Savage x Fenty by Rihanna – Scalloped Lace Bralette L; Elektryczny błękit

Po moich ostatnich przygodach z kolekcją Rihanny byłam mocno sceptyczna odnośnie kolejnych prób – ale ciekawość zwyciężyła; każda marka ma u mnie minimum 2 szanse, zanim ją ostatecznie skreślę. Zaopatrzyłam się więc w komplet; majtki i braletkę Scalloped Lace Bralette w pięknej kombinacji kobaltu i turkusu, nazywaną przez producenta Emo (sic) Blue/BlueRadiance. Zaskoczeni, zaskoczone? Ja też. Ale jedźmy z tym koksem.

Savage x Fenty by Rihanna – Scalloped Lace Bralette L

Obwód rozciągniętyBand stretched94.0
Obwód w spoczynkuBand70.0
Szerokość miskiCup width14.0
Głębokość miskiCup depth23.0
Szerokość ramiączekStraps width1.5

Ocena: / Rating:  

Estetyka / Aesthetics: 10 / 10

  Wygoda / Comfort: 5 / 10

  Cena / Price: 3 / 10

  Wytrzymałość / Longevity: 8 / 10

Po pierwsze i przede wszystkim – ta braletka nie jest tak przezroczysta jak na zdjęciach sklepowych. Ma dwie warstwy, jedną koronkową i jedną z siateczki, co zapewnia całkowite krycie (kurde, jakbym pisała o lakierze). Kolor jest wspa-nia-ły. Dawno żaden wariant niebieskiego mi się tak nie podobał, i był to zresztą główny powód zakupu kompletu! Ciekawy jest natomiast odcień hardware – różowe złoto! Niespodziewany, niestandardowy w połączeniu z niebieskim, ale interesujący. Tu nie potrzeba nawet wisiorków na mostku, paseczków ani innych ozdób. Materiał robi całą robotę.

Nie mam na co narzekać również jeśli chodzi o jakość wykonania; braletka zniosła kilkunastokrotne prawnie w pralce (lato, gorąco, pociłam się) jak zuch. Nie straciła kształtu i nic się nie siepie. Haft się nie zaciąga, co także doceniam jako właścicielka stale długich paznokci!

Po drugie wg. producenta modelka na zdjęciu ma na sobie Scalloped Lace Bralette w rozmiarze S (wg. tabelki odpowiednik 32C/32D/34A/34B), ale na mnie efekt jest zupełnie inny. Konkretnie mam monopierś prawie. Rozmiar L wg tabelki powinien pasować na osoby noszące rozmiary 34DD, 36C, 36D i 38B. 34DD, 36C i 38B to rozmiary siostrzane, więc ma to sens, ale nie wiem, co tu robi 36D. Normalnie noszę brytyjskie 30F, które jest rozmiarem siostrzanym 34DD (30F -> 32E -> 34DD) więc rozmiar L wydaje się zgadzać z tabelką. Tu macie idealny przykład na to, czemu tak ważne jest pokazywanie bielizny na więcej niż jednym rozmiarze – mój biust nijak się ma do biustu modelki.

Braletka Scalloped Lace Bralette ma ciekawą konstrukcję, bo jest półgorsetem, czy jak ktoś woli – longline. Przedłużony pas odrobinę się wywija, ale nie mam tego za złe – alternatywa w postaci fiszbin pionowych albo gumki na dolnej krawędzi koronki brzmi mało apetycznie. Miseczki nie rozdzielają jednak biustu i tworzą w pełniejsze dni pewien monolit, który nie świadczy super dobrze o konstruktorze. Andorra na przykład była jeszcze bardziej zabudowana i biust był jednak rozdzielony. Bauns również nie jest specjalnie dobrze opanowany i bralet nie zdaje egzaminu wchodzenia po schodach. Konstrukcja braletu jest gdzieś pomiędzy Fanny a Andorrą, ale zdecydowanie mniej nadająca się do noszenia jako codzienny stanik. Do Due Lune nie ma nawet podjazdu 😉

Z drugiej strony nie odczuwam w związku z tym żadnego dyskomfortu i braletka świetnie sprawdza mi się jako loungewear albo góra od piżamy… nie jednak jako stanik codzienny. Na tym polu bralecik egzaminu nie zdaje. Pytanie zatem, jak ocenić komfort użytkowania produktu, który nie sprawdza się w roli, do której został stworzony, ale jest świetny w innej? Mam tu orzech do zgryzienia. Scalloped Lace Bralette eksploatuję cały czas, jednak nie w sposób jej przeznaczony, więc moim zdaniem niestety trzeba jej obciąć noty za komfort.

Majtki do kompletu są nieco retro – wycięte wysoko na udach. Są również w rozmiarze L ale pasują jak europejskie XL moim skromnym zdaniem. Bardzo je lubię! Zabawne jest to, że odsłaniają miejsce na moim udzie, na którym zazwyczaj kończy się gumka majtek.

Opinie końcowe

Scalloped Lace Bralette poprawiła nieco moje zdanie na temat bielizny Savage x Fenty, ale nie jest to nadal mistrzostwo świata. Powiedziałabym, że to akceptowalny poziom sieciówkowy, coś w okolicy Etam jeśli chodzi o jakość. Cena niestety jest mniej przyjazna – 30 dolarów za taką braletkę to cokolwiek za dużo. Tak co najmniej o połowę za dużo, zwłaszcza że w roli stanika codziennego nie sprawdza się wcale.

Skomentuj