OMG CO TU SIĘ! Recenzja biustonosza push-up Konrad – Nicole 70D

Są takie dni, okoliczności i kreacje, kiedy masz ochotę na zmianę. W życiu, w wyglądzie, w szafie. Odpowiedni biustonosz załatwia te dwie ostatnie, a ekstremalny push-up może nawet wszystkie! Konrad w swojej ofercie dostarcza takie właśnie modele – powiększające i modelujące tak, że nie poznasz swojego dekoltu i profilu w lustrze. Przed Wami Nicole oceniona czujnym okiem (i biustem) Kasi !

beżowo czarny biustonosz push up na małe biusty Konrad Nicole

Konrad Nicole 70D – wymiary

Wymiary/Measurements:

Obwód rozciągnięty/Band stretched: 76 cm

Obwód w spoczynku/Band: 65 cm

Szerokość pojedynczej fiszbiny/Cup width: 18 cm

Głębokość miski/Cup depth: 15 cm

Długość pojedynczej fiszbiny/Wire length: 16 cm

Szerokość mostka/Gore width: 1 cm

Wysokość mostka/Gore height: 3 cm

Wysokość pasa koło miski/Wing height: 11 cm

Szerokość ramiączek/Straps width: 1.5 cm

Haftek w rzędzie/Hooks: 4

Ocena: / Rating:

Estetyka / Aesthetics

  Wygoda / Comfort  

  Cena / Price

  Wytrzymałość / Longevity      

    Kształt / Shape

Czy push-upem unieważniam swoje piersi?

Zanim przejdę do opisu i oceny tego modelu, muszę poczynić oświadczenie: ogólnie akceptuję rozmiar swojego biustu. Czasami tylko mnie denerwuje, że w stosunku do szerokości ramion i bioder wygląda na mniejszy niż w rzeczywistości, ale może to być kwestia percepcji po latach niechęci do własnego ciała i postrzegania go w częściach zamiast jako całości. Dlatego nie traktuję Nicole jako rodzaju protezy, której potrzebuję, aby czuć się dobrze we własnym ciele.

Podchodzę do tego biustonosza bardziej na zasadzie okazjonalnej zmiany wyglądu, jak w makijażu – nie maluję ust codziennie na intensywne kolory, ale czasami tak lubię. Zmieniają one znacząco wygląd mojej twarzy, jednak nie mam absolutnie problemu z ich naturalnym rozmiarem i kolorem. OK, mam czystą pozycję startową, ruszam z recenzją!

Jak się prezentuje Konrad Nicole

Agu doradziła mi ten model jako push-up życia, który robi dolinkę między piersiami na każdym rozmiarze. Przyznam, że zabrzmiało kusząco, tym bardziej, że na zdjęciach model wygląda na bardzo elegancki, a kolorystyka jest uniwersalna – “twarzowy” odcień nude pokryty delikatną siateczką siateczką lekko odbijającą światło, z akcentami czarnej koronki po bokach. Koronka na żywo prezentuje się jeszcze ładniej niż na zdjęciach katalogowych – bardzo delikatna, a jednocześnie solidna dzięki elastycznym włóknom. Paczkę od sklepu Koemi otwierałam z prawdziwą ekscytacją.

beżowo czarny biustonosz push up na małe biusty Konrad Nicole

Kiedy rozłożyłam Nicole na łóżku i pomacałam miseczki… nie wierzyłam, że można wpakować taką warstwę pianki w jeden biustonosz! Zwłaszcza od spodu i z boku. Za to zaintrygowały mnie rowki na brzegach miseczek, wyglądające jak hamulce dla potencjalnie wypadającego biustu. No cóż… Kiedy ubrałam się w Nicole i ułożyłam zawartość w środku, zrozumiałam, czemu służą.

OMG CO TU SIĘ!, czyli kształt biustu

Dolinka zaiste pojawiła się, na tyle intensywna, że tworzy spory cień między piersiami. Gdybym jeszcze oprószyła sobie dekolt rozświetlaczem i wykonturowała bronzerem, to miałabym efekt implantów! Umieszczenie dużej ilości wypełnienia od spodu i po bokach jest zdecydowanie przemyślane – dzięki temu góra nie jest aż tak sztywna i sztuczna, jak w wielu innych push-upach goszczących w mojej bieliźniarce na przestrzeni lat.

Rowki hamujące i delikatnie “nachylone” miseczki jak najbardziej mają rację bytu, trzymając piersi w ryzach i nie pozwalając im na wyskoki przy intensywniejszym ruchu. Podsumowując: efekt wprawił mnie w osłupienie. Nigdy nie miałam takiego szałowego dekoltu (no, może pomijając gorsety ze stalowymi fiszbinami, ale to w zupełnie innym wymiarze rzeczywistości, czyli na scenie).

Rozmiarówka i konstrukcja

Po kilku zakupach różnych marek w rozmiarze 70C podeszłam do tabelki Konrada nieco podejrzliwie. Ciekawiło mnie, czy faktycznie 70D okaże się lepszym wyborem i muszę przyznać, że tak właśnie się stało. Wprawdzie obwód wymagał “rozpracowania” i dopiero po kilku noszeniach przestał mnie drażnić, ale na chwilę obecną, kiedy lekko się rozciągnął, pasuje jak ulał. Weźcie jednak pod uwagę, że to rozciągnięcie nie należy do rekordowych i cały czas noszę Nicole zapiętą na ostatnią haftkę. Jeśli chodzi o miseczki, to mniejsze spłaszczałyby mi biust (co przy ogólnym efekcie mogłoby pozostać niezauważone, ale na pewno odczułabym po całym dniu noszenia).

Przyznam się szczerze, że zakup Nicoli przez internet nauczył mnie uważniejszego patrzenia na takie elementy biustonosza, jak wysokość boczków i liczba haftek. Liczyłam na sekretną broń nabiustną do eleganckich sukienek, które lubią odrobinę więcej objętości w dekolcie, a tymczasem przy każdej kreacji z odrobinę wyciętymi ramionami Nicole lubi wystawać, bo sięga mi pod same pachy. Plecy, ze względu na liczbę haftek, również wypadają dość wysoko, tuż pod samymi łopatkami. Plus taki, że wszystkie potencjalne wałeczki można schować pod spód, ale jako fanka niskich pleców i braletek raczej nie przekonam się do takiego rozwiązania.

beżowo czarny biustonosz push up na małe biusty Konrad Nicole

Domyślam się, że przy większych rozmiarach taka konstrukcja ma sens, ale z drugiej strony… czy duże rozmiary potrzebują takich push-upów? Czy nie da się skonstruować mniejszego biustonosza niebędącego bezpośrednim przeskalowaniem większego? Przy moim małym biuście i przeciętnej sylwetce takie wysokie boki i tył robią wrażenie pancerza. Ale o wygodzie za chwilę.

Na komfort trzeba zasłużyć?

Dość często mam wyrzuty sumienia, że ociągam się z pisaniem recenzji i nie robię ich tak często, jak bym mogła, ale tym razem dłuższy czas noszenia (zakupy zrobiłam bodajże w lipcu, a mamy koniec października) zadziałał na korzyść Konrada i ich nietuzinkowego wyrobu. Jeśli chodzi o wygodę, moje pierwsze doświadczenia z Nicole podsumowałabym jednym słowem: zbroja. Ciężka, sztywna, po ośmiogodzinnym dniu pracy z ulgą zdejmowana w domu. Gdybym zrecenzowała ten biustonosz po pierwszych trzech noszeniach, dostałby dwie gwiazdki w kategorii “wygoda”!

Na szczęście, jak wspomniałam, obwód się nieco naddał i dopasował, co przyniosło zdecydowaną ulgę. Teraz mogę chodzić w Nicole cały dzień, od rana do wieczora; raczej nie awansuje do statusu wygodniczka, ale z pewnością uciekł z niechlubnej kategorii uprzęży. Nie polecam jej może na upały albo pomieszczenia z temperaturą powyżej 25 stopni, bo biust zaczyna się pocić jak szalony, ale zdecydowanie można dłużej cieszyć się optycznym powiększeniem o dwa rozmiary.

Do kompletu: figi

Odkąd dołączyłam do ekipy Miski Dwie, zaczęłam kupować biustonosze w komplecie z majtkami. Wybieram zwykle figi albo szorty, stringów szczerze nie cierpię i ostatni raz miałam je na sobie bodajże w liceum. Do Nicole możemy dobrać figi z bokami z koronki doszytymi do podstawy z beżowej siateczki, która na pośladkach układa się w kształt stringów, czyli… coś w rodzaju kompromisu. Niestety, mimo smakowitego wyglądu nadal pracują na swoją pozycję w hierarchii majtkowej – w tej chwili znajdują się w kategorii “jak już nie mam nic wygodnego, a jeszcze nie mam okresu”. Może się to zmieni, może nie, ale nie liczę na wielką rewolucję.

Opinie końcowe

Konrad stworzył Nicole jako stanik do zadań specjalnych i trzeba przyznać, że spełnia je bez zarzutów – w żadnym innym modelu mój biust nie wygląda tak okazale. Dla tych z Was, które lubią się zmieniać, eksperymentować z ubraniami i wizerunkami, powinien dostarczyć sporo frajdy. Przygotujcie się jednak na chrzest bojowy i zbierzcie odrobinę cierpliwości, bo zanim nowy biustonosz polubi się z Waszym ciałem, musi minąć trochę czasu. Z innej beczki – mam nadzieję, że Nicole nie stanie się dla nikogo elementem garderoby niezbędnym do osiągnięcia względnego zadowolenia ze swojej figury. Z doświadczenia wiem, że push-upy, a raczej ich efekt, potrafią uzależniać, tak samo jak wypełniacze w ustach czy przedłużane paznokcie. Chyba dlatego dobrze zmieniać perspektywę i nosić najróżniejszą bieliznę, od push-upów przez semisofty po braletki. Niech żyją cycki!

Tagi: , , , , , , ,

Related Posts

by
Kasia rzeźbi w słowach, ma zawsze za dużo pomysłów i na wszystko próbuje spojrzeć z innej strony. 1/3 życia spędza jako specjalista od marketingu dla programistów, a po godzinach odreagowuje z pędzlem w ręku jako wizażystka (i makijażoholiczka, ale ćśśśś, nikomu nie mówcie). Wielbicielka dobrej kawy, kina, czekolady, swojego psa Portera i konkubenta Piotra – kolejność przypadkowa.
Previous Post Next Post
0 shares