Jesienny Salon Bielizny 2019 1/3; Koronkum Kontratakuje

Ach, co to były za targi! Po pierwsze i przede wszystkim męczące, ponieważ pojawiła się rekordowa jak do tej pory liczba marek. Po wtóre – inspirujące, ponieważ razem ze mną do Łodzi pojechała Lola Noir, która dołączyła do naszego biuściastego zespołu jako największa z Misek, i eksplorowała po raz pierwszy w życiu świat branży bieliźniarskiej. Nachodziłyśmy się co niemiara i nadyskutowałyśmy, a co zobaczyłyśmy… opisałyśmy w trzech częściach, bo o ile jeszcze 2 lata temu wystarczyłaby jedna, to te czasy minęły bezpowrotnie, ku Waszej uciesze a naszemu bólowi palców 😉

Azal

Zaczynamy od tej marki, ponieważ wzbudziła w Was niesamowite poruszenie… a wszystko dzięki modelowi Latte, czyli semisoftowi w kratkę a’la Burberry. Mnie także oczarował od pierwszego zajrzenia na stronę producenta, a na Salonie Bielizny dostałam go od przedstawicielek marki. Szybka recenzja: roztapia się na skórze i jest przewygodny. Azal szyje głównie mniejsze rozmiary, do miseczki F zdaje się, ale mam szczerą nadzieję, że poszerzą swoją tabelkę rozmiarową!

Latte ma swoją siostrę – Vanessę, bliźniaczy model w innej kolorystyce, będącej połączeniem czerni z różem i bielą. Również go już mam i odkryłam tym samym na nowo bawełnę w biustonoszach brafitterskich; miseczki są w większości właśnie z niej wykonane.

Na targach dostałyśmy także piankowy bralecik, Karen, który przypadł do gustu Kasi – jest zaskakująco małomiskowy! Ozdobne plecy i rzęskowa koronka zapowiadają nowe, ciekawsze modele, bo marka do tej pory szyła głównie biustonosze miękkie, bez fiszbin, i raczej bez ozdób.

A tu mamy szarego semisofta w groszki – urocze! Jak widzie Azal preferuje raczej ciemne, mało rozrywkowe kolory i zestawienia 😉 będzie to marka, którą pokochają wielbicielki alternatywnej bazy.

Nasza nowa dużobiuściasta recenzentka, Lola, rzucała tęskne spojrzenia na poniższy model – powiedziałabym kiedyś, że tylko wariat powie, że nadal mamy rynek na miękkkie fullcupy bez fiszbin. Mamy! Mamy, i to całkiem prężny, jeśli wierzyć wielości nowych modeli tego typu w sklepach i katalogach. Będę musiała kiedyś wypróbować 😉

ROOM669

Jedna z nszych najbardziej ulubionych marek zaczęła wypływać na szerokie wody – Helena, czyli sztandarowy projekt marki, urosła aż do miseczki I europejskiej, czyli G brytyjskiego! Pojawią się także nowe kolory, ponieważ Helena tak przypadła do gustu biuściastym, że poza czarną pojawi się także brudnoróżowa…

… w niebieską panterkę…

…czerwona jak czereśnia…

…i kobaltowa! Teraz jeszcze czekamy na wersję zieloną, i możemy uznać, że ROOM669 odrobiło lekcję z doboru kolorów do swojej kolekcji 😉 nie ukrywam, że bardzo kibicujemy marce i cieszy nas taka popularność Heleny w kraju i za granicą.

Kolejną nowością marki jest Cristina, również miękki biustonosz, z wielofunkcyjnymi ozdobami w postaci złotych kółeczek, do których można dopiąć dekoracyjne łańcuszki. Są one póki co jeszcze w fazie prototypowej, ale samą Cristinę mam w czerni i chwalę ją sobie za wygodę i znikanie pod moją prawie wyłącznie czarną garderobą. Nowa jej wersja pojawi się w popielatym różu.

Co więcej? Znana już Wam Leia objawi się w brudnym różu, i zaklepała ją sobie już Kasia ku recenzji. Macie więc na co czekać, drobnobiuściate! ROOM669 szykuje jeszcze jedną, wielką niespodziankę, ale o tym ciii… 😉

Passion i Avanua

Te dwie marki możecie kojarzyć – jakiś czas temu popełniłam recenzję modelu Channel, która nie wypadła zbyt pomyślnie dla firmy. Ponieważ miałam tym razem okazję, by spotkać się z przedstawicielami marki, dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy i złożyłam krytykę na ręce Passion.

Po pierwsze – marka przechodzi transformację i stawia na świetne materiały – jak wspomniała przedstawicielka Passion, będą one pochodzić z tego samego źródła, z którego kupuje Victoria’s Secret. Bardzo to ekscytujące, i mam nadzieję, że ta ekscytacja będzie równie wysoka, gdy dostanę w ręce pierwszy nowy produkt marki! A tymczasem nacieszcie oczy najciekawszymi samplami ze stoiska.

Wydaje się, że największą dumą marek są produkty pończosznicze – zwłaszcza pończochy i rajstopy z ozdobnymi szwami, zdobionymi metaliczną nitką i flokowaniem. W ofercie znajdują się klasyczne, codzienne pończochy, ale i ślubniaki.

Większość produktów zarówno Passion jak i Avanuy to braletki i koszulki nocne; niewiele egzemplarzy ma fiszbiny ze względu na rozmiarówkę głównie konfekcyjną. Poniżej widzicie na przykład metaliczną, przezroczystą braletkę z metalowymi ozdobami na mostku i z przodu majtek.

Najciekawsze zostawiłam na koniec… i zapamiętajcie ten wzór, bo jeszcze go zobaczymy. Body z szerokich, drukowych gum, z fiszbinami? To jest tak absurdalnie dziwne, że aż tego chcę, dla samej przyjemności posiadania kolejnego eksponatu w moim muzeum różności.

Ewa Bien

Przechodzimy do marki bardziej znanej – Ewa Bien na wiosnę zaproponuje ma kilka ciekawostek bieliźnianych, ale odważę się stwierdzić, że najlepsze projekty pojawiły się w sekcji kostiumów kąpielowych! Jednak nie uprzedzajmy faktów, jak mawia mistrz Wołoszański.

Na początek – neonowo czerwony model, z równie neonowym różowym hafcikiem.

Biała bielizna to absolutnie nie jest mój konik, ale gdy ten kolor pojawia się w połączeniu z metalami szlachetnymi i czernią jestem gotowa się mu przyjrzeć. Ewa Bien proponuje nam śnieżną biel z czarnymi lamówkami, które na staniku przyjęły formę niemal szelek, oraz złotym hardware. Dużo bardziej pociąga mnie jednak kopertowe body z mankietami a’la Amadeus, ale pożyjemy zobaczymy, co z tego zauroczenia wyniknie 😉

Znana już Wam Dolores, czyli seria z welwetowymi wykończeniami i aplikacjami floralnymi pojawi się w bordowej czerwieni, która zaparła nam dech w kolektywnej piersi. Wersja granatowa jest już dostępna w sklepach!

Powoli dostępna zacznie być także Sanita, która w wersji miękkiej zostanie u nas zrecenzowana na cycku Agusławy. Czekajcie pilnie, bo to debiut marki na naszych łamach!

Kolekcja półgorsetowa: oto Majuna w wersji beżowo-turkusowej (dostępna będzie także beżowo-czerwona). Wszystkie staniki w serii to longline, co jest ciekawym, ale zaskakującym wyborem.

Odkryłam niedawno, że mój aparat serdecznie nienawidzi koloru zielonego, i prawidłowe jego wydobycie oznacza godzinną walkę z balansem bieli. Szczęśliwie mój Fuji postanowił zrobić wyjątek dla poniższego cuda, krzyczącego UWAGA ODPADY RADIOAKTYWNE. Tak, ten kolor jest aż tak żarówiasty i neonowy. Nie zdziwiłabym się, gdyby świecił w ciemności.

Zapewne wiele z Was słyszało już o filozofii zero waste – w czasach, kiedy dbanie o planetę przestało być czymś z gatunku zabawnego hobby i stało się tak oczywiste, jak mycie zębów, ograniczanie odpadów jest kluczowe. Ewa Bien dołącza się do tego ruchu, proponując nam kostiumy kąpielowe uszyte z tkaniny wykonanej z plastikowych butelek wyłowionych z oceanu. Można? Można, a w dodatku w dotyku nie różni się ten materiał niczym od klasycznego kostiumowego spandeksu.

Plastikowe i recyklingowe są także elementy ozdobne, jak ten potężny złoty koralik na ramiączku modelu we wzór przypominający mi żyłkowany marmur. Większość prezentowanych poniżej staników kąpielowych występuje w wersji trójkątnej, miękkiego bikini na fiszbinie, i usztywnianego full cupa.

Jeśli wolicie coś bardziej klasycznego, to mamy także tradycyjną, porzeczkową czerwień ze złotymi kółeczkami.

Kolejny model z koralikami-gigantami to ten miękkus we wzorek wyglądający jak kafelki na dnie basenu w słoneczny dzień.

Jeśli jednak tak jak ja lubicie zwierzęce wzory, to istnieje także opcja wszystkich tych wzorów naraz; pantery, zebry, i żyrafy. W bonusie – kolejne złote kółeczko na mostku i podwójna liczba pętelek!

Dla wielbicielek czerni znajdzie się również coś ciekawego; full cup z rzęskowym wykończeniem.

Opcja boho także się znajdzie; ten retro, pin-upowy print z oranżowym halterneckiem może być podstawą do całkiem ciekawej stylizacji plażowej.

Lupoline

Lupoline to marka, o której lubię mówić, że budzi moje wieczne pretensje. Czemu? Ponieważ ma bardzo piękne, ciekawe, pociągające projekty, i wszystkie trafiają do sekcji dla mam i karmiących. No cóż, prawo wielkich liczb mówi, że musi być firma, która będzie robiła na opak w stosunku do całej reszty 😉 cieszę się zatem, że mamy brand, który karmiącym zapewnia ładne staniki i koszulki.

Na początek idą jednak rodzynki sekcji biustonoszy klasycznych; beżowy i różowozłoty, żakardowy wzorek na kopie skradły moje serducho. Recenzje kopy obaczycie tutaj.

Poniżej wybór Loli; nieco retro miękkus w kwiatowy wzór, wyhaftowany na siateczce. Nie powiem, jest to intrygująca kombinacja.

Klasyka; niebieski w odcieniu baby blue i biała koronka. To coś, co nigdy się nie znudzi producentom, i zawsze znajdzie swoje miejsce na wieszakach w salonach. Na mostku – emaliowana zawieszka. Emaliowane ozdoby stają się moimi ulubionymi, a na pewno przegoniły klasyczne cyrkonie.

Przechodzimy do bardziej kusidlanych klimatów; czarny, bardzo przezroczysty i dramatyczny full cup z kontrastowymi lamówkami na szwach. Zostanie uszyty w kroju Big Soft, którego recenzje zobaczycie tutaj.

A na koniec – kremowe lilie z karmelowym wykończeniem, a więc propozycja nieco ślubna, nieco bazowa, ale jednak nie całkowicie biała jak prześcieradło.

Hamana

Do tej pory miałam bardzo niewielkie doświadczenie z Hamaną, ale w tym roku na blogu pojawią się aż dwie recenzje produktów tej marki! Hamana idzie w coraz ciekawsze modele, i chociaż nie wszystkie są w naszym guście, to niektóre zasługują na bliższe przyjrzenie się im.

Alternatywna propozycja ślubna: biały komplet z opalizującym, błękitnym wzorem i srebrną ozdobą na mostku. Do kompletu biała uprząż na dekolt, brazylianki i peniuar z pasującymi mankietami. To ja teraz poproszę analogiczny komplet w czerni i czerwieni 😉

Tu już komplet nieco bardziej po mojemu: barokowe hafty z metalicznymi elementami, duża rozetka na mostku, floralne wzory… bardzo ciepła kolorystyka sprawia, że całość przywodzi na myśl egzotyczne, orientalne klimaty.

Ten haft nazwałyśmy z Lolą “wakacje w Kairze” – czy nie wygląda to jak haft inspirowany egipskimi czarczafami? Listki z tęczowymi elementami są szczególnie ciekawe i mam nadzieję, że Hamana wyprodukuje ten model w nieco większej rozniarówce.

Panterka powraca, tym razem w formie sublimacji na siateczce, podbitej beżowym spodem. Zwracam uwagę na karbowaną kokardkę na mostku! Równie ciekawy jest koronkowy wzorek, wyhaftowany na siateczce. Ten gepard ma swój styl!

Neony też mamy – w formie koszulki nocnej z koronkowymi miseczkami haftowanymi we floralne wzory. Nie sądziłabym, że fuksja z neonową żółcią może działać, ale najwyraźniej myliłam się srogo.

Julimex

To chyba pierwsza relacja z targów, w której znalazł się Julimex – jednak tym razem na stoisku pojawiło się dostatecznie dużo ciekawostek, żeby się nad marką pochylić. Po pierwsze – brokatowe i metaliczne wymienne ramiączka! Ze względu na powolne zdominowanie moich szuflad przez polskie biustonosze mam coraz więcej staników z odpinanymi ramiączkami, toteż popatruję na te błyskotki łakomie 😉

Innym produktem, który zwrócił naszą uwagę, były majtki z przezroczystymi pasami na pupie, złożonymi w literkę V, co podkreśla pośladki. I ten kolor! Butelkowa zieleń zawsze w to mi graj.

Julimex ma także bardzo ciekawy koncept na linię majtek – otóż są one produkowane w popularnych bieliźnianych kolorach, dzięki czemu możemy złożyć komplet składający się ze stanika marki X i majtek Julimex. Robię tak od lat z czarnymi majtkami, ale ponieważ wszystkie inne kolory są pieruńsko trudne do zestawienia jestem sceptyczna… ale chętnie wypróbuję! W galerii poniżej znajdziecie kilka propozycji, zarówno jednolitych, jak i wzorzystych. Kasia po obejrzeniu fotek aprobuje wszelkie geometrie!

Nadal nie jestem pewna, czy akceptuję w pełni bieliznę wyszczuplającą, ale ponieważ Julimex zaproponował coś więcej niż klasyczne beżowe brzydactwa, to skłonna jestem spojrzeć na te wysokie figi przychylniejszym okiem 😉 Lola także wyraziła aprobatę, a ma z nimi nieco więcej do czynienia niż ja, więc posłucham ekspertki i dajemy im okejkę!

Długo nie umiałam zwerbalizować, jaką estetykę przypominają mi produkty Julimex, i już wiem dzięki poniższym koszulkom; retrofuturyzm. To jest seksowna bielizna nocna z nowego millenium, którą wyobrażali sobie ludzie w latach 60′ – gładka, z nowoczesnego materiału, z minimalną ilością ozdób. Szczerze mówiąc kręcą mnie te halki, zwłaszcza granatowa. Wracam do rudości, a przy niej kobalty wyglądają cudownie.

Ava Lingerie

Ava dalej trzyma złoty puchar najbardziej obficie prezentowanej na blogasku marki – do dzisiaj pokazałyśmy Wam aż dwadzieścia modeli! Co kolekcja pojawia się także kilka musisztomieci, bez których nie obejdzie się żadne bieliźniane archiwum.

Na początek – miękkus w kolorze, który przywodzi na myśl grzywkę Kasi, z monetką na mostku i kwiatowymi koronkami.

Bratem tego modelu będzie wersja push-upowa – jeden i drugi krój wystąpi w wersji różowej i niebieskiej, więc niech żywi nie tracą nadziei! Kasia już ostrzy sobie ząbki na powyższy model, więc strzyżcie uszami (i biustami).

Małym biustom przypadnie być może do gustu nieco sportowy dzięki półprzezroczystym gumkom model usztywniany z emaliowanym kółeczkiem na mostku. Kolor baby blue dodaje mu nieco uroku!

Jeśli widziałyście nasze recenzje staników sportowych Avy (klik po recenzję Madź i klik po recenzję Agu) to wiecie, że dałyśmy im kredyt zaufania, ale póki co są to staniki do jogi. Nowa wersja wydaje się być nieco bardziej dopracowana i ma wzór kontynuujący tradycję Meteory – niby galaktyczny, niby Jackson Pollock…

Mocno różowy – fuksjowy, w zasadzie – będzie także słodki full cup z biżuterią namostkową. Projektantka Avy zaczepiła mnie i wyraziła nadzieję, że tym razem wisiorki spełnią nasze oczekiwania i nie będziemy aż tak marudzić… zobaczymy, ale szanse są na to spore 😉

Ta słodka podkówka z cyrkoniami znalazła się na mostku cielistego balkonu z białą koronką i udawanym pikowaniem – żałuję, że niestety fason mi nieprzyjazny, bo bardzo mi się takie cielęta ostatnio podobają.

Dla fanek bardzo brytyjskich w swojej estetyce modeli znajdzie się także coś dobrego; ten czarny miękkus mógłby spokojnie udawać najnowszy model Sculptresse! Dwukolorowa kokardka i kultowa już perełka w kabaretce zdradzają jednak, że to rodowity podlasiak.

Ten model wspólnie ochrzciłyśmy “śliniakiem z okienkiem na cycki”, bo i ciężko bardziej trafnie go nazwać. Koronkowa ozdoba dekoltu mocowana jest na mostku, ale zachodzi aż na ramiona właścicielki, zostawiając krągłości z jednej strony wyprofilowane miseczkami, a z drugiej podkreślone lamówką koronki.

A tutaj chyba model, który bardzo chciał się pokazać w katalogu ubiegłym, utrzymanym w stylu szalonych lat 20′; miękkus i semisoft art deco.

Na deser – zielenina, którą fotografowałam dobry kwadrans, bo aparat odmówił odtworzenia tej głębokiej butelkowej zieleni. W razie wątpliwości – poniżej odpowiednik Pantone 😉

Aruelle

Aruelle to litewska marka bielizny nocnej, która dopiero powoli wchodzi na polski rynek. W ich ofercie Lolę zachwyciły szlafroki i onesie wykonane z delikatnego pluszu nakrapianego srebrnym brokatem oraz tap pants czyli luźne szorty z rozcięciami na wysokości kolców biodrowych, które pojawiły się po raz pierwszy na początku XX wieku.

Poza wygodnymi piżamami Aruelle ma w ofercie też satynowe szlafroki z koronkowymi rękawami, idealne gdy policja przychodzi zapytać gdzie podziewa się twój bardzo bogaty mąż, który zaginął w tajemniczych okolicznościach.

Dla tych, dla których szpilki z puszkiem do chodzenia po domu to trochę za duże poświęcenie, są wygodne, ciepłe i męciutkie bamboszki.

Jeśli satyna i koronka nie pasuje do twojej strefy komfortu, zawsze można zawinąć się w szlafrok w misie polarne.

Naturana i Cybèle 

Ta ponad stuletnia niemiecka marka charakteryzuje się dość niewielkim zakresem rozmiarowym i klasycznymi modelami dostosowanymi do potrzeb małych biustów. Mamy tutaj smaczne kolory w sprawdzonych konstrukcjach, czasem z ciekawymi detalami i deseniami.

Zaletą Cybèle jest niewątpliwie fakt, że umieją oni podkreślić małe biusty bez uciekania się do push upów czy dużej ilości pianki. Jeśli ten model wydaje się wam znajomy, to macie całkowitą rację. Recenzowałam bowiem jego brata, w lawendowym kolorze!

Nie jest to marka w której znajdzie się brokat i wszystkie kolory tęczy. Wzornictwo jest spokojne i dobre na codzienne noszenie, a kreatywność przejawia się raczej w detalach niż w ogóle.

Czy wzorów nie można łączyć? Można! Groszki z paseczkami świetnie razem wyglądają na tym zestawie w lekko marynarskim stylu.

W ofercie znalazła się też ta propozycja w nadal rzadko spotykanym energeryzującym oranżu. Ozdobiona ciekawym wisiorkiem!

Skoro pozostajemy w klimatach germańskich to mamy tutaj zestaw, który przywiódł nam na myśl błękitne fale Dunaju.

Czerń? Biel? Po co decydować kiedy można mieć jedno i drugie z klimatycznym nadrukiem!

Kolejnym detalem na który zwróciłyśmy uwagę było połączenie delikatnej koronki z dość sportową gumką w kolorze soczyście cytrynowej żółci.

Jeśli lubicie floralne printy, to może skusi Was bukiet róż w odcieniu lekko chłodnej fuksji na bladoróżowym tle.

Alternatywnie zawsze możecie pójść w stanik dla jesieniary czyli jarzębinowa czerwień, czarne gałązki i nadruk a la sakura (w gratisie aż trzy gigantyczne kokardki).

Małe biusty mogą również liczyć na ciekawe kostiumy kąpielowe niebędące trójkątami z gumką. Poniżej biały usztywniany full cup w tęczowy, pierzasty nadruk. Załóżcie go i macie outfit na Coachellę!

Psychodela też ma swoje miejsce w ofercie Naturany. Tak jak na tym miękkim bikini w fantasmagoryczny niebieski wzorek.

W ofercie znajdują się też bardzo klasyczne kostiumy jednoczęściowe, ale znowu – z ciekawymi nadrukami lub detalami. Czy widzicie tutaj inspirację obrazami Gaugina?

Pin-upowym grochom towarzyszy zakładka i marszczenie, które podkreśla talię. Ta koperta nie jest udawana! Przód naprawdę składa się z dwóch warstw materiału.

Klasyczny trik z ciemnymi bokami i wzorzystym panelem pośrodku wyszczupla optycznie sylwetkę. Nadruk utrzymany jest lekko w stylu lat osiemdziesiątych, do którego nawiąże również Gaia w kolejnej części relacji.

Nessa

Nessa to zdecydowanie marka dla biuściastych. Ich imponująca rozmiarówka sięga aż do miski S! Ponadto ich oferta dla dużych misek nie składa się z samych semisoftów – mają również klasyczne miękkusy.

W pokazywanych modelach podobało nam się oryginalne wzornictwo, do którego przekonała się nawet nieprzepadająca za wzorzystymi stanikami Lola. Jej recenzję jednego z modeli Nessy przeczytacie już niedługo!

Kultowy już model Tatuaż występuje tutaj w wersji malinowej z czarnym haftem.

Fanki klasycznej elegancji ucieszą się z kremowo-beżowego modelu z czarnymi lamówkami.

Nie mogło tu zabraknąć florali na niebieskim tle, czyli najbardziej popularnej kombinacji kolorystyczno-wzorniczej w świecie gorseciarstwa.

Usztywniany full cup z metalowymi detalami – połączenie czerni, złota i ozdobnych paseczków jest zawsze dobre.

Modelka Paulina Walendowska pozuje w neonowym kostiumie w liściasty wzór – w sam raz na jesienny urlop last minute.

Styl boho od kilku sezonów święci triumfy i pojawia się w znakomitej większości kolekcji, zwłaszcza dużych marek. Jak widać, Nessa nie chciała być gorsza i proponuje nam bikini w aztecki wzorek.

Poprzednie relacje z Salonów Bielizny:

Wiosenny Salon Bielizny 2019 2/2; Paw na Siłowni

Wiosenny Salon Bielizny 2019 1/2; Wielki Gatsby w Tropikach

Jesienny Salon Bielizny 2018; Niebiańskie Róże (2/2)

Jesienny Salon Bielizny 2018; Ciastko w Buduarze (1/2)

Wiosenny Salon Bielizny 2018 – Nowalijki Gonią Weteranów

Jesienny Salon Bielizny 2017 – Dama z Kwiatem, Pejczem i Beżem

Wiosenny Salon Bielizny 2017; Wróżki, Buduar i Neonki

Tagi: , , , , , , , ,

Related Posts

by
Aga to leniwa buła, której nie chce się kupić kotletów do wyrównywania asymetrii biustu, wielbicielka staników niezwykłch i szperaczka okazyjna. Z wykształcenia psycholog kliniczny, co nie lubi NFZtu, z zawodu copywriter i marketingowiec, jak 99% absolwentów psychologii. 65F / 70E UK, 65G PL
Previous Post Next Post
0 shares