Bielizna Paulina Viotchak Witczak

Nimfy, syreny i inne kobiety; Wywiad z Pauliną z Viotchak

Viotchak to bielizna niezwykła – rzadko co jeszcze wzbudza szczere pożądanie w osobach, które na stanikach zęby zjadły 😉 syrenie i nimfie klimaty to jednak moja ulubiona estetyka. Musiałam dowiedzieć się, kto stoi za turkusowymi satynami, perłami i koronką jak morska pianka. Udało mi się namówić twórczynię marki, Paulinę Witczak, na krótki wywiad. Wskakujcie, jedziemy na przejażdżkę po świecie zupełnie nowej, śmiałej manufaktury ze Zduńskiej Woli!

Miski Dwie: Paulina, Viotchak to Twój bieliźniarski projekt, który zasadniczo różni się od tego, co można znaleźć na polskim rynku… jak zaczęła się Twoja przygoda z szyciem bielizny?

Paulina Witczak: Och, chyba w najbardziej kryzysowym momencie 😉 a konkretnie podczas przygotowań do autorskiego pokazu mody „Na skraju”. Właśnie wtedy przypadkiem natknęłam się na kurs szycia bielizny koronkowej i pomyślałam, że to super odskocznia w czasie gdy już prawie sama byłam na skraju… A projektowanie bielizny interesowało mnie od gimnazjum, więc pomysł trafił na podatny grunt!

MD: Czy jesteś samoukiem? Skąd bierzesz wiedzę? No i co zapewne najbardziej interesuje nasze Czytelniczki i Czytelników – w jakich konstrukcjach i krojach pracujesz? Proszę powiedz, że nie będziesz miała samych semisoftów na większe biusty…

PW: Nie jestem samoukiem, właśnie kończę liceum plastyczne, na specjalizacji projektowania ubioru – tam poznałam podstawy szycia. Oprócz tego ukończyłam dwa kursy szycia bielizny. W niedalekiej przyszłości chcę zaopatrzyć się w literaturę, która pomoże mi lepiej rozumieć kroje i potrzeby kobiet, czytam także wiele blogów, z których zawsze jestem w stanie wyciągnąć coś dla siebie. Konstruuję głównie braletki, od niedawna pracuję nad stanikami usztywnianymi, jeśli chodzi o majtki tworzę przeróżne kroje! Staram się poszerzać swój zakres kompetencji i nie mam zamiaru spocząć na laurach i szyć wyłącznie trójkątnych braletek 🙂

MD: Taka nauka musi być bardzo angażująca – jak wygląda droga od pierwszych nieporadnych szwów do szycia biustonoszy?

PW: Co do rzeczy, które wyniosłam ze szkoły, to były to absolutne podstawy – obsługa maszyny do szycia, przeszywanie różnych rodzajów tkanin, poznawanie szwów i ściegów. Moja szkoła jest bardziej nastawiona na tworzenie w sposób artystyczny i eksperymentowanie z formą, materiałami i różnymi rozwiązaniami technicznymi. 

Na pierwszy kurs w Textilab trafiłam przypadkiem, ponieważ to był kurs, o którym było głośno na Facebooku… Przez to, że ludzie dla zabawy brali udział w wydarzeniu- także moi koledzy z poprzedniej szkoły! Tak właśnie się zainteresowałam samym kursem i okazało się, że mimo kilkunastu tysięcy „zainteresowanych”, było dla mnie tam miejsce. Następnych kursów szukałam już w internecie pod sprecyzowanym hasłem, ponieważ otrzymałam stypendium, które pozwoliło mi pogłębiać swoje zainteresowania i stawiało na rozwój zawodowy. 

To wszystko mi się bardzo przydało, ponieważ bez podstaw nie mogłabym ruszyć dalej, a wiedzę, którą posiadam, wykorzystuję prawie każdego dnia. Myślę, że cały czas się uczę, wprowadzam różne poprawki, szukam sposobów na jak najlepsze dopasowanie bielizny do ciała, chcę także poszerzyć swoją ofertę o inne elementy bielizny i akcesoria- co wiąże się z kolejnymi próbami oraz zaskoczeniami. Nauka szycia nie jest teorią, to ciągłe poszukiwanie, wiele poświęconych godzin, czasami mnóstwo nerwów, ale przede wszystkim cierpliwość! 

MD: Twój ulubiony projekt i jego historia – skąd czerpiesz inspiracje? Masz ulubionych twórców lub firmy? Co sprawia, że masz napęd do tworzenia nowych modeli i kolekcji?

PW: Jeśli chodzi o ulubiony projekt… to na myśl przychodzi mi moja mini kolekcja czterech kompletów inspirowanych nimfami wodnymi. Potocznie nazywamy to z koleżankami „syrenim projektem”. Zobaczyłam pewnego razu cudowną koronkę z motywem muszli i stwierdziłam, że chciałabym nawiązać do mórz, oceanów i mitologicznych stworzeń. Zawsze widziałam coś magicznego, może intrygującego w wodzie, a trafiłam na materiał, który tylko mnie zmotywował. Tak powstała właśnie seria modeli, które Was do mnie przyciągnęły!

Inspiracja w moim przypadku to impuls, czasami kolor, który zapadnie mi w pamięci, a innym razem cudowna koronka. Ostatnio natchnienie znalazłam w ręcznie robionej biżuterii, którą tworzy moja koleżanka (wzbudziło we mnie to chęć stworzenia tym razem czegoś bardzo delikatnego i stonowanego). Co do ulubionych bieliźniarzy, to obserwuję kilka profili na Instagramie m.in. Grubą nicią szyte, podziwiam także komplety od WHITE RVBBIT. Nie chcę jednak inspirować się innymi twórcami, wolę mieć pewność, że moje projekty są wyłącznie i od początku do końca moje.

MD: Gdzie widzisz Viotchak na polskim rynku bielizny i czym chciałabyś się wyróżnić? Konkurencja jest spora, bo jak grzyby po deszczu wyrastają małe firemki z bielizną handmade, których oferta ogranicza się głównie do braletek, czasem nawet nie szytych przez właścicieli czy ich pracowników…

PW: Myślę, że szycie na miarę to jest to! Być może w przyszłości będę miała zapotrzebowanie na stworzenie zespołu, który będzie się tym zajmował wraz ze mną, jednak zależy mi na indywidualnym podejściu do każdej kobiety. Ze względu na to, że mam duszę artystki, chciałabym móc przemycać nietuzinkowe rozwiązania na tyle ile będzie to możliwe. Przede wszystkim chcę słuchać potrzeb i móc im zaradzić. Muszę jakoś pogodzić swoją chęć do tworzenia coraz bardziej niestandardowych produktów z tym, czego chce rynek 😉

MD: Dla kogo szyjesz, kto jest idealną klientką dla marki Viotchak?

PW: Głównie szyję dla osób młodych, pewnie dlatego, że mają dużo większy kontakt z Instagramem, gdzie się udzielam jako Viotchak, na ten moment nigdzie indziej poza Facebookiem nie można mnie znaleźć. Mój ideał klientki to osoba odważna – nie w tym sensie erotycznym, co często ma się na myśli mówiąc o bieliźnie. To kobieta, która nie boi się koloru ani eksperymentowania z ubiorem. Mieszkam w malutkim mieście, tutaj kobiety w moim odczuciu są bardzo zachowawcze. Boją się zwrócić na siebie uwagę. A! Najważniejsza kwestia – moja wymarzona klientka powinna kupować bieliznę dla siebie. Przykro mi słyszeć „chciałabym, ale dla kogo ja to założę?” – dla siebie, dla siebie! To dla kobiet-klientek szyję, nie dla ich partnerów czy partnerek.

MD: Masz jakiś projekt, którym chciałabyś się pochwalić, a nie ujrzał jeszcze światła dziennego?

PW: Braletka którą widać na zdjęciu jest dla mnie wyjątkowa, ponieważ biel to totalna nowość w mojej twórczości. Mimo że nie byłam przekonana do tego koloru przez długi czas, efekt końcowy wydaje mi się naprawdę cudowny. Jest to także mały zwiastun czegoś, co mam w planach. Dajcie mi zdać matury, a zobaczycie, co mam na myśli 😉

biała koronkowa handmade braletka Paulina Witczak Viotchak

MD: Dziękujemy za rozmowę! Gdzie możemy Cię obserwować?

PW: Zapraszam na mojego Instagrama i Facebooka 🙂

Co sądzicie o Viotchak? Podzielcie się z nami swoimi odczuciami… czy nadszedł czas na to, by dać Paulinie szansę na zmierzenie się z naszymi testerskimi biustami?

Skomentuj