Samanta Hazel push-up 65D; Tajemniczy ogród

W styczniu podczas pokazu kolekcji Samanta wiosna/lato 2020 zostałam obdarowana push-upem z leśnozielonymi zdobieniami (konstrukcja A338; są jeszcze dostępne trzy warianty miękkie: A122, A922 i A143). Mając za sobą pozytywne doświadczenie z jednym modelem z poprzedniej kolekcji, czyli Chloe, podeszłam do testów z dużym zaciekawieniem. Jak się powiodło? Wybitnie! Przed Wami recenzja biustonosza Samanta Hazel na małym, ale wybrednym gabarycie.

Ta recka czekała o wiele za długo na swój finał, ale myślę, że to przeznaczenie. Już teraz mogę Wam zdradzić, że Hazel na wielu polach sprawdziła się u mnie doskonale, a jednym z nich jest jakość materiałów, którą testuję bardzo intensywnie. Zanim miałam okazję się w nią ubrać, wywołała westchnienie każdej z nas – Agu i Loli na ostatnim stacjonarnym Salonie Bielizny, a moje podczas oglądanie zdjęć z tej imprezy, konkretnie tych:

Kiedy trafiła w moje ręce jako fantastyczna niespodzianka od producenta, nie mogłam się doczekać jej przetestowania. Minęło kilka miesięcy noszenia, prania i przechowywania – pora na wnioski!

Samanta Hazel 65D – wymiary

Obwód rozciągniętyBand stretched80 cm
Obwód w spoczynkuBand59 cm
Szerokość miskiCup width13 cm
Głębokość miskiCup depth19 cm
Długość pojedynczej fiszbinyWire length20 cm
Szerokość mostkaGore width0,5 cm
Wysokość mostkaGore height5 cm
Wysokość pasa koło miskiWing height8 cm
Szerokość ramiączekStrap width1,2 cm
Haftek w rzędzieHooks2

Ocena / Rating

Estetyka / Aesthetics: 10/10

Wygoda / Comfort: 9/10

Cena / Price: 6/10

Wytrzymałość / Longevity: 10/10

Kształt / Shape: 8/10

Pierwsze wrażenie

Mogłoby się wydawać, że trendy wykorzystane w Hazel są już nieco oklepane: beżowa siateczka, high apex, kontrastowa lamówka, hafty z efektem tatuażu. Jednak siła tego modelu tkwi moim zdaniem w trzech aspektach: kolorystyce, proporcjach i mistrzowskim wykonaniu. Na poniższym zdjęciu odcienie są oddane całkiem wiernie. Po bliższym przyjrzeniu się widać, że siateczka odbiega od koloru mojej karnacji i odbija nieco w stronę brzoskwini, ale jest to odcień współgrający z różnymi karnacjami w ramach rasy kaukaskiej. Ja i tak jestem oliwkowa powyżej polskiej średniej.

Samanta Hazel front

Wracając do kolorów – w takim odcieniu zieleni naprawdę można się zakochać. Bardzo nasycony i szlachetny, zaserwowany na matowych materiałach i haftach podbija moją bieliźniarkę swoim eleganckim sznytem. Bardzo doceniam też zestawienie kolorystyczne ze złotym hardware’em, który dodatkowo podkreśla ten niesamowity leśny odcień. Gdyby Hazel była sukienką, to na pewno wieczorową! Podoba mi się, że projektantka zrezygnowała z dodatkowych elementów ozdobnych na bokach, bo jednolita tkanina w takiej barwie broni się sama. Może i zgłaszam weto na kokardkę, ale to już kwestia czysto subiektywna – cóż ja poradzę, że wolałabym coś metalowego albo błyszczącego?

  • Samanta Hazel front na płasko
  • Samanta Hazel front zoom
  • Samanta Hazel siateczka
  • Samanta Hazel kokardka

Kształt: nic dodać, nic ująć

High apex to chyba najbardziej wyeksploatowany model biustonosza w mojej garderobie. Jest idealny dla małych biustów, bo dobrze je zbiera i nadaje formę na znacznie większej powierzchni niż sama miseczka. W modelu Samanty jest nieco usztywniona pianką gorseciarską, co pomaga nadać biustowi wyraźnie zarysowany kształt. Nie są to piłki plażowe jak w balkonetce, raczej naturalne zaokrąglenie i uniesienie. Pionowy szew biegnie przez środek, a górna część miseczek prowadzona jakby po elipsie – w środku nisko, po bokach wysoko.

Biustonosz ma wprawdzie miejsce na wkładki, ale zrezygnowałam z nich, bo potrzebowałabym wtedy większego rozmiaru (a niezależnie od wszystkiego coraz rzadziej wybieram mocno „wypchane” biustonosze). Kształt biustu w Hazel najlepiej oddaje zdjęcie z półprofilu, bo na całkowitym się za mocno obróciłam i wyszło bardziej spiczasto niż w rzeczywistości :).

Samanta Hazel półprofil

Na pewno część z Was zauważy minimalny cień na mostku, ale pragnę podkreślić, że odległość od ciała jest naprawdę minimalna i nieodczuwalna przy noszeniu. Dodatkowo doceniam rozstaw ramiączek i szerokość miseczek. Ostatnimi czasy zaliczyłam kilka wpadek ze stanikami o zbyt szerokim rozstawie, co daje na moim biuście efekt sflaczałego balonika (albo smutnego naleśnika, może rozśmieszy Was tak samo, jak Agu i Lolę).

Samanta Hazel profil

Wygoda: czołówka w kategorii fiszbinowców!

Niech nie zwiedzie Was zdjęcie tyłu, na którym trochę widać naciągnięty fragment zapięcia! Fakt, Hazel jest na mnie dość ciasna, ale nie odczuwam jej w taki sposób. Raczej określiłabym ten biustonosz jako dobrze dopasowany i uszyty z myślą o wygodzie użytkowniczki. Ramiączka nie piją, a obwód się wystarczająco rozciąga, żeby objąć sylwetkę bez zbędnego uciskania. Bawełniany spód miseczek dodatkowo podnosi komfort noszenia i sprawia, że nawet w letnich temperaturach nie gotuję się pod nim jak jajko na miękko (ach, te gastronomiczne metafory).

Samanta Hazel tył

W ciągu ostatnich kilku miesięcy zauważyłam, że coraz więcej biustonoszy z fiszbinami staje się dla mnie niekomfortowych po ok. 8 godzinach noszenia, nie mam pojęcia z czego to wynika – mimo że te same biustonosze jeszcze w zeszłym roku nosiłam od rana do wieczora i nie miałam na co narzekać. Na szczęście Hazel ta tendencja nie dotyczy. Chodzę w niej powyżej 10 godzin dziennie i owszem, pod koniec dnia ją czuję, ale nie jest to połączone z bólem czy irytacją. Na dodatkowy plus zasługują materiały przyjazne dla skóry, zarówno obwód, jak i miseczki nie powodują obtarć ani podrażnień. Po praniu tkaniny ani hardware nie tracą koloru czy pierwotnej faktury, także o ile nie zmieni mi się drastycznie figura – wróżę Samancie świetlaną przyszłość w mojej bieliźniarce.

  • Samanta Hazel tył na płasko
  • Samanta Hazel zapięcie
  • Samanta Hazel hardware
  • Samanta Hazel metka

Do kompletu

Do Hazel można dokupić dwa warianty majtek: figi klasyczne i tanga. Nie zostałam szczęśliwą właścicielką żadnego z nich, mimo że kilka razy robiłam podejście i już miałam je w koszyku, już klikałam „Zamów”. Uświadomiłam sobie, że niestety, ale doły proponowane przez Samantę w tym przypadku zupełnie do mnie nie przemawiają. Majtki to nie pokemony, nie muszę zebrać wszystkich, żeby moja kolekcja przynosiła mi radość. Dla porządku jednak załączam Wam zdjęcia – może Was bardziej przekonają?

Opinie końcowe

Hazel idealnie obrazuje wszystko, za co użytkowniczki bielizny za granicą kochają polskie biustonosze: szeroki wybór rozmiarów, solidne wykonanie, dopracowane wzornictwo i trwałość. Dodatkowo Samanta przemyca w swoich modelach element inspiracji lokalną przyrodą, nawet jeśli operuje na nieco „trendowych” motywach, więc daleko tu od nudy. Większość z nas zapewne musiałaby zaplanować wydatek na Hazel, bo mało nie kosztuje, ale z czystym sumieniem mogę Wam powiedzieć, że ta precyzja i jakość są warte każdej wydanej złotówki. Na pewno jeszcze wrócę do tej marki i będę po cichu liczyć na konwencje mniej floralne, a bardziej abstrakcyjno-geometryczne. Może się doczekam 🙂

Hazel w wersji push-up (i innych) kupicie w sklepie firmowym Samanta oraz na Intymna.pl.

Tym razem nuta na zakończenie zabrzmi z Irlandii. Wiem, że jest taki zespół jak Secret Garden, ale utwór Enyi zawsze mi się jakoś kojarzył z roślinnością i ogrodami. Nawet lata wałkowania w radiu mi go nie obrzydziły!

Masz ochotę na coś zielonego i nie jest to szpinak? Tutaj kilka propozycji od naszych partnerów:

Skomentuj