Buduar w ogrodzie botanicznym: recenzja biustonosza Samanta Chloe 65D

Hitem tegorocznego lata (niestety zbliżającemu się ku końcowi) w polskim światku bieliźnianym okazał się niestandardowy wzór roślinny, a mianowicie… kapusta na modelu Lamia z kolekcji Unikat. Kolejny dowód potwierdzający, że moda nie zna ograniczeń, a ogrody botaniczne to nieskończone źródło inspiracji. Projektanci Samanty również sięgnęli po oryginalny motyw, a mianowicie liście miłorzębu (Ginkgo biloba, o czym wspominała Agu w swojej recenzji). W połączeniu z pastelowymi odcieniami i delikatnymi materiałami tworzą bardzo intrygującą kompozycję. Czyżbym była o krok bliżej do idealnego biustonosza na upały (rychło w czas na koniec wakacji)?

różowy biustonosz koronkowy Samanta Chloe ze złotą zawieszką i haftem liści ginko biloba

Samanta – Chloe A338 Push-Up 65D

Wymiary/Measurements:

Obwód rozciągnięty/Band stretched: 72.0
Obwód w spoczynku/Band: 57.3
Szerokość miseczki /Cup width: 12.0
Głębokość miski/Cup depth: 16.9
Szerokość mostka/Gore width: 1.5
Wysokość mostka/Gore height: 7.0
Wysokość pasa koło miski/Wing height: 5.5
Szerokość ramiączek/Straps width: 1.5

Ocena: / Rating:

Estetyka / Aesthetics

Wygoda / Comfort

Cena / Price

Wytrzymałość / Longevity

Kształt / Shape

Jak prezentuje się Samanta Chloe A338 Push up

Muszę przyznać, że do semisoftów podchodziłam z pewną nieufnością po latach wierności sztywniakom (a następnie kompulsywnym odreagowaniem w postaci braletek). O ile w biustonoszach wybitnie powiększających mogłam zapomnieć o naturalnym kształcie swoich piersi, a w braletkach nie przejmowałam się tym, że objętość nie poraża, bo nie miałam większych (nomen omen) oczekiwań, to tutaj nie byłam w stanie przewidzieć efektu końcowego. Czy coś się nie wyleje bokami, czy w górnej części nie będzie hulał wiatr albo nie zjawi się moja “ulubiona” pomarańcza w szklance, do której niestety mam tendencje.

Samanta Chloe push-up – na sylwetce z przodu

W przypadku Samanty spotkało mnie przemiłe zaskoczenie. Biust jest zebrany w zgrabny, nieprzesadzony kształt, kojarzący mi się raczej z łezką niż kulką. Jak zwykle obawiałam się spłaszczania, ale Chloe nie zmienia optyki rzeczywistego rozmiaru – małe D pozostaje małym D (można oczywiście “poratować się” dołączonymi wkładkami, ale w moim przypadku całość wyglądała lepiej bez nich). Elastyczna tasiemka użyta do wykończenia dekoltu nie wpija się w skórę, za to utrzymuje linię biustonosza blisko ciała.

Samanta Chloe push-up – na sylwetce z półprofilu
Samanta Chloe push-up – na sylwetce z profilu

Lato nie rozpieszczało mnie w tym roku – i tak wyrobiłam się nieco, bo mój próg odporności na temperatury podniósł się z 25 do 28 stopni, ale wciąż patelnia na dworze sprawia, że najchętniej chodziłabym cały czas bez ubrania, bo każde wydaje się niepotrzebnym ogrzewaczem. Z drugiej strony nie lubię chodzić bez stanika albo czegokolwiek, co utrzymałoby piersi na miejscu. Dlatego znalezienie idealnej bielizny na polski żar tropików stanowiło nie lada wyzwanie.

różowy biustonosz koronkowy Samanta Chloe ze złotą zawieszką i haftem liści ginko biloba
Samanta Chloe push-up – bawełniana podszewka i elastyczne wykończenia

Pod względem doboru tkanin Chloe spisuje się doskonale. Boki biustonosza są uszyte z delikatnej haftowanej siateczki, podobnie jak miękka część miseczek. Dolna jest usztywniana, ale bawełniany spód sprawia, że biust nie gotuje się pod ubraniem. Elastyczne wykończenia i tasiemki nie uciskają ani nie powodują dyskomfortu przez cały dzień noszenia. Na skali od “Borzu szumiący, wypuśćcie mnie z tej klatki, teraz, już!” do “Stanik? Zapomniałam, że go mam!” Chloe plasuje się gdzieś na poziomie “Dziękuję Ci, staniku, za miłe i nienachalne towarzystwo w ciągu dnia”. Dodatkowy plus za dwuhaftkowe zapięcie, które nie powoduje efektu zbroi.

różowy biustonosz koronkowy Samanta Chloe ze złotą zawieszką i haftem liści ginko biloba
Samanta Chloe push-up – siateczkowe boki

Może i jestem bardzo pragmatyczna w swoim podejściu do bielizny, ale trudno pominąć urodę i staranność wykończenia Chloe. Hafty wyglądają wprost idealnie, satynowe ramiączka są perfekcyjnie gładkie, wszystkie szwy idealnie współgrają z każdym elementem biustonosza. Diabeł tkwi w szczegółach – to właśnie one wskazują, że mamy do czynienia z produktem premium nie tylko pod względem ceny, ale i jakości.

Agu dość słusznie pozazdrościła mojej wersji biustonosza wielu wariantów noszenia pleców. Ramiączka Chloe można odpinać i przepinać na kilka kombinacji (klasyczne, skrzyżowane, zapięte na szyi). Mogę czepić się tylko dwóch rzeczy – grubości ramiączek, która jest dość przytłaczająca na mojej sylwetce (ale to zapewne kwestia przyzwyczajeń) i zapięć wykonanych z przeźroczystego plastiku. W staniku za prawie 240zł spodziewałabym się czegoś bardziej eleganckiego i trwalszego… Tym niemniej “kombinowane” plecy to bardzo przydatna sprawa, jeśli lubisz latem nosić sukienki o najróżniejszych fasonach. Teraz do pełni szczęścia w mojej szafie brakuje już tylko solidnego straplessa!

Samanta Chloe push-up – ramiączka klasyczne
Samanta Chloe push-up – ramiączka skrzyżowane
Samanta Chloe push-up – ramiączka zapięte na szyi
różowy biustonosz koronkowy Samanta Chloe ze złotą zawieszką i haftem liści ginko biloba
Samanta Chloe push-up – przeźroczyste zapięcia ramiączek

Do kompletu z Chloe można też dobrać figi o klasycznym kroju i średniej wysokości pasem. Większość wykonana jest z haftowanego tiulu, którego różowy odcień będzie się pięknie prezentował na różnych typach kolorystycznych, bo w naturalny sposób ożywia koloryt poszarzałej czy płytko unaczynionej skóry. Przywykłam do bardziej elastycznych materiałów, ale musicie mi to wybaczyć po latach noszenia bezszwowych basic’ów w ograniczonej palecie kolorystycznej ;). Figi Chloe mają w sobie dużo klasy, ale pastelowy odcień dodaje im czegoś dziewczęcego. Jeśli chodzi o rozmiarówkę, to w moim odczuciu jest adekwatna – rozmiar M leżał idealnie.

różowy biustonosz koronkowy Samanta Chloe ze złotą zawieszką i haftem liści ginko biloba
Samanta Chloe – figi z przodu
Samanta Chloe – figi detal
Samanta Chloe – figi detal (logo)

Samanta Chloe A338 Push up – podsumowanie

Eleganckie pastele w roślinki – brzmi jak totalne przeciwieństwo tego, co sama wybrałabym do swojej bieliźniarki, ale po raz kolejny cieszę się, że miałam okazję przełamać swoje gusta. Chloe od Samanty udowadnia, że taka stylistyka nie musi być sztampowa ani słodko naiwna. Jest idealnym wyborem pod letnie kreacje, które wymagają odrobinę modelowania kształtu piersi, aby dobrze leżeć na sylwetce. Moja potrzeba wygody i przewiewności została spełniona w stu procentach. Materiały, mimo że delikatne, dają poczucie solidności i trwałości. W zasadzie jedyne, na co mogłabym podnieść brew, to cena, ale za tę jakość jestem gotowa się przekonać. W mojej komodzie na pewno znajdzie się więcej miejsca dla kolejnych modeli Samanty!

Tagi: , , , , , , , , ,

Related Posts

by
Kasia rzeźbi w słowach, ma zawsze za dużo pomysłów i na wszystko próbuje spojrzeć z innej strony. 1/3 życia spędza jako specjalista od marketingu dla programistów, a po godzinach odreagowuje z pędzlem w ręku jako wizażystka (i makijażoholiczka, ale ćśśśś, nikomu nie mówcie). Wielbicielka dobrej kawy, kina, czekolady, swojego psa Portera i konkubenta Piotra – kolejność przypadkowa.
Previous Post Next Post
0 shares