Jesienny Salon Bielizny 2019 2/3; Mroczne Kusidło

Gorsenia

Gorsenia w tym sezonie ma dla nas kilka starych, dobrych szlagierów bieliźniarskich – do tego stopnia kojarzonych z marką, że daje się czasem słyszeć określenie “jak od Gorsenii”. Przykładem może być ten szmaragdowy miękkus z podwójną kokardką i pięknym oczkiem na mostku.

Jeśli jednak wolicie bardziej skomplikowane projekty, to nasz aparat złapał tego kwiatowego cudaka – czego tu nie ma: biżuteria na mostku, brokatowe paski, metaliczny haft…

Coraz częściej przewijającym się przez rozmaite marki motywem jest metalowe V w formie ozdoby nie na mostku, a poniżej mostka; widziałyśmy go u Konrada, widziałyśmy u Krisline, pojawił się również tutaj na czarnym sztywniaku.

Witaminowe kolory, przywodzące na myśl letnie szaleństwa, też są obowiązkowe w kolekcjach letnich; ten oranż wręcz błaga o pokazanie go w cieplejsze dni spod koszulki! Rzęskowa koronka jest także niczego sobie.

Pewną niespodzianką były dla mnie poniższe spodenki – gdzież pasujący stanik? Niestety to tylko szorty do piżamki zapewne, ale niech żywi nie tracą nadziei… 😉 w zamian za biustonosz do kompletu mamy kilka różnych kimonowych printów.

A na koniec – kolejny paskowiec, również brokatowy, w wydaniu bardziej #lingerieGoth niz klasyczno-kusidełkowym. Moda na wyraźne metalowe elementy, którą ROOM669 skutecznie wylansowało w Polsce, ma się jak widać znakomicie!

La Belle Epoque

Nasz ulubiony gorsetowy brand zaprezentował kilka nowości oraz znanych już nam wzorów – jak poniższy panterkowy overbust, który z pewnością znacie, bo robię mu zdjęcia przynajmniej… trzeci raz?

Ponieważ na targach była ze mną Lola, gorsety mogły zostać obejrzane okiem fachowczyni i znawczyni. Niewiele z zastanych na stoisku modeli nie wzbudziło zachwytu naszej gorseciary dyżurnej, ale znalazły się i takie, które spowodowały szczere jęki radości. Na przykład ten biało złoty overbust z miseczkami spiralnie szytymi, inspirowany kultowym już gorsetem Jeana Paula Gaultiera, w który ubrała się Madonna w trakcie trasy koncertowej Blonde Ambition Tour.

Dwustronne cekiny, które pokrywają nasze poduszki, piórniki, plecaki i bluzy, pojawiły się w końcu w świecie bielizny – na krótkim gorsecie waspie! Nie mam pojęcia, jak mogłabym ten gorset ograć w swojej codziennej stylizacji, ale drżę z radości na myśl, że jest ktoś, kto potrafi.

Przechodzimy do cięższych kalibrów, czyli ekologicznego pytona w formie gorsetu overbust z dekoltem w serduszko. Nigdy nie przepadałam z wężowymi nadrukami, ale ten nie tylko fakturą, ale i teksturą przypomina prawdziwego gada! Chyba wszystkie wiemy, przeczołgane przez eksperymenty rodem z lat 80., jak paskudny potrafi być fałszywy pyton z ceraty.

Kolejną ciekawą propozycją okazał się miseczkowiec – bardzo przezroczysty, z metaliczną koronką, bardzo w stylu retro. Czarne lamówki wizualnie podkreślają naturalne linie sylwetki, dzięki czemu całość wygląda seksownie.

Mitex

Jak być może wiecie, mam spore opory przed bielizną wyszczuplającą. Ponieważ jednak stykam się z coraz większą liczbą osób, które majtki wyszczuplające czy halki wygładzające traktują jako pomoc w utrzymaniu kreacji, a nie siebie, w ryzach – zaczynam dopuszczać myśl o takich przedmiotach… jako akceptowalnych. Pomaga mi w tym wydatnie fakt, że bielizna wyszczuplająca staje się coraz ładniejsza!

Przykładem może być powyższa halka Mitex w moim ulubionym odcieniu różu – indyjskim. Gdyby nie wyszczuplające właściwości tego produktu z chęcią nosiłabym go po prostu do snu!

Dorina

Z Doriną nie miałam w zasadzie do czynienia, nie licząc znajdowanych czasami w rozmaitych vintage shopach pięknych egzemplarzy body i koszul nocnych. Marka ma raczej mały zakres rozmiarowy, za to cieszy oko uroczą stylistyką.

Klimaty dżunglowe, które przewijają się w kolekcjach Gai czy Ewy Bien, pojawiły się także u Doriny; ten głęboki, piękny odcień zieleni robi tu za gwóźdź programu, chociaż metalowy element ozdobny walczy od 2. miejsce z neonowymi kolorami kwiatowego nadruku. Z czystej ciekawości – czy ktosia rozpoznaje, co kwitnie na tkaninie?

Dżungla jest dostępna także w opcji codziennej; koronka w odcieniu midnight blue (na zbliżeniu widać jej prawdziwy kolor, z daleka może wydawać się głęboką czernią) i bardzo różowa kokardka robią efekt. Nadruk wygląda jak zdjęcie Amazonii o zmierzchu… Po wspólnym oglądaniu zdjęć Kasia zapałała miłością do różowych akcentów, bo w końcu dlaczego nie dobierać bielizny pod kolor włosów ;).

Dla zwolenniczek ekonomicznych rozwiązań Dorina może zaoferować dwupak plandży, na przykład niebiesko-beżowy i beżowy, obydwa w rozetkowej koronce. Akurat rozwiązanie dwupakowe mogliby przejąć producenci rodzimi, bo ułatwi ono życie (oraz wspomoże portfel) niejednej pragmatycznej wielbicielki pięknej bielizny!

Endorfinella

Z marką Endorfinella miałyście okazję się zapoznać – recenzowałam koszulkę nocną i szlafrok tej firmy! Ta marka dowodzi, że tzw. loungewear nie musi być albo wygodny, albo elegancki – przy odrobinie polotu obie te cechy można doskonale połączyć. Nawet Lola, miłośniczka glamouru w każdej dziedzinie życia, miała ochotę przymierzyć welurowy dres z lamówką z wstążki grepsowej.

Szlafroki Endorfinelli są natomiast powłóczyste i efektownie podkreślające ruchy, idealne do dramatycznego biegu w kierunku zachodzącego słońca (lub autobusu, jeśli Was fantazja poniesie). W końcu w czasach, gdzie dom jest tam, gdzie wi-fi łączy się automatycznie, koncepcję stroju domowego też można traktować dość swobodnie. Mogę sobie bez problemu wyobrazić stylizację z jednym z tych szlafroków w roli kaftana, narzuconego latem na szorty dżinsowe i gładką bokserkę (poczekajcie, aż Kasia go dorwie i oświadczy z zachwytem, że właśnie znalazła swoją ukochaną narzutkę na upały).

Neonowe kolory grepsowych wstążek są również grzechu warte!

Jeśli jednak wolicie bardziej romantyczne wzory, to gigantyczne kamelie na granatowym tle zrobią robotę.

Welurowe u Endorfinelli są nie tylko dresy, ale i piżamki! Ten komplet, pasujący notabene kolorem do dresu – można łączyć różne góry i doły! – wykończony został rzęskową koronką.

Większobiuściaste również się niedługo u Endorfinelli obkupią! Powstała nowa koszula nocna z miejscem na biust, oferująca delikatne wsparcie dzięki zmyślnym zaszewkom. Na pewno sprawdzimy, czy jej wygoda dorównuje urodzie, w końcu wszystkie biusty i ich właścicielki zasługują na dobry sen 😉

Empreinte

Empreinte to francuska marka, z którą żadna z nas nie miała nabiustnie do czynienia. Znam ją jednak z wielu poczynionych znalezisk i wiem, że jeśli kiedyś nadarzy się okazja do zakupów u Empreinte, to raczej nie będę narzekać na jakość. Podobnie jak Princesse Tam Tam czy Chantelle, Empreinte inwestuje w najlepsze materiały i maszyny do szycia.

Pewnym zaskoczeniem był poniższy bezfiszbinowy model – o ile z przodu zwraca uwagę tylko metaliczne wykończenie ramiączek, to z tyłu mamy niespodziankę. Neonowe, mandarynkowe kółeczka do zaczepienia ramiączek to dosyć ciekawe rozwiązanie … zwracam też uwagę szanownej publiczności na fakt, że ramiączka są odpinane i nadają się do spięcia na krzyż!

Smoczy owoc to czy serafin-syrenka? Nieważne: łuskowy haft na tym miękkusie jest prześliczny, zwłaszcza w połączeniu z pierzastym wzorem na siateczce.

Jeśli lubicie athleisure, to Empreinte oferuje także legginsy z przeczystymi złotymi chevronami na udach. Metaliki nadal są w cenie!

Anabel Arto

Anabel Arto to marka, która skupia się w zasadzie wyłącznie na małobiuściastych i im swoje produkty dedykuje. Widać to zresztą po nich, ponieważ w większości obliczone są na podkreślenie i powiększenie atutów – tak jak ten ślubny strapless z rzęskową koronką 😉

Marka nie stroni również od modeli bardzo seksownych i buduarowych, tak jak ten czarny komplet z koronki. Bardzo ciekawie zastosowano tu niby to podwiązki, niby pas do pończoch.

Ten model może Wam się z czymś kojarzyć i powodować małe deja vu – tak, mi też od razu wpadła do głowy seria Tempt Me z kolekcji Curvy Kate Showgirls! Mamy do dyspozycji wersję czarnobeżową, czerwonoczarną, i khaki! Sama chciałabym plandża w kolorze militarnym!

Na koniec – usztywniany full cup z siateczką geometryczną na miseczkach i obwodzie. Bardzo wyrazisty styl!

Banana Moon

Banana Moon to zdecydowanie najbliższa mojemu sercu estetyka kostiumów kąpielowych; boho, wyglądają jak zrobione w domu, pełne ozdób… zresztą, spójrzcie na te majtki. Wszystko, co najlepsze!

Pewną ich wadą są jednak konstrukcje, które nadają się głównie na bardzo małe biusty, na przykład ten marynarski crop top w paseczki. Właścicielki większych biustów mogą się spodziewać sensacji podczas spaceru po schodach, nie wspominając o nawet lekkim truchcie.

Jeśli jednak wolicie kwiatowe wzory, to nie bójcie ziaby; mamy także egzotyczne florale na białym tle, z obowiązkowym ‘B’ połączonym ze storczykiem. Czy tylko mi to pomarańczowe kojarzy się z ‘suszkami’ z palemek wielkanocnych?

Samanta

Z Samantą znamy się już co nieco, a za chwilę pojawi się kolejna recenzja. Na stoisko weszłyśmy więc nie tylko zachwycone kilkoma odcieniami, ale i taksując modele z myślą o 2020. Na pierwszy ogień poszła morska pianka z towarzystwie kremowych pióropuszy fal. Kolejna podwójna kokardka! Ten trend zaczyna przyspieszać, co mnie bardzo cieszy.

Ognisty feniks czy koktajl Sex on the Beach? Feniks pijany koktajlem? A czemu by w zasadzie nie jedno i drugie 😉 ta fuksja połączona z czerwonopomarańczowym haftem robi z poniższego miękkusa gwiazdę, która spycha ze sceny koleżanki.

Miękkie high apexy coraz częściej pojawiają się w polskich kolekcjach, co mnie bardzo cieszy; Lulu Tout nie ma monopolu na ten krój. Tym razem w tej roli leśna zieleń i ciepławy beżyk oraz damaszkowy haft.

Kojarzycie taki trend na nagie torty? Dokładnie to mi przypomina ta balkonetka – niby to baza, ale taka… ciekawa 😉 idealny przykład na to, że beż i biel można ograć tak, żeby nie wyglądały smutno i nieciekawie.

Geometryczne koronki w ostrych kolorach na jasnym podkładzie (kolejny high apex, zwracam uwagę!) to również już powoli szlagier – jednak w różu do tej pory ich nie widziałam. Poproszę ten model w neonie jeszcze!

Marlies Dekkers

Marlies Dekkers jak zawsze prezentuje śmietankę najciekawszych modeli na targach – stanikowa wersja erotycznego body od Passion (zobaczysz je tutaj) kusi w równym stopniu, co… przestrzega 😉 Trend na nadruki z przewrotnymi tekstami jak widać ma się dobrze.

Jeśli kuszą Cię metaliki, to mamy w odwodzie i takie odsłony – w pięknym odcieniu piaskowego złota z ozdobą na mostku wyglądającą jak order. Przeplatane paseczki też niczego sobie! Idealne rozwiązanie dla tych, którym “nudziakowe” bazy się zwyczajnie znudziły.

A tu model już nieco prostszy; nadal metaliczny, ale paseczki jakby dyskretniejsze 😉 przynajmniej na biustonoszu, bo stringi zachęcają do wypinania tego i owego…

Nowe love? Tylko w odcieniu bahama yellow! Nie, to nie kostium kąpielowy; to piękny, żółty komplet bielizny z ciekawą typografią na elementach metalowych.

Przechodzimy do cięższego kalibru – dosłownie i w przenośni. Możemy bowiem u Marlies Dekkers zostać wiceadmirałkami marynarki feministycznej, sądząc po ilości gwiazdek. Jeśli stanik i majtki z suwakiem(!) to dla Ciebie za dużo, zawsze możesz spróbować z body 😉

Klimat retro nieco przepuszczony przez postapokaliptyczne materiały – tak wyglądałaby bielizna w świecie Mad Maxa, w którym odkryto tancerki rewiowe. Katarzynie oczęta się zaświeciły, bo marzy o czymś z apetycznych modeli Marlies Dekkers już od miesięcy.

Gossard

Gossardowska seria Glossies ma kolejną wersję – tym razem butelkowozieloną, pięknie mieniącą się w świetle. Chyba czas się w końcu z Glossies zaprzyjaźnić, bo do tej pory obwąchiwałam kolekcję dość nieufnie…

Do końca przekonała mnie jednak panterka! Niektóre z Was wiedzą, że kocham kocie wzory: mam kultowy model Wellfitting w koty, mam panterkowego plandża Curvy Kate, mam też panterkowy balkonik Kingi. Jeśli więc Gossard postanowił “pójść w koty”, to jestem tym bardziej zainteresowana.

Dla odmiany coś usztywnianego: czarny półgorset z kwiatowym haftem i holograficznymi cekinkami.

Obsessive

Z Obsessive mamy nieco nie po drodze – rozczarowali raz, rozczarowali drugi raz, a potem zaskoczyli mnie serią trafionych wyborów (dzięki, Misku III, za nakłonienie do zakupu bodystocking). Nieco łaskawszym okiem spojrzałam więc na proponowane przez markę nowości.

Lola zakochała się w packach z rękojeściami w skórzanej oprawce i wysadzanej diamencikami. Nie dziwi mnie to absolutnie 😉

Moim zdaniem najciekawszą nowością Obsessive są koszulki nocne z usztywnianymi miseczkami w większych rozmiarach – próżno tu oczywiście szukać rozmiarówki brafitterskiej, ale na pokazie po wybiegu przeszła się modelka plus size w koszulce jak na zdjęciu poniżej i nie wyglądało to źle!

Małe biusty natomiast ucieszy czarno-purpurowy półbiustonosz z uroczą kokardką i pętelkowym wykończeniem na ramiączkach i paseczkach. Będzie pasował prawdopodobnie na bardzo specyficzne typy piersi, ale zazdroszczę im zwłaszcza majtek ouvert.

Krisline

Jeśli jedną rzecz można powiedzieć o Krisline, to to, że są mistrzami udostępniania swoich pomysłów jak najszerszemu gronu: prawie każdy kolor wychodzi jako plunge, push-up, balkon, miękkus, semisoft… i pewnie body! Za to marce należą się brawka.

Nowością są usztywniane biustonosze bez fiszbin – Konrad chyba inspiruje coraz więcej firm!

Malinowy miękkus z paskami i filigrankiem na mostku – dla mnie sztos, zwłaszcza że paseczki można odpiąć. Funkcjonalność najpierw, reszta poczeka!

Ten neonowy niebieski niemal świeci w ciemności. Można by z niego szyć stroje dla pracowników MZO! A to tylko dużobiuściasty miękki stanik 🙂

Przechodząc do bardziej delikatnych klimatów, mamy brzoskwinię z partnerującą jej złamaną bielą. W gratisie roślinny haft na siateczce miseczek.

Zombiaszczy odcień zieleni również znalazł swoje miejsce, i to w towarzystwie wisiorka z cyrkonii w formie łańcuszka i szarego hafciku. Gładziochy Krisline to dla mnie małe Waterloo, bo nie umiem dobrać rozmiaru, ale mam wiarę!

A tu już baza (ślubna?) – kolejny miękkus, tym razem z cyrkoniową kropelką i podwójną kokardką na mostku.

Krisline jest kolejną marką, która idzie w stronę wykorzystywania tkanin pochodzących z recyklingu. Podobnie jak Ewa Bien, także ta firma swoją kolekcję kostiumów kąpielowych uszyła z materiałów stworzonych z plastiku wyłowionego z oceanów. Propsujemy!

A kostiumy i wzorniczo są nieliche; spójrzcie na ten udający welurkowca biustonosz kąpielowy bandeau ze wzorkiem w zebrę.

Mamy też klimaty bardziej boho – te paski to warstwy materiału, a nie nadruk, co potęguje efekt jakości i staranności wykonania. Aztecki wzorek geometryczny w pasujących kolorach dopełnia całości. Bonus: ten odcień turkuso-błękitu jest jak opalenizna w pudełku – przy nim skóra automatycznie prezentuje się jako bardziej złocista. Dobra opcja na początek sezonu, jeśli lubimy opaleniznę – przy stosowaniu wysokich filtrów (koniecznie!) jej wypracowanie wymaga czasu.

Większość kostiumów występuje w opcji jednoczęściowej. Lola zwróciła moją uwagę na krój; paski materiału skrojono tak, aby zwężały się na wysokości talii, udając efekt gorsetu. Szczególnie świetnie wygląda to przy wzorach w paseczki!

…jednak neonowa kratka wygląca równie ciekawie. W ogóle powiedziałabym, że najciekawsze u Krisline modele to zdecydowanie sekcja plażowa. Jeszcze nie koniec musisztomieci, och nie!

Otóż na bikini czy strój jednoczęściowy na duży biust możemy zarzucić kombinezon! Do wyboru mamy kilka opcji, ale dwie szczególnie nas ujęły: piaskowy, ze złotym V w talii, nieco w stylu Dynastii, nogawki udają spódnicę…

Ale ten kombinezon? Nie dość, że czarny, nie dość, że ażurowy… to ma kieszenie! Lingerie Goth jak nic. Chodziłabym w nim normalnie po ulicy (zresztą nie tylko ja, bo Kasia przygarnie chętnie obie opcje do swojej czarno-szaro-żarówiastej garderoby)!

Na koniec, z kronikarskiego obowiązku – sporciak. Neonowy, melanżowy, z wentylacją na dekolcie. Jak zwykle plusujemy za dwie wersje krojowe i spory zakres rozmiarowy!

Anita i Rosa Faia

Anita Lingerie może poszczycić się długą tradycją – marka została założona w 1886 roku! Jedną z jej specjalności są modele o ponadczasowej konstrukcji i wzornictwie, nie goniące za trendami, a raczej koncentrujące się na komforcie użytkowniczek. Takie też było nasze wrażenie, kiedy oglądałyśmy modele prezentowane na targach.

Biustonosz, w którym wszystko kojarzy się miękko – krój, kolor, tkaniny, dekoracje. No, prawie wszystko – grube ramiączka i szwy wyglądają bardzo solidnie. Do kompletu mamy figi o równie prostej i komfortowej konstrukcji. Oczywiście, że część bieliznomaniaczek w tym momencie ziewnie, ale trudno oczekiwać, aby wszyscy producenci podsuwali nam na tacy metaliki, neony i zwierzęce wzory! Bardzo żałuję, że ten konkretny krój u Rosy Fai na mnie nie leży… jest cudowny.

Trudno mi się oprzeć przed porównaniem modelu wyżej i poniższego semisofta jako opcji dziennej i wieczorowej. Miseczki pokryte czarną koronką, na spodzie w odcieniu nude, a do tego podstawa w garniturowy prążek i elegancki kryształek pod kokardką na mostku tworzą zestaw nieco odważniejszy, ale nadal stonowany.

Tym razem również prążki i koronka, ale w formie “negatywowej” – jasne tło, ciemniejszy wzór. Na mostku dla odmiany mieniący się kamyczek przypominający półszlachetny opal. Czego jak czego, ale szlachetności temu modelowi odmówić nie można.

Marka Rosa Faia adresowana jest do posiadaczek dużych biustów, które lubią luksusowe bieliźniane i plażowe klimaty. Rozmiarówka biustonoszy i strojów kąpielowych sięga miseczki J. Jeden z modeli tej linii możecie zobaczyć poniżej – miękkus na grubszych ramiączkach, z wysokimi bokami, dostosowany do odciążenia właścicielki z przynajmniej jednego trudu codzienności 🙂 Tutaj na jednym modelu spotkały się romby na pograniczu geometrii i imitacji kabaretki z drobnym kwiatowym rzucikiem, a wszystko w odcieniach zgaszonej śliwki.

Lżejsze fasony i kolory? Też obecne! Pastelowa pepitka w tym delikatnym semisofcie została połączona z kwiatkami zwiastującymi wiosnę i delikatną koronką. Ciekawym detalem wydaje się logo naszyte w formie mereżki zamiast metalowej zawieszki albo klasycznego haftu.

Pora na odrobinę sportowo-plażowego szaleństwa. Ten czarno-biały top z linii Active równie dobrze sprawdziłby się w charakterze kostiumu kąpielowego dla tych z nas, które preferują proste, sportowe kroje nad eleganckie bikini godne Riwiery Francuskiej. Ten wzór jest nie do zapomnienia – trochę geometryczny, trochę psychodeliczny, momentami jak tatuaż, a miejscami… jak sklepienie gotyckiej świątyni. Co jeszcze lepsze, możemy ubrać się w niego od stóp do głów, bo oprócz topu i majtek Anita proponuje nam pasujące legginsy. Co za miły wyjątek od reguły “bezpiecznie, delikatnie, klasycznie”!

Konrad

Push-upy bezfiszbinowe to ostatni hit Konrada, który zresztą przetestowałyśmy dwubiustnie (Nicole wzięła na warsztat Kasia, a ja powalczyłam z grawitacją i bounce’em w Sophie). Super sprawa dla mniejszych miseczek, pięknie prezentuje się przy głębszym dekolcie i dopasowanych ubraniach. Tutaj w wersji totalnie gładkiej, z dyskretnym złotym V pomiędzy miseczkami; chyba któryś hurtownik ma na nie chroniczną promocję, albo komuś się spodobało nawiązanie do Sekretu Wiktorii 😉

Jeśli już o gładziochach mowa, to stają się moim skromnym zdaniem najbardziej stylową częścią oferty Konrada – chyba nie dla mnie są te nieco przeładowane sztywniaki z milionem szwów. Ubrać gładziocha tak, żeby było smacznie i z klasą to sztuka! Udało im się kiedyś (prawie), więc czekamy na więcej.

I na koniec – kolejny high apex, tym razem w wersji kobaltowo-czarnej. Za ten krój dodatkowo trzymam kciuki i mam nadzieję, że stanie się sztandarowym krojem Konrada, na równi z pusiapkami i miękkusami!

Poprzednie relacje z Salonów Bielizny:

Jesienny Salon Bielizny 1/3: Koronkum Kontratakuje

Wiosenny Salon Bielizny 2019 2/2; Paw na Siłowni

Wiosenny Salon Bielizny 2019 1/2; Wielki Gatsby w Tropikach

Jesienny Salon Bielizny 2018; Niebiańskie Róże (2/2)

Jesienny Salon Bielizny 2018; Ciastko w Buduarze (1/2)

Wiosenny Salon Bielizny 2018 – Nowalijki Gonią Weteranów

Jesienny Salon Bielizny 2017 – Dama z Kwiatem, Pejczem i Beżem

Wiosenny Salon Bielizny 2017; Wróżki, Buduar i Neonki

Tagi: , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Aga to leniwa buła, której nie chce się kupić kotletów do wyrównywania asymetrii biustu, wielbicielka staników niezwykłch i szperaczka okazyjna. Z wykształcenia psycholog kliniczny, co nie lubi NFZtu, z zawodu copywriter i marketingowiec, jak 99% absolwentów psychologii. 65F / 70E UK, 65G PL
Previous Post Next Post
0 shares