednej płachcie materiału. Poniżej widzicie elementy obwodu.

Rolka z nadrukowanymi elementami wykroju wędruje do maszyny, która odczytuje linie i kroi podłożony pod papier materiał według nadruku – spora oszczędność czasu i tkanin! Dzięki temu, że software stara się upchnąć jak najwięcej elementów na jednej płachcie materiału, skrawków jest stosunkowo niewiele i mniej trafia do śmieci.

Tak wyglądają wycięte przez maszynę kawałeczki miseczek…

…a tak ścinki po nich. Jak widzicie pracownicy dokładają wszelkich starań, aby marnowała się tylko minimalna ilość materiałów, dzięki czemu staniki mogą być tańsze! Mniej strat, mniejsze koszta, mniejsza marża. Już wiecie, czemu Ava jest tak budżetową marką i czemu eko się opłaca? 😉

Kojarzycie tą koronkę? Pojawiła się w jednej z recenzji! Podczas naszej wizyty akurat krojono jeden z avowych musisztomieciów.

Kiedy wykrojone elementy zostaną spięte w komplety po kilkadziesiąt sztuk, trafiają one do szwalni, gdzie kolejne pracownice Avy stworzą z nich gotowe staniki. Biustonosze i kostiumy szyte są na maszynach Juki – jednej z najlepszych obok Janome i Łucznika marek – przy ponad 60 stacjach roboczych. Zespoły zajmują się poszczególnymi modelami i typami propduktów (biustonosze, kostiumy kąpielowe, i majtki).

Hala, w której szyją pracownice Avy, jest bardzo przestronna, i wygląda na to, że zespoły – mimo, iż podzielone według tego, co akurat szyją – naturalnie z czasem przemieszczają się, rozmawiając i pomagając sobie wzajemnie z uszyciem co trudniejszych wzorów.

Jak szyje się bieliznę?

Zamiast jest jednak opowiadać Wam całość – pozwolę sobie zaprosić Was na trzyminutowy skrót z drogi każdego modelu od elementu do gotowości do odwiedzenia brakarni 😉

Ta kolubryna to maszyna do szycia, bez której szwaczki Avy nie dałyby rady – Kansai, kolejny Dior w świecie sprzętu krawieckiego.

Dodatkowe kilka migawek ze szwalni – jak widzicie praca wre i mimo pewnego chaosu na blatach roboczych widać, że w tym szaleństwie jest metoda!

W drogę, staniku!

Gotowe produkty trafiają do wanienek i pudeł, które zostaną później zaniesione do brakarni – miejsca, gdzie każdy stanik i para majtek zostaną przejrzane i cofnięte do szwalni, jeśli zostaną zakwalifikowane do poprawek. Reszta zostanie pozbawione wystających niteczek, które tak bardzo potrafią irytować.

Modele ocenione jako gotowe do wysyłki trafiają do koszy, skąd zabierze je osoba, która spakuje je w pudełka.

Podczas mojej wizyty pracownice pakowały akurat kostiumy kąpielowe w neonowe woreczki strunowe – niedługo potem bikini pojechały do sklepów!

Bonus: sklep firmowy przy fabryce

W siedzibie Avy znajduje się także sklep firmowy, w którym zakupy może zrobicć każdy – jeśli będziecie chociaż przejazdem w Białymstoku, to polecam serdecznie go odwiedzić. Co prawda białostocka komunikacja miejska, którą można do firmy dojechać, powoduje u mnie drgawki (dlaczego przystanki na trasie A➡️B nazywają się inaczej niż na trasie B➡️A ?!), ale wizyta w sklepie przyfabrycznym jest warta wyglądania zza okna autobusu z głęboką obawą, że zginiemy i zjedzą nas niedźwiedzie.

Kto kojarzy nazwy choćby trzech modeli na zdjęciu – gratulacje, pasuję Was na Geeków Stanikowych.

Nie tylko traficie tu na niesamowite promocje, jak np. pasy do pończoch za dyszkę czy majtki po piąteku (lub biustonosze po 40 zł, jeśli już o tym mowa), ale także na modele, które nie znalazły się w katalogu!

…naprzykład okolicznościowe majtki z serduszkami w pasie i wyhaftowanymi na materiale 😉

Na pewno rozpoznajecie na zdjęciu kilka modeli – jest tu i recenzowany przez Madź i jej Mamę Crystal, fluo półgorset Clamor, beżowy urodniś Desert Flower, oraz czerwona wersja plandża Equinox.

Do kogo powinnyśmy pojechać następnym razem? Zostawiajcie propozycje w komentarzach 😉

Tagi:

Related Posts

by
Aga to leniwa buła, której nie chce się kupić kotletów do wyrównywania asymetrii biustu, wielbicielka staników niezwykłch i szperaczka okazyjna. Z wykształcenia (już zaraz prawie) neuropsycholog kliniczny, co nie lubi NFZtu, z zawodu copywriter i social media specialist. 65F / 70E UK, 65G PL
Previous Post Next Post
0 shares