Currently Browsing: Balkonetka

Najlepsza balkonetka powraca: recenzja biustonosza Vena VB-337 70G

Ten model możecie kojarzyć – jest duchową siostrą innego, znanego już Wam balkonu. Balkonetki, znane również jako half-cupy , pozostają moim ulubionym krojem biustonosza, i znalezienie dobrze leżącej to czasem jak wyprawa w poszukiwaniu kwiatu paproci; a to za wysokie miseczki, a to za płytkie, a to za szerokie. Niedoścignionym wzorem pozostają biustonosze Curvy Kate, […]

CONTINUE READING

Ormiański czar; recenzja biustonosza Nazeli – Adela 65F

Moje życie dzielone jest przez fazy rudości – ostatnio ruda byłam cirka anno domini 2010, kiedy to uznałam, że matury nie zdam inaczej jak z wiśnią na głowie. Od tamtej pory moją głowę zdobiły głównie włosy czarne i brązowe, z drobnymi rudawymi przerwami, jednak coraz bardziej kusi mnie lisi oranż. Odcienie czerwieni jednak coraz bliższe […]

CONTINUE READING

Pierwsza miłość: recenzja biustonosza Curvy Kate – Tease 65F

Kiedyś napisałam już historię swojego ostanikowania, jednak nie wszyscy wiecie, co nakłoniło mnie chyba najbardziej do wyboru ścieżki brafittingowej i rozpoczęcia swojej kariery jako dziewczyny D+. Były to Curvy Kate i kolekcja Showgirls. Poproszę o fanfary. Zupełnie szczerze uważam, że za zamknięcie tej submarki właściciele Curvy Kate powinni zostać wytarzani w smole, obsypani pierzem i […]

CONTINUE READING

Błękit Thénarda; recenzja biustonosza Le Vernis – Romance 65H

Klimaty świtezie i wróżkowe, względnie syrenie i bajkowe, to zawsze moje najbardziej ulubione style bielizny. Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z Le Vernis na swoim pierwszym Salonie Bielizny, z tym właśnie skojarzyła mi się estetyka brandu; królewna elfów i jej świta. Dzisiaj przymierzamy się do doroślejszej już wersji nadal bardzo eterycznego modelu, czyli Romance’a w […]

CONTINUE READING

Aztecka mozaika; recenzja bikini Panache Swim – Ayanna Crop Top 70HH

Recenzję Ayanny od Panache muszę zacząć od bardzo ważnego dla mnie faktu. W końcu, pierwszy raz od… no, ze trzech lat, udało mi się pojechać na prawdziwy urlop. Taki dłuższy, niż 3 dni. Taki prawdziwie bez pracy, bez laptopa, bez telefonu włączonego na najgłośniejszy dzwonek. I, co najważniejsze, na plaży. Panache dzielnie mi towarzyszyło w […]

CONTINUE READING