Jesienny Salon Bielizny 2021 – vivat home office i zwierzaki!

Wreszcie udało nam się zrealizować plan odwiedzenia Salonu Bielizny w pełnym składzie Misek Dwóch! Kasia nie mogła nam towarzyszyć podczas jesiennej edycji 2019, a w roku 2020 ewidentnie musiało się coś wydarzyć, bo nie pamiętamy zeń zbyt wiele… ale tym razem cała nasza trójka (z Niezawodnym Asystentem nawet czwórka!) stawiła się w Rzgowie pod Łodzią.

To my na stanowisku Endorfinelli. Zostałyśmy podjęte jak księżniczki.

A mówiąc serio, wpływ pandemii na branżę nadal jest odczuwalny. Na targach było zdecydowanie mniej wystawców niż przed dwu laty. Brakowało dużych polskich marek takich jak Nessa, Dalia, Samanta, Kris Line, Lupo Line, Gorteks. Zagranicznych producentów i dystrybutorów też pojawiło się niewielu (zaginął ołtarzyk z Marlies Dekkers!). Stoiska też jakby się skurczyły — część marek nie prezentowała wszystkich swoich propozycji, tylko coś w rodzaju „best of”. Nie zabrakło jednak tegorocznych debiutów, ale o tym wkrótce…

Przejdźmy do omawiania, co udało nam się zobaczyć, pomacać, sfotografować!

Trend nr 1: Zwierzyniec 🦙

Już słyszę to 'wzory zwierzęce? Phi, też mi nowość’.

Otóż tak, dla mnie to, co zobaczyłam na tegorocznym salonie, było nowością! Poza nieśmiertelnymi panterkami i mniej popularnymi, ale nadal występującymi od czasu do czasu zebrami pojawiły się bowiem także lisy, konie, zające, pająki, papugi i inne stworzenia, których normalnie nie widujemy na bieliźnie. Wszystkie lubimy i mamy zwierzaki (Agu ma nawet całą szufladę kotów — w sensie że bielizny w koty).

Novika postanowiła co sezon zaskakiwać nas kolejnymi mieszkańcami ZOO na mostku: był gepard o imieniu Stella, będzie zebra zwana Giselle! Poznałyśmy na stoisku Avy/Noviki projektantkę marki i zapewniła nas, że zwierzaków będzie coraz więcej. Złożyłyśmy zamówienie na lisa i Agu ma nadzieję, że go doczeka <3

Inny model tej młodej marki-siostry Avy będzie mocno panterkowy, ale jak widzicie bynajmniej nie prosty. Sophie Chaton pojawi się zarówno w wersji kompletu góra/dół (stanik i majtki), jak i w bieliźnie nocnej Z JEDWABIU. Tak, dobrze przeczytałyście. Z jedwabiu. Wszystkie przedstawicielki Noviki miały na sobie coś we wzorek Sophie Chaton i wyglądało to dosko.

Mediolano również nie podarowało sobie panterki, która objawiła się w wersji niebieskiej. Model zowie się bardzo prosto i konkretnie… Blue Panther 😉

Fankom motywów ornitologicznych polecamy natomiast Parrot: bajecznie kolorowy komplet z papużką na mostku w roli zawieszki.

Arachnofobki, zamknąć oczy: Bella Misteria ma zamiar na następne Halloween zrobić nam smaka pajęczyną na staniku! Samego pająka tu brak (a szkoda — prosimy o zawieszkę pajęczą!), ale model jeszcze wisi w niebycie pomiędzy „na pewno będzie w kolekcji” a „być może będzie w kolekcji”. Zdecydowanie głosujemy na opcję numer 1.

U Julimexa na stoisku dostrzegłyśmy uciekinierkę z pastwiska. Krowa zainspirowała chyba projektantkę modelu majtek Kiss Milk… a biorąc pod uwagę nazwę, możemy to „”chyba skreślić. Chociaż Kasia w myślach nazwała ten model „Cruella”, bo na myśl prędzej niż krowa przyszedł jej dalmatyńczyk.

U Endorfinelli zalęgła się cała gromada papug na kimonach, piżamkach i koszulkach. Wzory „Różowy Ptak” i „Brązowa Papuga” są przepysznie retro i luksusowe. Lola dostała oczopląsu ze szczęścia.

W rodzinie Panache (Panache, Cleo, Sculptresse, Panache Sport i Panache Swim) od dawna nie było zwierząt, więc nowa wersja Lyzy Vibe w zebrę została powitana gorącym entuzjazmem, zwłaszcza że nie jest to wersja klasyczna, biało-czarna, a kremowo-wenge. [Przyznaję, musiałam zguglać, jak się ten kolor nazywa. – Agu]

Mogłoby się wydawać, że Unico poszło na łatwiznę, serwując nam geparda w kolorach naturalnych (minus może ten pomarańczowy piping), ale to zdecydowanie… najbardziej zachowawcza z ich propozycji. Stay tuned, za chwilę zobaczycie więcej szaleństw!

Doctor Nap to młoda polska marka bielizny nocnej i wszelkiego homewearu. Projektanci sięgnęli do flory i fauny z naszego kręgu geograficznego, czerpiąc z różnych źródeł i estetyk — zarówno starych angielskich rycin, jak i uroczych ilustracji z książek dla dzieci. Lis to ulubione zwierzę Agu, reprezentowane w jej domu na poduszkach, ubraniach, kubkach, obrazkach ściennych, a nawet na drzwiach… więc na widok kimona wyglądającego jak porcelana po prostu musiała się złapać za metaforyczne perły.

Anita to marka z tradycją, ale w swoich kolekcjach zawsze znajduje miejsce na nawiązanie do motywów ściśle modowych. Tym razem dzikie koty wystąpiły w wersji ilustratorskiej, graficznej, a nawet rozpikselowanej.

Żeby jednak na panterce się nie skończyło, Anita Care proponuje Amazonkom gorset do pływania, czyli po prostu kostium kąpielowy z miejscem na protezę piersi. Wzorek na nim jest wybitnie retro, a spacerują po nim burgundowe leopardy. [Nosiłabym jak zła! – Agu]

Trend nr 2: 90’s are back 👩‍🎤

Wiadomo nie od dziś, że moda ma charakter cykliczny… I ewidentnie powrót do łask trendów z lat 90. ma miejsce nie tylko w odzieży noszonej na wierzchu, ale i w bieliźnie. Rozpoznajemy coraz więcej motywów, które pamiętamy z naszego dzieciństwa, wcześniejszego i późniejszego, bo moda roku 2000 i okolic również przebija się odważnie przez obowiązujące trendy.

Jednym z Kasinych wspomnień z wczesnego dzieciństwa są ubrania w tzw. mazaje. Może dlatego ma taki sentyment to podobnych deseni i nie potrafi przejść obok nich obojętnie jak przy tym odważnym kimonie plażowym Doctor Nap. [Mazaje… albo zebrę! – Agu]

Nie wiem, ile z Was to pamięta, ale crop topy wylansowała Britney Spears, zanim skończyła 18 lat:

Propozycja Hamany jest równie kusząca, co nostalgiczna <3 [Kasiu, nie kradnij mi contentu z następnej sekcji! – Agu]

Wiecie, u kogo nie spodziewałyśmy się zobaczyć inspiracji poprzednimi dekadami? U Belli Misterii! A jednak – bardzo retro groszki wjechały na ten co najmniej nietuzinkowy odcień zieleni, a swoim zamszowym w dotyku wykończeniem wyniosły ten model na kolejny poziom retro nostalgii.

Trend nr 3: Co to jest minimalizm? ✨

Mówiłam, że wróci przepych? Mówiłam! [W sensie że Lola mówiła. Nawet napisała o tym cały artykuł.] I miałam rację! Błyszczące tkaniny, obsypane kryształkami dodatki, łańcuszki, złoto, mnogość printów – wszystko to można było znaleźć w propozycjach na najbliższy sezon.

Propozycje Avy i Noviki to absolutny sztos. Mamy tu i zebrę w towarzystwie soczystej czerwieni i złotych dodatków, tęczowe nici i pasujące do nich oksydowane części metalowe, złote łańcuchy… Podobna eksplozja kolorów pojawiła się u Mediolano, zarówno w wersji kwiecisto-folkowej jak i egzotyczno-papuziej. Coraz więcej kolorów pojawiło się też w produktach Julimexu – oprócz liści w niemal neonowym odcieniu niebieskiego pojawiła się też kwiecista łączka oraz miks printów różnych, który bardzo spodobał się Kasi.

Koszula z czasów studenckich ukradziona Tacie? Nie, to góra od piżamy z kolekcji Mamma Mia! od marki Oh! Zuza. Ten print pojawił się na szlafroku, sukience i piżamie w dwóch krojach. W każdej jednak wersji wzbudził nasze wspólne O C H.

Trochę tu wiktoriańskiej Anglii, trochę fantazji na temat Marii Antoniny, za to jest bogato w koronkę, a to Agu lubi najbardziej. Tę uroczą koszulkę w kolorze gronostajowym proponuje również Oh! Zuza.

Unico to jeden z tegorocznych debiutów, w dodatku wchodzący na Salon z prawdziwym przytupem. Wzory z biblioteki złotej ery Versace i zderzenia kolorystyczne bez ograniczeń – poproszę z dokładką!

Jebitne wzorki pojawiły się również u Ewy Bien… te serduszka są jak ze szkolnego zeszytu, w którym zapisywało się szesnaście wersji swojego imienia i nowego nazwiska, kiedy już się upatrzyło Tego Jedynego. Nad Sento zakwiczała radośnie Kasia, i możecie spodziewać się wybitnie serduszkowych Walentynek 2022.

Rosa Faia kojarzy się nam raczej z subtelnym, klasycznym wzornictwem, ale w kolekcji plażowej projektanci tkanin puścili wodze fantazji i wybrali się w podróż sentymentalną, łącząc wspomniane wcześniej nawiązania do lat 90. z klimatami południowoamerykańskich kurortów. Nawet nad zimnym Bałtykiem można się poczuć rajsko, kiedy ma się na sobie coś tak radosnego!

Miałyśmy wielką przyjemność poznać kolejną debiutantkę na Salonie Bielizny, w dodatku z zagranicy. Zebra to marka z Litwy, która przyciągnęła nas do swojego stoiska nowoczesnymi modelami bazowymi (o których więcej powiemy nieco dalej) i kolekcją sportowo-plażową, w której każdy model można z powodzeniem wykorzystać zarówno na siłowni, jak i na basenie czy plaży. Soczysta zieleń zestawiona z gumą w neonowe pasy nie pozostawiła nas obojętnymi, w szczególności Kasi.

Na stoisku Julimexu czekała niespodzianka pod kryptonimem Paloma Pink. To nowa marka tego samego producenta, wyróżniająca się psychodelicznymi, soczystymi wzorami. Figi Paloma Pink można nosić zarówno jako bieliznę, jak i element stroju kąpielowego czy sportowego. W sumie każda okazja jest dobra, żeby świat nacieszył oko tymi energetycznymi printami.

Gorsenia natomiast wali po oczach Fuksją przez duże F w towarzystwie metalicznej nici.

Trend nr 4: Fly me to the stars 🚀

Czy motywy gwiezdno-planetarne wyjdą kiedyś z mody bieliźnianej? Szczerze wątpimy! Okazuje się, że można je interpretować na mnóstwo sposobów. Już dawno opuściły strefę sufitu w dziecięcym pokoju, zwiedziły gale i salony, a co sezon wracają w kolejnym obliczu. Weźmy jednak na tapet wersję, że tegoroczny Salon Bielizny obfitował w stroje, które spokojnie mogłyby znaleźć się w garderobie gwiazd kolejnych trylogii Gwiezdnych Wojen (KAMAN, na bank jeszcze będą kolejne)…

…zaczynając od Anity Active, w której ofercie pojawił się stanik sportowy z fiszbinami na zewnątrz miseczek. Tak, na zewnątrz. Ma to być odpowiedź na odwieczną udrękę polegającą na wyborze między podtrzymaniem a wygodą przy uprawianiu sportów wymagających dużo ruchu. Dodatkowo stanik ma niezwykłą zupełnie, stopniowaną regulację ramiączek!

Zwrot akcji: stanik codzienny inspirowany sportowym! Ten model możecie kojarzyć z czymś… kojarzycie go z Delta Padem, który testowała i pokochała Agu. To jednak wersja niesportowa, rzec można wręcz — wieczorowa, z muchą na mostku i woalką na miseczkach.

Ta braletka to prawdziwy high-tech; koronkowy wzór nie odznacza się pod ubraniem, zapięcie jest gładkie i bezpieczne dla pleców. Rozmiary co prawda konfekcyjne, ale korci, by sprawdzić, jak to ustrojstwo działa w realu.

Silk Milk proponuje koszulkę w geometryczny wzorek, ozdobioną metalizowaną koronką i welurową wstążką do ściągnięcia się w pasie. Wszystkie księżniczki z sci-fi mogłyby to nosić, a co najmniej dwie z nas nie są tu wyjątkami.

Chyba żadne spodnie piżamowe nie wzbudziły w Kasi takiego entuzjazmu, jak te propozycje Leptir. Motywy astralne to nie tylko pięcioramienne gwiazdki i logo NASA!

W sekcji Retro widziałyście i widzieliście opcję crop-topową z metalizowaną gumą od Hamany — do kompletu w ramach mix&match można sobie sprawić piżamkę ze wstawkami z siateczki. Kasia dostała takiej wcinki na widok, że nie wierzymy, jakoby miało się to skończyć czymkolwiek poza entuzjastycznymi testami.

Na chwilę wracamy do Noviki; czy przypomina Wam coś widok znajomy ten?

Master Magnius, CC BY 2.0, via Wikimedia Commons

Bo nam tak. Ale może to być wynik faktu, że dwie z nas bawiły się kiedyś w star warsowy cosplay, a stare nawyki umierają bardzo trudno. Powyższa czarno-łańcuszkowa kreacja to Pure Poison, co do którego mamy nadzieję, że będzie w komplecie z tym harnessem z dusikiem.

Linaise królewnom, które postanowiły podbić galaktykę, proponuje dresowy stanik sportowy z gumą zaczerpniętą prosto z męskich bokserek. Ten trend trzyma się nadal całkiem nieźle!

U Biggi pojawił się natomiast stanik w geometryczny i ASYMETRYCZNY (!) wzorek na przezroczystej siateczce, wyglądający zupełnie jak mapa jakiegoś fantasmagorycznego miasta wprost z czyjegoś fanfiction.

Bella Misteria reinterpretuje dresową szarość w postaci usztywnianego stanika; Miękki Dotyk wygląda zupełnie jak coś, co założyłaby na siebie kosmiczna żołnierka.

Ten model jeszcze nie ma imienia, ale ma za to agutkowe serce, i to się liczy najbardziej. Kiedy Twój stateczek kosmiczny robi ptiu-ptiu, to tak właśnie wygląda niebo.

Kto wie, co to aurora borealis? Bo chyba właśnie nią inspirował się Nipplex, tworząc ten przeuroczy szlafroczek ombre w barwach iście jutrzenkowych.

Na koniec całkowicie dosłowna interpretacja trendu gwiezdno-galaktycznego: Cornette zaprasza do sprawdzenia swojego horoskopu, i to w gronie rodziny atomowej!

Trend nr 5: Niebieskie migdały, fiołki i irysy 💙

Zawsze wypatrujemy koloru zielonego, bo zielonej bielizny nigdy za wiele. Kolejnym dość rzadko spotykanym kolorem, z czego zdałyśmy sobie sprawę rozmawiając z przedstawicielkami jednej z marek, jest żółty. Ewidentnie jednak to różne odcienie niebieskiego będą nam towarzyszyć w nadchodzącym sezonie. Od elektryzującej ultramaryny w Panache, Sculptress i Avie, przez morskie odcienie w Bella Misteria do eleganckich granatów w Rosa Faia i u Ewy Bień!

Uwielbiamy przewrotne połączenia wzorów i kolorów, dlatego doceniamy klasyczne róże w wersji ultramarynowej w modelu Dionne. Sculptresse, robisz to dobrze!

Bella Misteria to młoda marka, ale w ich kolekcjach da się zauważyć zamiłowanie do elegancji i stonowanej palety kolorystycznej. W nowej kolekcji proponują zgaszony odcień jako akcent (model Różana Mgła) i jako kolor totalny (Miękki Dotyk) oraz coś pomiędzy (Koronkowa Pokusa).

Romantyczne, delikatne wzory na modelu Rosa Faia nabrały wyrazu dzięki połączeniu dwóch odcieni: granatu i błękitu jako tło. To już evergreen tej marki; model romantyczna Fleur.

Ava umieściła w kolekcji dwie propozycje w trendzie niebieskim, zupełnie odmienne w charakterze: jedna subtelnie romantyczna (Crystal), druga bije po oczach nasyconą ultramaryną (Protea).

Model Crystal możecie już kojarzyć; wystąpił na blogu w wersji najbardziej pierwotnej na Madź, potem na Madź i Mamie Madź jako półgorset, a następnie na Agu w wersji Lady Ferrari!

Ten kostium kąpielowy jest tak naprawdę kompendium trendów na nadchodzący sezon: niebieski, przepych, zahaczający o lata 90. i połyskujący jak gwiazdy! Nie został jeszcze ochrzczony, ale wierzymy, że jego nazwa będzie równie glam, co on sam.

Jeżeli niebieski total look to dla Was za dużo, z odsieczą przychodzi oferta Mediolano. Na bardziej klasycznym, granatowym tle umieszczono błękitne hafty i kokardki. Fresh Blue przywodzi na myśl rajskie ptaki!

Julimex wziął na warsztat jeden ze swoich bestsellerowych wzorów – liście palmowe – i obok klasycznie zielonej wersji wypuści na wiosnę także niebieskie. Kasia już wie, że przygarnie je do swojej bezszwowej kolekcji!

Linaise oferuje swój flagowy model w bogatej palecie kolorów bazowych, ale na tym nie poprzestaje – zgaszony błękit to najnowsza propozycja.

Projektantom Oh Zuza! należą się wielkie oklaski za nowości na nadchodzący sezon, a ta koszulka to tylko jeden z dowodów. Model jest tak rozkosznie hedonistyczny, że oczyma duszy widzimy wylegującą się w nim Kalinę Jędrusik.

Ewa Bien, wierna swojej wysmakowanej tiulowo-koronkowej estetyce, interpretuje niebieski trend w różnych odcieniach: wieczorowego granatu i słodkiego błękitnego haftu na klasycznym białym tle. Z zachwyconego rozpędu zapomniałyśmy obfocić wersji niebieskiej, ale możecie nam uwierzyć na słowo: jest i taka z kwiatkami w błękicie!

Panache nie wprowadza tony nowości, ale jak już wprowadza, to widać, że trzymają rękę na pulsie. Energetyczne niebieskie sporciaki z fiszbinami i bez (kolory: Neon Rave i Retro Blue) i urokliwa, irysowa (wg katalogu – Cornflower Blue) Imogen prezentują się pysznie.

Mat poszerza swoją ofertę o bezfiszbinowe braletki z przedłużonym dołem. Falbanki, koronki i pastelowe odcienie dają efekt bardzo… dziewiczo-niewinny. Niewątpliwie ma swój urok!

Trend nr 7: Beż, co modny jest też 🍪

W całkiem dużej liczbie marek pojawiły się propozycje które my nazywamy „alternatywną bazą” – niby w neutralnych kolorach, ale z jakimś „twistem”, który sprawia, że jest tak… bardziej. Twistem może być np. błyszcząca, metalizowana koronka u Gorsenii.

Kolekcja Mediolano mieści różne nurty: obok czarujących neonowych koronek i misternych haftów nie zabrakło trendu paseczkowego. Za każdym razem, kiedy wydaje się, że wszystkim się przejadł, okazuje się, że nadal budzi zainteresowanie. Zwłaszcza kiedy nie są to czarne paseczki na czarnym tle!

Czy karmel to nadal beż? Naciągnijmy trochę rzeczywistość. Nowy Diamond od Ewy Bien będzie właśnie karmelowy; wersję miękką przetestowała Kasia.

Klasyk Panache, czyli Tango w kolejnej wersji kolorystycznej. Na żywo bardziej różowe, ale z zielonym dekorem zyskuje wyrazu. Model obchodzi swoje 21. urodziny, co oznacza, że może już wchłaniać drinki wylane sobie w dekolt w Stanach Zjednoczonych.

Novika to marka, która nawet tak bezpiecznemu kolorowi jak beż potrafi dodać fantazji i pieprzu. W pierwszej kolekcji zestawiali beż z czernią, tym razem w wariancie z czerwienią, równie apetycznym. Gillian Rouge zawróci w głowie niejednej fance ćwieków!

W tym trendzie nie mogło zabraknąć Belli Misterii. Budyniowy odcień nie oznacza banału — na tiulowej mgiełce pojawia się intrygujący roślinny motyw. Te słodkie uroczości to Perła Karaibów.

Miss Fabio zadebiutowało stacjonarnie ze swoimi biustonoszami, które bacznie obmacałyśmy. Oto śliczna, koronkowa Kate, która zdecydowanie nie jest zgrzebną bazą! Osoby o ciemniejszej karnacji docenią natomiast szlachetnie gronostajową Olę.

Na koniec beżaków — kolejny debiutant targowy, Zebra. Czego tu nie ma: wolne fiszbiny, smakowite odcienie ciasteczkowo-kawiarniane, koronki, gumki, paseczki, cyrkonie, złoto…

Trend nr 8: Home office 💻

Ewidentnie sprawdzają się nasze prognozy mówiące nie tylko o powrocie dekadencji, błysku, luksusowych tkanin, ale także stylowej wygody. Wiele marek postanowiło wprowadzić więcej produktów z kategorii piżam i szeroko pojętego loungewear/homewear — dresy, peniuary, szlafroki, koszulki. I są one śliczne! Niesamowitą przyjemność sprawiało nam mizianie tkanin na wieszakach. Miękkie wiskozy, welury, bawełny i jedwabie — to chcemy czuć na swojej skórze! Coś czujemy, że Salon będzie musiał niedługo zmienić nazwę na Salon Bielizny i Homewear!

Wspomniany już powyżej Doctor Nap (którego mam ciągle chęć skracać do Dr. Nap) proponuje nam absolutnie przeuroczą piżamkę w rysunkowe lisy.

Niby t-shirt, ale taki… bardziej. Bo jedwabny, od Silk Milk, z monogramem i w kolorze szlachetnie starego złota.

Swoją ofertę peniuarów rozszerzyła Hamana, której welurowe piękności momentalnie wpadły nam w oko. Mia w kolorze Pecan to niemal peniuar idealny — połączenie zgaszonego różu z czarną koronką to buduarowy evergreen. Piękną propozycją jest też szlafrok Glamour o kroju nieco wiktoriańskim, z drobną koronką na wyłogach, kieszeniach i nieco zaokrąglonych rękawach, któremu z wrażenia zapomniałyśmy zrobić zdjęcie, więc pokazujemy na fotografii produktowej.

Koronkowe spodnie? Czemu nie. To dalej Hamana, i model, przy którym wszystkie trzy zrobiłyśmy ooo.

Nipplex sugeruje natomiast koszulkę z lekko usztywnianymi miseczkami we wściekłej rudości a’la Agutkowe włosy. Coraz więcej pojawia się takich modeli, które modelują biust bez użycia fiszbin, za to z wykorzystaniem zaszewek, szwów i cieniutkiej pianki, co budzi naszą głęboką aprobatę.

Szlafroko-szata od Oh! Zuza wyglądałaby na miejscu zarówno na domowej kanapie podczas spotkania na Zoomie, jak i w modowej stylizacji letniej. I ten roślinny print! Do kompletu klasyczna koszulka.

Unico zachęca nas do wypróbowania stylu a’la kolaboracja Versace z H&M sprzed kilku lat. Neonowe barwy, barokowe esy-floresy, color blocking, cieniowanie, gradienty… czego tu nie ma!

Nie można w tej sekcji zapomnieć o Endorfinelli, która jak zawsze zaprasza do wylegiwania się w pięknych materiach na szezlongach i picia szampana. Koniecznie schłodzonego, koniecznie z truskawką. Koniecznie w towarzystwie osoby, która będzie chciała pociągnąć za pasek szlafroka.

Trend nr 9: Nie ma planety B

W branży odzieżowej temat katastrofy klimatycznej nie jest traktowany jak scenariusz na hollywoodzki film – to realny problem i na Salonie widać było, że coraz więcej marek podchodzi do tematu bardzo poważnie. Odwiedzając kolejne stoiska miałyśmy okazję doedukować się w temacie tkanin powstających z recyklingu, a także świetnych wegańskich alternatyw dla jedwabiu, takich jak wiskoza czy tencell. Certyfikowane tkaniny naturalne to już powszechny widok wśród polskich producentów bielizny. Dodatkowe pstryczki i oklaski dostaje od nas Endorfinella, szyjąca swoje produkty loungewearowe z tkaniny, która, jak zapewnia producent, pozostawiona w kompostowniku ulegnie rozkładowi w przeciągu ok. 6 tygodni. Niesamowicie nas cieszy również fakt, że zbieramy marki do zestawienia Szyjemy etycznie jak Pokemony na mieście!

Niezwykle miłe spotkanie miałyśmy na stoisku marki LAMA, do tej pory znanej głównie z bielizny bawełnianej (certyfikowanej i zdatnej do noszenia również dla dzieci w każdym wieku). Okazuje się, że marka poszerza horyzonty, oferując teraz bieliznę bezszwową i koronkową, a wszystko z sercem po stronie planety. Już teraz możemy zdradzić, że LAMA Design skradła serce Kasi swoimi super wygodnymi modelami!

Na targach poznałyśmy też debiutująca w tym roku markę Silk Milk. W krótkiej rozmowie z właścicielami dość szybko rozpoznałyśmy bratnie dusze, jeśli chodzi o podejście do ekologii. Silk Milk produkuje cały asortyment lokalnie, dba o minimalny ślad węglowy, a na stoisku zrezygnowali z papierowych katalogów (które owszem, lubimy, ale jak najbardziej wyobrażamy sobie świat bez nich!). Estetycznie Silk Milk zadowoli fanki prostoty przełamywanej cieszącymi oko detalami.

Z trochę innej beczki: gratulacje należą się Miss Fabio! Firma wpadła na pomysł dzielenia się katalogami w formie plakatu z kodami QR, za co dostaje od nas brawa za pomysłowość.

Lola na widok tego zapiała

Nowa kolekcja Noviki absolutnie skradła mi serce. Nie ma w niej chyba takiej rzeczy, której nie widziałabym chętnie w swojej szufladzie z bielizną, tudzież której nie przerobiłabym na kostium sceniczny. Ich dbałość o nadrobniejsze szczegóły jest naprawdę imponująca! Byłam też pod ogromnym wrażeniem nowej kolekcji Mediolano! Co druga pozycja w ich katalogu robiła mi takie „o, jakie to fajne… o, to jest w moim rozmiarze!”. Bacznie też będę obserwować markę Bella Misteria, bo mają propozycje na nadchodzący rok, które bardzo chciałabym, żeby się pojawiły.

Kasia na widok tego zapiała

Na wstępie muszę zaznaczyć, że piałam z ekscytacji na fakt swojej pierwszej wyprawy na Salon Bielizny! Sprawiło mi niesamowitą przyjemność i satysfakcję, że w końcu mogłam połączyć w głowie to, co nosimy i testujemy z osobami, dzięki którym mamy takie możliwości. Wędrując od stoiska do stoiska coraz bardziej nasiąkałam „salonową” atmosferą. Dało się czuć, jakby wszyscy obecni cieszyli się na okazję do serdecznego kontaktu z drugim człowiekiem, a nie tylko okazję do robienia biznesu.

Po przejrzeniu całego wachlarza ofert, trendów i ich interpretacji doszłam do wniosku, że sentyment za modą z mojego dzieciństwa to żaden wstyd i od dzisiaj mówię głośno: lata 90. to moje serce i dusza! Jako osoba najwięcej z naszej trójki pracująca z domu, bardzo doceniam bezproblemowy w utrzymaniu i milusi w noszeniu homewear, a to znalazłam u Hamany i nie mogę się doczekać testów. Papuzi motyw u Mediolan reprezentuje w moim zestawieniu tę bardziej elegancką, ale niepozbawioną swobody część asortymentu bielizny.

Agu na widok tego zapiała

Im dalej w las, tym mniej precyzyjnie jestem w stanie określić, jaki jest de facto mój gust bieliźniany. Biorąc pod uwagę jednak, co znalazło się w galerii poniżej… wygląda na to, że lubię zgaszone lub złamane wersje typowych dla bielizny kolorów, paski, metaliczne elementy, falbanki, czerń i zielenie. I lisy.

Za pomoc w organizacji całego przedsięwzięcia dziękujemy serdecznie Mastanarowi, który nas zawiózł, przywiózł, nagrał dla Was pokazy i dźwigał torby z katalogami. Zajrzyjcie do niego w wolnej chwili i zostawcie miłe słowo; streamuje gry, uczy i bawi, śpiewa (źle) i gotuje na wizji (lepiej).

Skomentuj