Niechlujstwo biesiadne; recenzja biustonosza Malinez – MagicUp 65H

Malineza już raz próbowałam kupić, akurat przed wyprowadzką w zeszłym roku, i wtedy padłam ofiarą własnej logiki. Wybrałam rozmiar 70F (regularnego 65G nie było w modelu, który mi się spodobał), tabelka klasycznie wskazała 75C, natomiast stanik który otrzymałam mogłam sobie zapiąć na łopatkach a biust wylewał mi się środkiem. Produkt odesłałam i zapomniałam w ogóle o marce, aż przyszedł sezon planowania następnego roku recenzyjnego… i wpadła mi myśl, że może warto wrócić do testów i dać firmie szansę. W końcu opinie na temat marki Malinez w sieci są dość szczątkowe.

Trzymajta się, miłe Państwo, bo będzie zabawnie.

Nie zaczęło się aż tak źle. Sklep jest bardzo sensownie podzielony na sekcje, i przy każdym produkcie są linki do pasujących do niego dodatków; koszul nocnych, majtek, biustonoszy, gorsetów. Duży plus za to, chciałabym bardzo, żeby więcej sklepów tak robiło! Minus za szukanie po kolorach – jakkolwiek doceniam inwencję twórczą osoby z zespołu Malinez, która użyła nazw “różany”, “marchewkowy” i “łososiowy”, który to kolor z bliżej nieznanej przyczyny wylądował po “zielonym”, to jednak wolałabym mieć po prostu do wyboru różowy i pomarańczowy, a potem przejrzeć jego odcienie, niż się zastanawiać, czym się różni na przykład modrakowy od granatowego – nie można zaznaczyć naraz więcej niż jednej barwy. Zdarzył się także rodzynek – kolor “angielska róża”, który oznacza… biały z zielonymi i czerwonymi dodatkami. Okej.

Po lewej stronie widzimy banerek, który (jeśli mamy sokoli wzrok lub dobre okulary, bo nie zmieniałam wielkości) poinformuje nas, że od 100 zł z górę wartości koszyka w sklepie Malinez przysługuje nam rabat. Na swoje zamówienie faktycznie otrzymałam 2% rabatu.

Dedukując, że uprzednio kupione 70F trzeba zamienić na 65H, pobuszowałam po stronie i znalazłam 2 (słownie: dwa) modele, które może nie tyle mi się podobały, co niepodobały mi się najmniej z dostępnych. Wiem, że każdy ma swoją estetykę, i mi też nie wszystkie marki się podobają, absolutnie nie jestem na przykład fanką Freyi, ale oesu… czy tylko dla mnie ta bielizna wygląda na zdjęciach na po prostu brzydko uszytą? Kojarzy mi się z chińskimi push-upami, które czasem widuję na pobliskim bazarku, czyli obklejonymi drapiącą koronką kopami z pianki z ewentualnym dodatkiem wisiorka obłażącego ze srebrnej farbki. Mój poprzedni zakup mam w pamięci już tylko jako mgliste wspomnienie, toteż nie porównam, ale nie wydaje mi się, żeby aż tak krzyczał tandetą.

Model wybrany, dodany do koszyka, robimy zamówienie. 20 minut zmagałam się z formularzem dostawy, ponieważ uparcie twierdził, że wypełnione dwa razy przez Google i raz przeze mnie dane dostawy są nieprawidłowe, toteż w końcu skapitulowałam, wylogowałam się, i dodałam dane do faktury w komentarzu do zamówienia. Malinez, poprawcie UX.

Mówiąc szczerze najbardziej ze wszystkiego wzruszyły mnie jednak przaśne zdjęcia – modelka w pozie ginekologiczno-erotycznej gnie się na łożu pokrytym zieloną pościelą w odcieniu groszkowym (to się chyba krepa nazywa), w tle lustro (brudne) w którym odbija się drukarka (?) stojąca na szafce nocnej i jakieś otwarte drzwi na piętrze. Bielizna niemal ginie pod naporem koafiury wyglądającej jak poliestrowa peruka, biżuterii i makijażu, i jest zdecydowanie źle dobrana; tego ostatniego nie widać aż tak bardzo, ale daję słowo, że w sklepie ciężko jest znaleźć fotkę, na której modelka miałaby prawidłowo dobrany rozmiar biustonosza. Z drugiej strony pani nie usunięto włosków z ramienia, aczkolwiek wątpię, czy to gest ciałopozytywny, podejrzewam raczej, że grafik obsługujący Malinez padł i odmówił dalszej edycji, bo te zdjęcia są fatalne w stopniu strasznym. Naprawdę, postawienie modelki w dobrze dobranym staniku pod białą, oświetloną ścianą czy innym gładkim tłem byłoby znacznie bardziej estetyczne i tchnęło mniejszą grozą, niż próba oddania luksusu i Wersalu w stylu przypominającym gazetki porno z lat wczesnego kapitalizmu. Takie, powiedziałabym, duchologiczne nawet są te zdjęcia (tak przy okazji – polecam książkę Olgi Drendy na ten temat – Duchologię, jeśli ktoś nie kojarzy, rarytas jak rzadko). Doszukując się plusów; bardzo mnie cieszy, że modelki Malinez nie mają biustów sztucznych, na których staniki leżą zupełnie inczej, niż na piersiach naturalnych. Za to firma ma ode mnie uśmiech.

Malinez – MagicUp


Więcej przykładów fatalnego dopasowania – poniżej.

Zabawny jest zwłaszcza fakt, że w modelach z ekstremalnie niskim mostkiem modelki ustawiono tak, aby prezentowały, jak pięknie ten mostek odstaje od ciała i jak fiszbiny nie leżą przy ciele.

Ale dobra, ponarzekałam, czas na recenzję właściwą.

Malinez – MagicUp 65H

Wymiary/Measurements: 

Obwód rozciągnięty/Band stretched: 82.0
Obwód w spoczynku/Band: 61.0
Szerokość pojedynczej fiszbiny/Cup width: 14.0
Głębokość miski/Cup depth: 17.0
Długość pojedynczej fiszbiny/Wire length: 25.0
Szerokość mostka/Gore width: 1.2
Wysokość mostka/Gore height: 6.0
Wysokość pasa koło miski/Wing height: 11.0
Szerokość ramiączek/Straps width: 1.5
Haftek w rzędzie /Hooks: 2

Ocena: / Rating:

Estetyka / Aesthetics

Wygoda / Comfort

Cena / Price

Wytrzymałość / Longevity

Kształt / Shaping

DSCF7285 DSCF7298 DSCF7301


Na żywo komplet wygląda sporo lepiej niż na zdjęciach, zwłaszcza metaliczna nitka jest miłą niespodzianką (na fotkach jej nie dojrzałam, w opisie brak na jej temat słowa), nie widzę niedoróbek, wystających nitek, ani krzywych szwów, więc jestem pozytywnie zaskoczona. Kwiaty wyhaftowane na miseczkach bardziej niż róże przypominają mi maki – i w sumie jest to kwiat, który rzadko widuję na bieliźnie, więc hej, aprobuję! Listeczki z kolei wydawały mi się na zdjęciach zielone, co mnie smuci, bo niestety w rzeczywistości takie nie są.

DSCF7308 DSCF7322 DSCF7321


Model MagicUp obiecuje efekt dekoltowy bez gąbek dzięki specjalnej konstrukcji (“efekt push up uzyskany poprzez odpowiedni krój, bez poduszek“). Obstawiałam, że Malinez ma tu na myśli po prostu konstrukcję balkonetkową, jednak to, co do mnie trafiło, nijak balkonetki nie przypomina. Miseczki są ekstremalnie płytkie w dolnej części i (stosunkowo) głębokie w górnej, dzięki czemu utrzymują piersi pod kątem około 45 stopni w stosunku do klatki piersiowej, wyciągają je wprzód, i jednocześnie zmuszają do nacisku na mostek stanika, co w efekcie wygląda, jakby jakiś duch ciągnął mnie za sutki. Dlaczego podkreślam, że górna część miseczek jest tylko stosunkowo głęboka?

DSCF7287 DSCF7304 DSCF7303 DSCF7306


Ponieważ nie wiem, jak inaczej określić sytuację, w której moje standardowe 65G nie zostaje dobrze objęte fiszbinami nawet w rozmiarze 65H (65I już Malinez nie szyje, więc nie wymienię sobie na większy rozmiar). Tak, MagicUp to model zaprojektowany w rozmiarówce brafitterskiej, który ma za zadanie udawać efekt za małych miseczek.

Wut.

DSCF7286


Kuriozalna w kontekście tej sytuacji jest rada ze strony producenta, w którym brafitterka Malinez instruuje, jak dobrać rozmiar: “Jeżeli masz troszkę mniej w biuście, wystarczy centymetr, proponujemy aby wybrać miseczkę o rozmiar mniejszą, wtedy biust będzie bardziej wyeksponowany i miseczki nie będą odstawały.” Możemy także przeczytać, że “Ciągliwość boczków nie jest zbyt duża i zaleca się dobierać rozmiar ściśle pod wymiar pod biustem, znaczy nie zaniżać obwodu! Jeśli masz pod biustem 73 cm, zamów 75 pod biustem. Bardziej ścisła miseczka uwypukla mocniej biust. […] Podstawowy rozmiar do obwodu 73, stanik 70D, w tym staniku lepiej zamówić 75C.

Idąc tym tropem musiałabym wybrać rozmiar 75F. No… życzę powodzenia, skoro obwód 70 mogłam sobie zapiąć na szyi prawie. Czy wspominałam, że rozmiar 65H ma w naciągu 82 cm? Bo ma. Naprawdę. Ale “ciągliwość boczków nie jest zbyt duża”.

Między mostkiem a ciałem mam miejsca na palec serdeczny i wskazujący. To sprawia, że biust nie jest utrzymany w miejscu, i bauns niestety wymaga trzymania piersi rękoma przy wchodzeniu na schody czy gwałtowniejszym ruchu, a przy pochylaniu się piersi potrafią nieco wypaść górą. To tchnie grozą zwłaszcza kiedy zdamy sobie sprawę, że biust nigdy nie uciekł mi fizycznie z żadnych zamałości typu 85C, które nosiłam w liceum.

Kształt jest cokolwiek… komiczny. Przeszukując dział porady Malinez znalazłam problem “Miseczka nie napina się na biuście, odstaje i sterczy na środku.” Odpowiedź? “Masz sportowy, młodzieżowy typ biustu, ( rozlany bardziej płaski)  odpowiedni model stanika np. jak Ewa1,  lub  Puch-up (sic), albo młodzieżowy bez fiszbin.” Tak, mój wiotki i zmęczony wahaniami wagi biust jest sportowy i młodzieżowy, trochę jak najki w kolorach neonowych.

DSCF7288

Majtki do kompletu, które wybrałam, to figi z nieco wyższym stanem i dość najntisowym krojem. Są wygodne, aczkolwiek nie robią nic dla figury ani nie podkreślają kształtów. Mam wrażenie, że jestem tak rozgoryczona stanikiem, że borowi ducha winnym majtom próbuję przypisać więcej wad niż realnie mają, więc może przejdę do wniosków.

DSCF7320


Gdybym miała to jakoś podsumować, to powiedziałabym, że konstruktor chciał skombinować efekt wizualny, jaki dają za małe biustonosze, z brafittingiem – stąd rzekomo brafitterska rozmiarówka do literki H i dziwaczna konstrukcja. Ja rozumiem, że tabelki rozmiarowe rzadko kiedy mają cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, ale żeby takowa tabelka wskazywała rozmiar 75C, a 65H było zdecydowanie za małe w miseczkach, to już trzeba się naprawdę postarać. Czyżby marka próbowała szyć dla osób, które dopiero co się zbrafitowały i nie chcą czekać na migrację tkanki? Nie wiem, ciężko jest mi naprawdę wymyśleć, co konstruktor miał na myśli szyjąc taki model. Nie wyobrażam sobie też, jaki rozmiar musiałabym sobie kupić, żeby miseczka była dostatecznie głęboka, skoro przy 65H brakuje mi nadal około 2-3 cm. 65I? 65J?

Jest to moje drugie podejście do zakupów w Malinez, i spasuję już. Nie będę próbowała kupować 70H i zwężać, żeby zweryfikować, czy to jakoś naprawi sytuację, bo czuję się po prostu potraktowana niepoważnie. Cena 79 zł za biustonosz to bardzo mało, jednak nawet taka kwota nie usprawiedliwia nienoszalnej konstrukcji. Jak macie ochotę coś nabyć postawcie na koszule nocne; są zdecydowanie bezpieczniejsze.

Na koniec, w bonusie – piękny przykład na to, jak nie dobierać rozmiaru gorsetu.

Malinez - Gorset La Bella "Angielska Róża"
Malinez – Gorset La Bella “Angielska Róża”

Tagi: , , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Aga to leniwa buła, której nie chce się kupić kotletów do wyrównywania asymetrii biustu, wielbicielka staników niezwykłch i szperaczka okazyjna. Z wykształcenia (już zaraz prawie) neuropsycholog kliniczny, co nie lubi NFZtu, z zawodu copywriter i social media specialist. 65F / 70E UK, 65G PL
Previous Post Next Post
0 shares