Majtki menstruacyjne dla (prawie) każdego – recenzja majtek menstruacyjnych WIMIN

Firma WIMIN zajmuje się produkcją przede wszystkim suplementów dla kobiet, ale wprowadzili jakiś czas temu kolejny produkt, którym są majtki menstruacyjne. Nasza ostatnia recenzja majtek menstruacyjnych autorstwa Agu była jednym z najczęściej czytanych postów na Miskach, niezmiernie się więc ucieszyłam, że i ja mogę spróbować.

Majtki menstruacyjne WIMIN

Zacznijmy od tego, że majtki menstruacyjne WIMIN są ładne. Dostępny jest na razie tylko jeden model, ale jest to solidna propozycja. Czarne, bawełniane majtki z wysokim stanem mają siateczkowe wstawki na biodrach. Przypominają mi nieco majtki do kompletu Sachi marki Elomi. Na pochwałę zasługuje także rozmiarówka od XXS do XXL – to aż 7 rozmiarów, więc naprawdę sporo osób znajdzie coś dla siebie. XXL świetnie pasowało na moją pupę w rozmiarze 46. 

Jak to się nosi?

No dobrze, ale jak to się nosi? Pierwsze wrażenie w dotyku było dość dziwne. Trzy warstwy medycznej fizeliny wszyte między dwie warstwy bawełny są spore (z tyłu dochodzą one do samej krawędzi, mamy więc osłoniętą całą pupę) i w dotyku wrażenie było na początku trochę… pieluchowe. Są one zdecydowanie sztywniejsze niż zwykłe bawełniane figi. Ale po założeniu majtek szybko zmieniłam zdanie. Te majtki są naprawdę wygodne. Naprawdę wygodne. Zdały też test spania – nic nie przeciekło i nie było żadnych niespodzianek na prześcieradle. Mam zatem komfort braku niespodziewanych przecieków. Nie muszę się martwić, czy coś mi się nie przesunęło. Wrażenie jest podobne jak przy noszeniu podpasek – czasem czuć, kiedy coś wypływa. Ale warstwa chłonna jest naprawdę chłonna i w żadnym momencie nie miałam uczucia, jakbym miała po prostu mokro. Wytrzymałam w nich spokojnie ok. 8-9h spędzone w podróży (a więc niezbyt aktywne ruchowo), a po ponownym upraniu również noc.

Na stronie WIMIN można przeczytać, że majtki mają chłonność 4 tamponów – ale wszystko zależy oczywiście o jak dużych i jak chłonnych tamponach rozmawiamy. Tym niemniej – są chłonne.

Pranie też zresztą jest relatywnie bezproblemowe. Odruchowo wypłukałam majtki porządnie przed wrzuceniem do pralki w zimnej wodzie, a potem po prostu wrzuciłam do pralki. Według metki nie należy suszyć ich w suszarce ani prasować, ale suszarki nie mam oraz, kto prasuje majtki???

(z góry przepraszam, jeśli ktoś to robi, chętnie się dowiem po co)

Jednym z nielicznych mankamentów, jakie odczułam, była wysokość majtek. Są one i tak dość wysokie, ale jak dla mnie (wzrost 171 cm), brakuje im dwóch-trzech centymetrów. Na mnie ich górna gumka wypadała w miejscu, gdzie niezbyt wygodnie cięły mi brzuch. Jest to ten rodzaj dyskomfortu, który irytuje mnie w pierwszych dniach okresu, kiedy jestem cała kłębkiem bolesnych doznań fizycznych. W dalszych dniach czułam się z tym dość neutralnie, ale nadal – byłoby fajnie gdyby nie obciskały.

Pewnym problemem jest też czarny kolor, bo… trudno określić obfitość okresu? Ale z drugiej strony jest to najbardziej “neutralny” kolor, a po prawdzie już po pierwszym praniu wkładka po wewnętrznej stronie uległa lekkiemu odbarwieniu (co jest zupełnie normalne i nie należy się tym przejmować). Może to być jednak z tych rzeczy, które dla jednych będą problematyczne, a dla innych kompletnie nie.

Majtki menstruacyjne WIMIN – opinie końcowe

Z pewnością majtki menstruacyjne będą świetną opcją dla osób o częściach intymnych wrażliwych na kontakt z plastikiem. Miejsce, w którym majtki stykają się ze skórą to 100% bawełna. Ogólnie majtki całościowo mają skład 95% bawełna, 5% elastan, a materiały z których są uszyte mają certyfikat oeko-tex. Pamiętajmy, że w czasie okresu części intymne są bardziej ukrwione, a więc bardziej wrażliwe na dotyk, więc to ma znaczenie! 

Cena majtek menstruacyjnych WIMIN – 90 zł – jest bardzo zachęcająca. Oczywiście, nie jest też najniższa. Myślę jednak, że koszt jednej-dwóch par może się zwrócić właściwie w ciągu roku. Przy ich chłonności dwie pary prane na zmianę mogłyby w zupełności wystarczyć na cały okres miesiączki.

Biorąc pod uwagę ich uniwersalny fason i kolor, moim zdaniem to naprawdę świetna opcja dla osób, które chciałyby spróbować jak się nosi majtki menstruacyjne i czy jest to produkt dla nich. Dziewczyny z WIMIN też podkreślają, że majtki świetnie się sprawdzają w parze z kubeczkiem czy tamponami. Można taki patent wykorzystać przy bardzo obfitych dniach, bo wiadomo, że każda menstruująca osoba może krwawić inaczej.

Jestem bardzo ciekawa czy WIMIN postanowi wprowadzić więcej modeli majtek menstruacyjnych, albo wyprodukować ten jeden obecnie dostępny w innych kolorach. Zdecydowanie chętnie zaopatrzę się w kilka par takich majtek więcej i przestawię kompletnie z jednorazowych produktów menstruacyjnych na wielorazowe. Jest to nie tylko wygodniejsze, ale i dobre dla środowiska, a to przecież najlepsza możliwa kombinacja!

Skomentuj