Samanta – Florence A122 70G; Owoc granatu

Wydawałoby się, że taką popularnością czerwieni w bieliźnie byłby to najprostszy do ogrania kolor. Tymczasem jest dokładnie wręcz przeciwnie; czerwień jest barwą, która bezlitośnie obnaża taniość materiału i kiepską jakość wykonania. Kiedyś stroniłam od czerwieni, ponieważ nie byłam w stanie znaleźć nic, co zaspokajałoby moją potrzebę szlachetnego szkarłatu. 2019 jest jednak obfity w czerwienie z charakterem (2018 też!), i z dumą prezentuję miękkusa soczystego jak owoc granatu i strojnego jak Persefona; Florence autorstwa Samanty!

Samanta – Florence A122 70G

Obwód rozciągniętyBand stretched76.0
Obwód w spoczynkuBand63.3
Szerokość miskiCup width14.0
Głębokość miskiCup depth23.0
Długość pojedynczej fiszbinyWire length26.5
Szerokość mostkaGore width1.2
Wysokość mostkaGore height8.2
Wysokość pasa koło miskiWing height10.0
Szerokość ramiączekStraps width1.5
Haftek w rzędzieHooks2

Ocena: / Rating:  

Estetyka / Aesthetics: 9 / 10

  Wygoda / Comfort: 10 / 10 

  Cena / Price: 9 / 10

  Wytrzymałość / Longevity: 10 / 10

    Kształt / Shape: 8 / 10

Florence to miękka balkonetka z jednym pionowym szwem. Balkony to mój ulubiony (zaczyna wygrywać z plandżem!) krój biustonosza i zawsze z ciekawością sprawdzam, jak będą się sprawdzać na moim kapryśnym biuście. Pojedynczy szew nie zwiastuje zwykle sukcesu, bo optymalny minimum to dla mnie dwa, najchętniej bliżej mostka. Florence jednak nie zawodzi! Biust jest wyraźnie balkonetkowy, w moim ulubionym kształcie skoczni narciarskiej, chociaż z frontu (być może przez przezroczystość miseczek) wydaje się jakby… przyciśnięty i spionizowany? Jestem w stanie założyć, że pewnie jest to po prostu złudzenie optyczne, bo gdy zakryję dolną część zdjęcia efekt znika. Miseczki są zdecydowanie szerokie i płytkie, trochę w konwencji miękkich Curvy Kate, np. Jewela.

Kolor, jak już wspominałam we wstępie, jest absolutnie cudowny. Florence wg. katalogu jest bordowa, ale ja porównałabym ten kolor do pestek granatu, momentami w mocnym oświetleniu wpadający wręcz w fuksję! Szczególnie widać to na haftowanych zawijaskach, w których nakładające się na siebie nici tworzą efekt trójwymiarowości, odbijając światło na dwa sposoby. Satynowy materiał obwodu nie daje za wygraną, i równie wesoło świeci czerwienią w innej fakturze – podobnie jak szyfonowa kokardka na mostku.

(Ja się poddaję, ten wisiorek to zawsze będzie dla mnie małe ‚g’.)

Zdecydowanie największą zaletą Florence jest wygoda i uroda (aż się zrymowało). Mogę Florkę nosić cały dzień i spać w niej, a fiszbiny mi się nie wetną w żebra, obwód nie obetrze, mostek nie ugryzie. Cudo! Poleciłabym ten model zwłaszcza osobom, które dopiero uczą się wygarniać biust, bo wzmocnienie brzegu miseczki przy pasze bardzo to ułatwia, utrzymując tkankę na swoim miejscu.

Obwód jest raczej ciasny – nie jestem w stanie dopiąć się w obwód 65 z Samanty, i chyba zresztą nigdy nie byłam. Wydawało mi się, że tylko Chloe jest ciasna, ale najwidoczniej jest to cecha całej marki, albo przynajmniej ostatnich modeli. 70 leży komfortowo i nie rozciąga się w za bardzo, więc nadal zapinam się na 1. rząd haftek. Z jakiegoś powodu Florence przypomina mi obwodem stare modele Masquerade, takie jak Satin Chic albo Harem – niby delikatne i gładkie, ale mocne.

Jednak jest jeszcze drobiazg, o który muszę się przyczepić, a mianowicie overlok szwów w miseczkach. Brzegi zostały obrzucone na czerwono, skutkiem czego bardzo je widać i trochę odwracają uwagę od całości – tym bardziej, że siłą rzeczy marszczą się w kontakcie z obłą piersią, i wyglądają jakby były nierówne (mimo że takie nie są). Moim zdaniem należało zastosować nić beżową, dopasowaną do siateczki, a nie do haftu, tak samo zresztą jak na górnym brzegu misek.

Poza tym felerem jednak (który w gruncie rzeczy jest felerem mocno dyskusyjnym i opierającym się na gustach) Florence została wykonana fachowo i bez kiksów, reszta szwów jest równa i estetyczna, niedoróbek brak. To moja kolejna Samanta i zdecydowanie doceniam jakość wykonania, która całkowicie usprawiedliwia ceny!

Do kompletu dobrałam sobie wysokie majtki, które ostatnimi czasy coraz bardziej lubię. Tu niestety widać trochę siepanie i kulkowanie się siateczki beżowej w miejscach, gdzie kończy się haft – na staniku tego nie ma, ponieważ nie piorę go w pralce. Na majtach jest również skopiowana z mostka kokardka z zawieszką – plus! Rozmiar to XL i pasuje odpowiednio.

Opinie końcowe

Samanta to marka, która budzi moje coraz większe zainteresowanie ze względu na pewne podobieństwo do lubianego przeze mnie stylu grania fakturami. Bielizna jest bogata nie ilością kokardek, riuszek, falbanek i jeszcze innych wytworów pasmanteryjnych, ale kolorem i jego odwzorowaniem na różnych materiałach – dzięki temu mimo że model jest technicznie rzecz biorąc monochromatyczny, to błyska wieloma różnymi barwami. Ciekawi mnie bardzo, co zadzieje się w Samancie jesienią… chociaż mamy już swoich faworytów 😉

Skomentuj