Negliż dresowy; recenzja kombinezonu Sensis – Violet L/XL

Loungewear to bardzo ładne angielskie słowo na bardzo brzydką frazę “strój po domu”, ew. “podomkę” jeśli nie jesteśmy purystami językowym i dopuścimy do bycia podomką inne stroje niż szlafroczki i kubraczki. Istnieje także coś takiego jak zapomniany już dezabil, od francuskiego déshabillé – szlafrok lub strój domowy, ewentualnie negliż (négligé), czyli dosłownie strój zaniedbany, bliski rozebraniu, choć dziś tego słowa używa się na określenie rzeczy raczej świtezich i charakteryzujących się pewnym stopniem przezroczystej nieobecności lub/i odkrywaniem sporych partii ciała.

Mając to w pamięci możemy przejść do rozważań, jaki powinien być nowoczesny dezabil, by spełniać swoje zadania. Temat roztrząsają od paru dobrych lat bieliźniarze, który zwąchawszy słowo loungewear starają się zaserwować nam w tej właśnie kategorii odświeżone wersje szlafroków, piżamek, koszul nocnych. A także innych strojów, po które sięgamy, gdy mamy dzień “nic mi się nie chce” i snujemy się po domu w stroju sugerującym, że absolutnie nie mamy zamiaru wychodzić, i w jednym ciuchu przejdziemy przez cały swój dzień. To miłe, bo oznacza, że na rynku pojawiają się modernistyczne, proste i wręcz minimalistyczne formy strojów nocno-snujących, które apelują do estetyki osób nielubujących się w koronkach. Loungewear objawia się także w wersjach barokowo-wersalowych, ale to temat na inny dzień

Powitajmy zatem debiutanta blogowego, czyli Sensis; markę bielizny nocnej, która do testów podesłała mi swój strój o uroczym imieniu Violet.

Violet to szary, melanżowy kombinezon z dużym, kopertowym dekoltem i długimi nogawkami – niestety moje 173 cm wzrostu sprawiło, że są one na mnie ciut krótkie, ale nie zraża mnie to jakoś specjalnie.

szary kombinezon Violet Sensis z różową kokardką

Fason jest zdecydowanie stworzony tak, żeby leżał najlepiej na kobietach z małym lub średnim biustem – utrudnia wypadanie piersi środkiem, ale ponieważ koperta jest luźna i nie zszyta na złożeniu, to większy biust może już dokonać niechcianego striptizu. Ważna informacja; moim zdaniem góra Violet jest luźniejsza niż dół. Wolałabym na odwrót, ale to osobista preferencja związana z moją obfitszą na dole figurą. Brak dopasowania u góry oznacza, że kombinezon nie oferuje wsparcia; jeśli chcecie nosić go jako strój na dzień, to włóżcie pod spód bralecik lub stanik plunge.

szary kombinezon Violet Sensis z różową kokardką

Krój kombinezonu pozwala na wszelkie wygibasy, jakie tylko możecie wykonywać w trakcie snu – jeśli ktoś tu tak jak ja śpi w pozycji “na baletnicę” (ręce w kółko pod poduszką, jedna noga zgięta) i często się wierci, to zdecydowanie doceni swobodę ruchu. Ja równie mocno doceniam fakt, że overlock wykorzystany do obrobienia szwów nie grozi rozdarciem się stroju w najgorszym możliwym momencie. Jestem na tyle wiercącą się joginką lunatykującą, że zdarzało mi się przy przekręcaniu się przez sens pęcnąć szew w kroku spodenek, a żal by mi było drzeć ciuch, który sprawdził mi się jako strój na wyprawę na miasto (o tym za moment).

W zasadzie jedyne, co sugeruje, że ten kombinezon został stworzony do snu, to bladoróżowa kokardka w obniżonym pasie. Jeśli tak jak ja macie zamiar eksploatować Violet także poza domem, możecie wstążkę swobodnie odpruć 😉 (albo – jak ja – nie odpruć i mieć to w poważaniu). Pas wzbogacony został o gumkę, która ściąga nieco talię i ją podkreśla, aczkolwiek u mnie zamysł spełzł na panewce – moja naturalna talia jest sporo wyżej niż gumka.

szary kombinezon Violet Sensis z różową kokardką

Materiał, z którego uszyta jest Violet, to w większości bawełna i odrobina elastanu w formie cieniutkiej dresówki, co ma niebagatelne znaczenie: kombinezon jest dość luźny, ale jednak jak na strój do spania przylegający do skóry musi mieć konkretne właściwości wchłaniania potu. Skład tkaniny jest do tego odpowiedni, więc Violet jest dość ciepła, żeby zapewnić grzanie w mrozy, i nie cienka, by ochłodzić w upał. Wyszłam w niej na przebieżkę po mieście w falę upałów (#DziękujemyCiGlobalneOcieplenie), i muszę przyznać, że bałam się wielkich plam potu tu i ówdzie… jednak nic takiego się nie stało Kombinezon zdał egzamin w 34 stopniach, więc myślę, że możemy dać mu zielone światło do bycia używanym w ramach underwear as outerwear.

szary kombinezon Violet Sensis z różową kokardką

Violet kupicie w rozmiarach S/M i L/XL, co jest chyba jego jedyną zauważalną gołym okiem wadą – na pewno jest rzesza kobiet, która się w te dwa rozmiary po prostu nie zmieści. Mając 104 cm w biodrach wybrałam L/XL, i jak pisałam wyżej, pasuje wszędzie, choć jest odrobinę krótki w nogawkach jak na moje walory. Violet kupicie za ok. 90 zł, i wydaje mi się to być kwotą adekwatną jak na zalety kombinezonu.

Co dalej chciałybyście zobaczyć w ramach loungewear? Piżamy? Koszulki? Szlafroki? Czekamy na Wasze głosy i propozycje!

(Recenzji nie sponsorował Zygmunt Miłoszewski ani Wydawnictwo W.A.B., ale “Jak zawsze” to bardzo dobra książka i ją serdecznie polecam do kompletu z piżamokombinezonem! 😉 )

Tagi: , , , , , , ,

Related Posts

by
Aga to leniwa buła, której nie chce się kupić kotletów do wyrównywania asymetrii biustu, wielbicielka staników niezwykłch i szperaczka okazyjna. Z wykształcenia psycholog kliniczny, co nie lubi NFZtu, z zawodu copywriter i marketingowiec, jak 99% absolwentów psychologii. 65F / 70E UK, 65G PL
Previous Post Next Post
0 shares