Me Seduce Olivia Red set cover

Me Seduce, Olivia Red Set L/XL: Bielizna filozoficzna

Po czym poznać naprawdę wyjątkową przyjaźń? Twoja przyjaciółka kupuje sobie komplet bielizny erotycznej, a kiedy na nią nie pasuje, to daje ci go w prezencie, przy zerowej konsternacji po obu stronach 🙂 Podczas legendarnych łowów lumpowych do Agu zamrugało coś satynowo, metalowo, paseczkowo – był to intrygujący, nowiutki zestaw bielizny erotycznej polskiej marki! Za chwilę opowiem Wam, dlaczego recenzuję go ja oraz ile refleksji na temat kondycji ludzkości można mieć po frustrującej przymiarce czegoś, co powinno sprawiać, że czujecie się seksownie. Ten wpis udowodni Wam, że nie ma głupich pytań, są za to głupie produkty. Oto Me Seduce i ich zestaw Olivia.

Me Seduce Olivia Red Set L/XL – wymiary

Obwód rozciągniętyBand stretched88.0
Obwód w spoczynkuBand77.0
Szerokość miskiCup width16.5
Głębokość miskiCup depth16.0
Długość pojedynczej fiszbinyWire length16.0
Szerokość mostkaGore width2.0
Wysokość mostkaGore height2.0
Wysokość pasa koło miskiWing height2.0
Szerokość ramiączekStraps width1.0
Haftek w rzędzieHooks1

Ocena – Rating

Estetyka/Aesthetics: 7/10

Wygoda / Comfort: 4/10

Cena / Price: 5/10

Wytrzymałość / Longevity: 5/10

Kształt / Shape: 4/10

Głupie pytanie nr 1: Do czego służy bielizna erotyczna?

Domyślam się, że takie pytanie na blogu bieliźniarskim może budzić co najmniej konsternację, jeśli nie śmiech na sali, ale trzymając w ręku stanik i majtki od Olivii poczułam, że mam do czynienia z czymś, do czego podejdę zupełnie inaczej niż jakiejkolwiek innej bielizny tutaj przeze mnie zrecenzowanej. Wydawałoby się dość oczywiste, do czego służy bielizna: ma p o d n i e c a ć . I tu moja wiecznie niespokojna głowa zaczyna mieć wątpliwości. Do tej pory w moim życiu nie istniała kategoria bielizny erotycznej; bielizna po prostu była, nosiłam to, co mi się podobało i kiedy miałam na to nastrój. Także całkiem serio zapytuję: kogo bielizna erotyczna ma podniecać? Osobę podziwiającą, czy może noszącą? Obstawiam, że równie podniecające może być i noszenie, i podziwianie bielizny erotycznej, ale w takim razie…

Głupie pytanie nr 2: Co decyduje o tym, że bieliznę można nazwać erotyczną?

Pozwólcie, że założę swoje wyimagonowane bryle kujona i odpalę równie wyimaginowaną fajkę filozofki. Jeśli zastanowimy się nad kwestią waloru erotycznego bielizny od strony projektowej (w końcu bielizna to też dziedzina projektowania), zarówno osoba nosząca, jak i odbierająca(?) będzie miała inne kryteria, które taka bielizna musi spełnić, aby można ją było uznać za e r o t y c z n ą. A tu rodzą się same trudne pytania!

Estetyka bielizny erotycznej ma najróżniejsze oblicza i nie jestem tu od oceniania, co jest bardziej, a co mniej erotyczne i co się dla kogo nadaje. Ale może są jakieś uniwersalne kryteria estetyki bielizny, które całkowicie wykluczają obecność erotyzmu w bieliźnie? Żeby nie dywagować za dużo, na potrzeby recenzji przyjmuję te same kryteria, co dla każdej innej bielizny: dopasowanie do sylwetki osoby noszącej i jakość wykonania, bo kiepska jakość znacząco obniża estetykę efektu końcowego.

Jednym z kryteriów oceny bielizny na naszym blogu jest wygoda. Nie zrezygnowałam z tej kategorii przy ocenie, bo uważam, że w większości przypadków bielizna powinna być wygodna (o ile nie kupujesz czegoś, co w opisie ma uwzględnione, że jest niewygodne i to unikalny walor produktu). Zakładam, że osoby niemające fetyszu niewygodnej bielizny będą się czuły atrakcyjniej w czymś, co jest wygodne. Ich samopoczucie zapewne przekłada się na odczucia osoby obserwującej. Czy więc można uznać, że wygoda decyduje o walorze erotycznym bielizny zarówno dla noszących, jak i obserwujących?

Dla wszystkich, którzy przebrnęli przez moje pseudofilozoficzne dywagacje, mam największe wyrazy uznania i wdzięczności. Pora, abym powiedziała Wam, po co to wszystko. Otóż zakładając set Olivia miałam poczucie, że im dłużej mam go na sobie, tym bardziej pryska czar erotyzmu tej bielizny. Żeby była jasność – nie oczekiwałam, że nagle spadnie na mnie deszcz seksapilu i poczuję, jak moja wewnętrzna bogini tańczy salsę (czy co tam tańczyła w 50 twarzach wiadomego pana). Moje oczekiwanie było następujące: chciałam poczuć się co najmniej swobodnie, a w najlepszym razie atrakcyjnie. Okazało się to dosyć trudne.

O ile w opakowaniu albo rozłożona na płasko Olivia wygląda co najmniej zachęcająco, to na ciele po prostu siedzi, nie robiąc dla jego linii i kształtu NIC: ani harmonizuje, ani modeluje, ani się dopasowuje. Pierwszy raz miałam na sobie braletkę, której miseczki były jednocześnie za duże (w rozstawie) i za małe (w powierzchni), więc w efekcie jedyna ich funkcja to zasłanianie sutków. Funkcji marszczeń na zewnętrznych częściach miseczek nie rozpracowałam do dziś. Czy to jakieś ukryte schowki na większe piersi?

Przejdźmy teraz do tematu obwodu, bo dawno nie miałam na sobie takiej porażki pod tym względem. Kiedy wyreguluję ramiączka tak, żeby obwód znajdował się we właściwym miejscu, czyli pod piersiami na równej wysokości również z tyłu, to dół stanika dryfuje w powietrzu. Czy fakt, że biustonosz jest erotyczny, musi oznaczać, że nie da się go nosić dłużej niż kilka minut? Nie mam innego wyboru jak podciągnąć ramiączka, a tym samym podnieść tylną część obwodu. Nie dość, że podjechany tył wygląda żałośnie, to przód się spłaszcza, a ja coraz bardziej nie potrafię znaleźć jakiejkolwiek zalety tego wytworu bieliźnianego. Nie cieszą mnie złote oczka z przodu ani wyrazisty kolor, bo nagie (nomen omen) fakty są takie, że czuję się w tym zestawie tak, jak żadna kobieta nie powinna się czuć w bieliźnie: niepewna tego, jak wyglądam.

W tym momencie na pewno część z Was już pomyślała: chwila moment, może wystarczyłoby zmienić rozmiar, marudo? Tak, macie całkowitą rację. Problem w tym, że dotarliśmy właśnie do kolejnego pytania, na które producenci Me Seduce nie potrafili znaleźć sensownej odpowiedzi.

Głupie pytanie nr 3: Do czego służy rozmiarówka?

Kupowanie bielizny to nie bajka, zwłaszcza w pandemii, kiedy nie możemy poprzymierzać nic w sklepie i często kupujemy w ciemno. Wtedy z „pomocą” przychodzą nam zdjęcia katalogowe. Żeby lepiej zrozumieć funkcję rozmiarówki, przyjrzyjmy się kilku artefaktom. Oto artefakt nr 1, czyli tabela rozmiarów producenta:

RozmiarBiodraBiustTalia
S/M88-9884-9264-74
L/XL99-10993-10374-84
XXL/XXXL110-120104-11485-95
Tabela rozmiarów Me Seduce za: ekskluzywna.pl

Jak już zdążyłam Wam wspomnieć, to Agu była pierwszą właścicielką kompletu Me Seduce. Rozmiar L/XL zwiastował dla niej szczęśliwy finał, bo z tabelką w większości się zgadza przy wymiarach 95-89-105 (przynajmniej biustonosz miał duże szanse powodzenia!). Jednak po przymiarce okazało się nieco dramatycznie… ciasno, w każdym miejscu. Uznałyśmy że skoro tak się sprawy mają, to na mnie powinno być w najlepszym razie w sam raz, a w najgorszym za duże – przy wymiarach 90-73-101 łapię się w większości w rozmiar mniejszy. Oto kolejne artefakty, czyli zdjęcia mojej skromnej osoby w rzeczonym komplecie:

Możecie wyobrazić sobie moje zdziwienie, kiedy zmierzyłam Olivię i okazało się, że dół – powiedzmy – pasuje, ale dzień przed okresem już mogę mieć problem, żeby się w niego zmieścić. Lamówka majtek została skalkulowana tak, aby przerżnęła się idealnie przez środek pośladków i zafundowała ich cudowne rozmnożenie.

Jednak jeszcze nie dojechaliśmy do najgłębszego problemu filozoficznego tej recenzji. Przychodzi on wraz z ostatnim artefaktem, czyli zdjęciem katalogowym zestawu Me Seduce:

Me Seduce Olivia zdjęcie katalogowe

Teoretycznie wszystkie artefakty powinny tworzyć spójny zbiór, ale cały czas mi się coś nie zgadza. Modelka prezentuje rozmiar S/M. Na pierwszy rzut oka widać, że ma większy biust niż ja, więc jakim cudem mieści się on w mniejszy biustonosz? Jak mają się do tego pozostałe proporcje jej ciała? Czy ma wzrost dwunastolatki? Ile to zdjęcie ma wspólnego z rzeczywistością, a ile z grafiką 3D? Może erotyzm bielizny polega również na zaginaniu czasoprzestrzeni, a ja, biedny żuczek, jeszcze tego nie wiem? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi…

Me Seduce Olivia: opinie końcowe

Tak, ta recenzja okazała się co najmniej niestandardowa w treści, a wszystko przez jeden niepozorny przymiotnik. Obie z Agu spodziewałyśmy się dużo więcej po komplecie Me Seduce… na przykład, że jego rozmiar będzie skonstruowany na żywą istotę ludzką posiadającą piersi. Fascynuje mnie, jak w dobie ogromnej konkurencji taka marka jest w stanie sprzedawać podobnej jakości wyroby za kwoty średnio 150-200zł (komplety). Na koniec chyba podsunę kilka swoich refleksji na temat tego, jaka moim zdaniem powinna być bielizna erotyczna:

  • Dopasowana do anatomii osoby noszącej, aby nie kłóciła się z naturalnym kształtem ciała, a harmonizowała z nim lub modelowała w jasno określony sposób.
  • Wygodna, a przynajmniej nie utrudniająca ruchów, jeśli nie do tego została stworzona.
  • Dostępna w rozmiarach, które pozwalają z niej korzystać osobom o różnych sylwetkach.
  • Skrojona tak, aby dało się ją nosić dłużej niż piętnaście minut, w pozycji leżącej.

Proste? Proste. Nareszcie zero filozofii!

Skomentuj