Sloggi ZERO Feel Bralette S – Kolejny taki biustonosz bez fiszbin

Pomysł na recenzję Sloggi ZERO Feel pojawił się po kontrowersyjnej reklamie, puszczonej u nas na Facebooku (która magicznie potem zniknęła) jakiś czas temu. Jeśli chcecie zobaczyć ten spot, robiący z kobiet kretynki nieumiejące sobie poradzić ze sznurowaniem i buskiem od gorsetu, a z mężczyzn pajaców wymagających instrukcji obsługi haftek – link jest tutaj. Biustonosz bez zapięcia, bez fiszbin, bez miseczek de facto? To brzmiało jak coś nie do zrobienia, a głosy osób komentujących były również przeważająco negatywne. Zaopatrzyłam się więc w braletkę ZERO Feel i przysiadłam do testów.

Disclaimer: Marka Sloggi odezwała się do nas niedługo po tym, jak zakupiłam produkt do testu, oferując nam najpierw pomoc w znalezieniu sklepu w którym możemy przyjrzeć się produktom, a potem same produkty w formie prezentu podczas wizyty w salonie. Nie otrzymałyśmy ich finalnie po poinformowaniu marki, że wolimy nie chodzić po sklepach podczas pandemii, a marka mimo oferty przekazania nam produktów do testów nie zdecydowała się wejść z nami w komercyjną współpracę.

Sloggi ZERO Feel Bralette S

Z tym modelem Sloggi spotkałam się już dwa lata temu, w Rossmanie – byłam zaintrygowana wzorkiem w gwiazdki, ale niestety nie dowierzałam, że to może mieć ręce i nogi. Dałam sobie więc wtedy spokój, i postanowiłam odłożyć ewentualne dalsze testy na później. Po tym jednak, jak pod reklamą Sloggi pojawiły się dziesiątki komentarzy odgrzebałam tabelkę rozmiarów (o której zaraz) i przystąpiłam do zakupu braletki ZERO Feel.


Po pierwsze – tabelka rozmiarów. Sloggi przeprowadza nas przez kwestionariusz, którego celem jest ocena rozmiaru, który powinnyśmy kupić. Sęk w tym, że już pierwsze pytanie wprowadza w błąd; jeśli zmierzę się wg. zaleceń producenta i wybiorę zgodnie z prawdą miseczkę F, to wyskakuje mi wynik 75F/M, czyli rozmiar którego jako żywo w Triumphie (marce-matce) nie noszę, ponieważ potrzebuję minimum 65H. Jeśli wpiszę rozmiar obwodu, który noszę (a nie wartość w cm), to wychodzi mi 65F i brak odpowiedniego rozmiaru w braletce ZERO Feel. Jeśli natomiast spojrzę w tabelkę… wychodzi S. S, ponieważ 32E to rozmiar siostrzany mojego 30F.

Ja wiem, że te kalkulatory są w większości o kant samewiecieczego potłuc, ale krytykuję tutaj głównie sam zamysł i sposób przeprowadzenia przez proces wyboru rozmiaru, bo dostajemy trzy różne wyniki. Zdecydowałam się pójść za opcją ostatnią i wybrać rozmiar S. Po czasie przyszło mi do głowy, że może producentowi chodziło o podanie miseczki którą nosi się w Triumphie – wtedy wynik to 65H i brak rozmiaru Sloggi ZERO Feel.

Po drugie – komfort noszenia. A właściwie komfort zakładania. Sloggi ZERO Feel przy zakładaniu zwija się w sznurek, który wczepia się w skórę i ciężko go ściągnąć z ramion w dół, a potem nie jest lepiej. Bauns jest dokładnie taki, jak przy braku stanika… a potencjalnie nawet gorszy. Ramiączka stanowią bowiem coś w rodzaju sznurka od bungee, wskutek czego piersi po każdym wstrząsie przeżywają go jeszcze kilka razy w mniejszej skali, skacząc góra-dół zamiast kołysać się raczej na boki, jak to goły biust ma w zwyczaju.

Braletka nie ma de facto miseczek, a tylko coś w rodzaju usztywnienia w kształcie wyjątkowo dużych pasties (chyba miało to za zadanie kamuflować sutki). Usztywnienie to kończy się 4 palce przed końcem moich piersi.

Dla porównania – biust z wkładkami i bez wkładek. Różnica jest nie dramatyczna, ale widoczna, piersi wydają się odrobinę mniejsze, ale nie są w żaden sposób podniesione, podkreślone czy wymodelowane.

A tu widać, gdzie kończy się tkanka piersi vrsus gdzie kończy się brzeg braletki Sloggi. Biust ucieka na boki mimo faktu, że materiał miseczkowy jest tak rozciągliwy, że jednocześnie piersi przewieszają się przez obwód/ Podobny efekt osiągnęłam w jednej z braletek Senveniu

Obwód jest bardzo rozciągliwy; jestem go w stanie odciągnąć od ciała na ponad 20 cm. Na plecach robi mi klasycznego banana, ale zejście w dół z rozmiarem nie ma racji bytu, ponieważ biust ledwo mieści mi się w miseczkach. Szacowałabym że S pasuje na osobę noszącą w okolicy 80C, może 80D, nie więcej. Wygląda zatem na to, że żeby model miał na mnie ręce i nogi potrzebowałabym obwodu XS i miseczek M. Nie wiem natomiast, jak XS przeciągnęłabym przez głowę i ramiona, ale…

Kilka komentatorek mówiło o tym, że braletka rozciągnęła się po kilku praniach – póki co nie zauważyłam nadmiernego rozciągnięcia, a chadzam w Sloggi spać dosyć regularnie. Biust trzyma się na miejscu i nie mamy efektu 'jedna pierś na brzuchu, druga pod pachą’ jak to się zdarza, gdy biuściasta śpi w koszulce na ramiączkach. Jest to jednak jedyne sensownie zatosowanie ZERO Feel jakie znalazłam dla siebie.

To, czego Sloggi ZERO Feel nie można odmówić, to estetyka. Braletka zaspokoi potrzeby osób, które lubią sportowy minimalizm (są dostępne opcje bez gwiazdek 😉 ), a mnie gwiazdeczki cieszą – będą pasowały do czynności, dla której braletka została przeze mnie zdelegowana, to znaczy do spania. Zdecydowanym plusem produktu Sloggi jest bowiem to, że biust się w nim nie poci jakoś specjalnie, więc będzie świetny do minimalnego poziomu zebrania biustu w tzw. kupę kiedy śpię.

Kształtowanie natomiast leży. Biust jest spłaszczony i przewieszony, a na środku ściśnięty w rowek, ramiączka nie robią zupełnie nic, żeby to jakoś uratować. Dla porównania – ja w ZERO Feel i Madź w Libi od Avy. Rozmiar większy o 5 oczek, a o ile lepszy efekt.

Kończąc – przeczytajmy opis producenta i oceńmy zgodność z rzeczywistością:

  • Sloggi ZERO Feel Bralette E to innowacyjny top z usztywnianymi miseczkami, który jest super miękki, super lekki, super niewidoczny i zawsze zostaje na swoim miejscu [super miękki i lekki – tak ✅, niewidoczny – dyskusyjne, zawsze zostaje na swoim miejscu – absolutnie nie ❌ ]
  • Biustonosz zaopatrzony we wkładki typu push-up, które podnoszą i optycznie powiększają biust [aha, to miały być wkładki push-up… to dlaczego są PRZED piersiami a nie POD nimi? ❌ ]
  • Wkładki możesz wyjąć, jeżeli tego dnia masz ochotę nosić zwykłą braletkę [to jest plus ✅ ]
  • Model wykonany z bardzo delikatnego materiału, który zapewnia uczucie „drugiej skóry”, jednocześnie świetnie dopasowuje się do kształtu ciała dzięki swojej niebywałej rozciągliwości [to pierwsze to duży plus ✅, to drugie dyskwalifikuje go jako stanik ❌ ]
  • Brzegi braletki zostały laserowo wycięte, dzięki czemu nie odznacza się pod dopasowaną odzieżą [to prawda ✅ ]
  • Dekolt wycięty w kształcie litery V, dzięki czemu braletka kształtem przypomina tradycyjny biustonosz [o ile ten biustonosz jest plandżem ✅ ]
  • Bezszwowa, innowacyjna technologia punktowego łączenia gwarantuje maksimum komfortu [prawda, szwy nie są odczuwalne ✅ ]
  • Aksamitne wykończenie zapewnia nieprzesuwanie się bielizny [bielizna się przesuwa przez swoją rozciągliwość, niestety ❌ ]
  • Ramiączka podszyte dodatkową warstwą materiału nadają jeszcze lepsze wsparcie i odciążają kręgosłup [Te ramiączka nie tylko nie wspierają nic, ale jeszcze zwiększają bauns ❌ ]
  • Biustonosz nie posiada irytujących wszywek, wszystkie potrzebne informacja zostały nadrukowane po wewnętrznej stronie na materiale [sama prawda ✅ ]

Opinie końcowe

Nie znoszę, kiedy producent obiecuje nas „uwolnić” od jakiegoś problemu – w tym przypadku od odciskających się biustonoszy i Tych Złych Fiszbin – a potem wtłacza w kolejne swoim problematycznym produktem. Biustonosz który nie odciska się na skórze nie ma prawa działać, ponieważ nie będzie utrzymywał się na miejscu, a potem rozciągnie się jak guma balonowa szybciej niż zdążysz zdać sobie sprawę, że popełniłaś zakupowy fakap. Sloggi ZERO Feel, podobnie jak braletka Savage x Fenty, dostaje ode mnie miejsce w szufladzie z piżamami.

(Na koniec coś pozytywnego – przeurocza reklama Sloggi z lat 80′. Indżojcie!)

Skomentuj